Dodatki do żywności, czyli krótki przewodnik po etykiecie

16 maja 2018, Viola Urban – Okiem Dietetyka

Styl życia

Dodatki do żywności to temat, który wiele osób nadmiernie upraszcza. Najczęściej można się spotkać z obawą przed wszelkiego rodzaju „E”. Zanim dany dodatek do żywności trafi na rynek spożywczy, musi przejść szereg testów wykonywanych przez Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności, które wykluczają jego szkodliwe działanie na zdrowie.

Na podstawie testów określa się dawkę, jakiej producent danego produktu nie może przekroczyć i regulują to odrębne przepisy ujednolicone dla wszystkich krajów europejskich. W Stanach Zjednoczonych dozwolone dawki dodatków do żywności są odmienne. Zazwyczaj normy są mniej restrykcyjne. Oczywiście okazjonalne spożycie danego dodatku do żywności nie wiąże się z ryzykiem zdrowotnym. Problematyczne jest natomiast notoryczne sięgnie po produkty konserwowane, barwione czy dosładzane.

„E” ma wiele twarzy

Według definicji, numer E jest to kod chemicznego dodatku do żywności uznanego za bezpieczny. Pomimo że uprawnione do tego instytucje udzielają pozwolenia na ich dodawanie do żywności, to niektóre ze składników wciąż wzbudzają kontrowersje. Istnieją jednak też takie  których obecność można uznać za zaletę, a nie wadę. Nie wszystkie dodatki do żywności są dozwolone do użytku na terenie Unii Europejskiej. W Polsce kwestię tę reguluje rozporządzenie Ministra Zdrowia z 22 listopada 2010 w sprawie dozwolonych substancji dodatkowych oraz aktualizację rozporządzenia z 22 kwietnia 2011 roku.

Zasadniczo, ucząc się czytania etykiet, musimy mieć świadomość, które zakresy numerów „E” oznaczają daną grupę dodatków do żywności:

  • Numery od 100 do 199 oznaczają barwniki
  • 200 do 299 to konserwanty
  • 300 do 399 przeciwutleniacze oraz regulatory kwasowości
  • 400 do 499 emulgatory, substancje spulchniające, żelujące (wpływające na konsystencję)
  • Numery powyżej 500 to pozostałe substancje, między innymi stabilizatory, konserwanty i zagęstniki, wzmacniacze smaku oraz słodziki

Jak widzisz, dodatki do żywności mają różne funkcje: poprawiają kolor produktu, przedłużają jego trwałość, zapobiegają jełczeniu, poprawiają konsystencję, wzmacniają smak albo po prostu poprawiają wygląd. Z punktu widzenia dietetyki większość tych substancji potrzebna nie jest, ale technolodzy żywności dbają przede wszystkim o to, aby konsument otrzymał atrakcyjnie różowy jogurt, puszysty chleb, słodki napój bez cukru albo niezbyt słodkie landrynki.

Najbardziej szkodliwe dodatki do żywności

Jak wspomnieliśmy, wszystkie dodatki do żywności określane są przez Europejski Urząd ds. Żywności jako bezpieczne, o ile nie przekraczają zalecanej dawki. Większość substancji dodatkowych jest całkowicie neutralna dla zdrowia, ale są też takie, które nie tylko są całkowicie zbędne, ale także bardzo kontrowersyjne. Do tych substancji należą przede wszystkim wzmacniacze smaku, konserwanty i słodziki chemiczne. Ostatnio coraz częściej słyszy się także o nieswoistych reakcjach alergicznych wynikających ze spożycia produktów zawierających dodatki do żywności.

Warto mieć też na uwadze, że to nie jednorazowe spożycie danej substancji będzie dla nas szkodliwe, lecz nawyk permanentnego jedzenia produktów z konkretnym dodatkiem. Stwarza to ryzyko narażenia na duże ilości danej substancji. Warto też mieć świadomość, że niektóre składniki dodatkowe wchodzą w interakcję z innymi. Np. Benzoesan Sodu w normalnej formie nie jest bardzo szkodliwy, jednak w połączeniu z kwasem askorbinowym powoduje reakcję, w której powstaje bardzo szkodliwy benzen. Konserwant ten jest szeroko rozpowszechniony w przetworzonej żywności, a jeśli taką żywność popijemy sokiem pomarańczowym lub spożyjemy w okolicy przyjmowania suplementu diety, może to mieć na nas negatywny wpływ.

Konsument vs. Producent

Pod wpływem nagonki, wielu konsumentów postanowiło unikać dodatków do żywności, ale nie każdy zna ich pełne nazwy. Większości z nas przeszkadza „E” w składzie produktów. Obecnie wielu producentów zamiast skrótów używa nazw substancji dodatkowych, które na pierwszy rzut oka nie wyglądają aż tak bardzo podejrzanie. Prawdopodobnie widok witaminy C, dwutlenku węgla czy pektyn nie wzbudzi w nas żadnych obiekcji, natomiast E300, E290 oraz E430 już nie będzie tak bardzo zachęcający. Pamiętaj, że nie każde E powinno wzbudzać niepokój. Niektóre substancje dodatkowe są całkowicie naturalne i występują w surowcach. Więcej, niektóre z nich wykazują działanie wręcz prozdrowotne, np. barwniki takie jak kurkumina, chlorofil czy likopen. Dodatków do żywności jest bardzo dużo i zdecydowanie nie ma sensu uczenie się nazw i numerów na pamięć. Jak zatem sobie pomóc podczas analizy etykiety?

Kontroluj etykietę z poziomu telefonu

Mając na uwadze fakt, że czytacie serwis Mobilni.pl, warto wspomnieć o aplikacjach, które umożliwiają nam szybkie sprawdzenie dodatku podczas zakupów. Obecnie mamy do wyboru co najmniej kilka aplikacji, które bazując na aktualnych danych, pozwalają nam rozpoznać z jakim dodatkiem mamy do czynienia i czy stanowi on potencjalne zagrożenie dla naszego zdrowia. Warto przetestować kilka z nich, aby wybrać tę, która najlepiej odpowiada na nasze potrzeby. Jedną z takich aplikacji, która oferuje analizę dodatków do żywności, jest E-kody Free: sprawdź co jesz! Jest bardzo prosta i wyjątkowo pomocna podczas zakupów. Inna to na przykład Zdrowe Zakupy. Warto którąś zainstalować i sprawdzić jakie dodatki do żywności są obecne w naszym potencjalnym zakupie.

alt funkcje androida

Pamiętaj, że dodatki do żywności nie zawsze powinny nas napawać obawami. Większość z nich nie ma negatywnego wpływu na nasze zdrowie. Starajmy się jednak jak najbardziej ograniczyć spożycie żywności przetworzonej, ponieważ świeże produkty mają zdecydowanie więcej naturalnych witamin i składników mineralnych, niż te same produkty przerobione na artykuły spożywcze o długim terminie przydatności.

 W innym artykule, rozprawiliśmy się z kolejnym mitem na temat żywności – GMO. Dowiedz się czy jest się czego bać.