Jedzenie na mieście pod lupą

12 października 2017, Viola Urban – Okiem Dietetyka

Styl życia

Żyjemy coraz szybciej. Mamy coraz mniej wolnego czasu. Jedzenie na mieście przychodzi nam zatem z odsieczą. W związku z tym, że dla wielu z Nas kariera i pasja są ważniejsze niż długie godziny spędzane w kuchni, często decydujemy się na catering lub regularne jedzenie poza domem. Czy taki styl odżywiania ma szansę dać pozytywny wynik w opinii dietetyka? Owszem, trzeba tylko z pełną świadomością dokonywać wyborów.

Jedzenie na mieście a jedzenie w domu

Domowe jedzenie ma tę przewagę nad restauracyjnym, że możemy przygotować wszystkie produkty bezpośrednio przed spożyciem. W gastronomii niektóre składniki dań muszą być przygotowane ze sporym wyprzedzeniem. Często dzieje się tak, że sosy i zupy muszą być gotowane kilka godzin a nawet kilka dni wcześniej. W związku z tym tracą one nieco swoich pierwotnych wartości odżywczych, ponieważ wydłuża się ich czas przechowywania oraz podgrzewa się je co najmniej dwukrotnie. Dodatkowo w restauracjach liczy się przede wszystkim smak, a zatem dodatek soli i cukru może być o wiele większy niż może nam się wydawać. Gotując w domu mamy nad tym aspektem pełną kontrolę. Wiemy także jakiej jakości składniki wybieramy do przygotowywania posiłków. W gotowym, dobrze doprawionym daniu, czasami nie da się wychwycić niuansów takich jak pochodzenie warzyw czy owoców morza.

Dobre źródło informacji

Jak dobrze wiemy, kucharze strzegą receptur na swoje popisowe dania niczym oka w głowie. Nie mniej jednak klient ma prawo do dosyć rzetelnej informacji na temat serwowanego posiłku. Zgodnie z aktualnie obowiązującymi przepisami, obligatoryjne jest oznakowanie alergenów w karcie dań. Niestety ani cukier, ani glutaminian nie należą do produktów, którymi kucharze muszą się chwalić. Możemy zatem liczyć na szczerość pracowników kuchni i dobre poinformowanie kelnerów. Tak czy inaczej warto pytać.

Chociaż czasami wydaje nam się, że skład dania jest oczywisty, wcale nie musi tak być. Doskonałym przykładem jest reklama jednej z popularnych sieci restauracji, gdzie podawano wegańskie klopsiki w zestawie z sosem… na bazie jogurtu z mleka krowiego. Nawet, jeśli coś wydaje nam się nieprawdopodobne, to polecam się upewnić. Jeżeli kelner już na pierwszy rzut oka „ściemnia”, a mamy poważne wątpliwości co do dodatków do żywności, zawsze możemy pokusić się o wykorzystanie bardziej radykalnych metod. Historia o silnej nietolerancji, alergii lub cukrzycy często sprawia, że kelner zamiast wymyślać odpowiedź, powędruje na zaplecze celem dopytania szefa kuchni o szczegóły dania.

Jak wybrać dobry lokal na mieście?

Decyzję sugeruję popierać opiniami innych gości. Nie jest to może idealna metoda, ale w dużej mierze daje odzwierciedlenie w jakości dań, jakie pojawią się na naszych talerzach. Wybierajmy też lokale z krótką kartą, ponieważ to gwarancja szybko rotujących produktów. Długie, bardzo rozbudowane menu sugeruje, że w lokalu część potraw może być przygotowywana z mrożonych lub długo przechowywanych półproduktów. Wybierając lokal, gdzie zazwyczaj jest mnóstwo gości mamy też pewność, że produkty, z których przygotowywane są dania będą świeże. Osobiście polecam też lokale, gdzie można obserwować pracę kuchni – to daje gwarancję czystości i nienagannej organizacji.

Decydując się na jedzenie w restauracjach, pamiętajmy o komunikacji z obsługą. Oczywiście nawet najlepsza restauracja nie zastąpi nam zdroworozsądkowego podejścia do odżywiania. To przecież od nas samych zależy, czy wybierzemy burgera z podwójnym bekonem i serem czy grillowaną rybę z warzywami.