Odchudzamy święta – triki na tradycyjne potrawy w wersji fit

15 grudnia 2017, Viola Urban – Okiem Dietetyka

Styl życia

Święta coraz bliżej, a my czujemy opięte ubrania na samą myśl o pierogach i makowcu. W końcu nie każdy urodził się z wyjątkowo szybkim metabolizmem, a niektórzy tyją nawet od zapachu bigosu 😉 Dla osób, które z jakiś przyczyn muszą szczególnie dbać o to, co trafia na ich talerz przygotowałam kilka praktycznych wskazówek jak przetrwać święta w swoim aktualnym rozmiarze i jak zapobiec histerii przed próbą wciśnięcia się w sylwestrową kreację.

  • Tradycja rządzi się swoimi prawami, zatem zmiany żywieniowe w obrębie świątecznego menu muszą być subtelne
  • Odchudzanie świąt warto zacząć od poprawienia jakości używanych składników oraz ograniczenia dodatku cukru oraz tłuszczu do przygotowywanych dań
  • Niewielkie zmiany w tradycyjnych recepturach często nie wpływają na smak, a mogą pozwolić nam ograniczyć dostarczane kalorie i podnieść wartość odżywczą kolacji
  • Podstawową zasadą, której powinniśmy trzymać się przy wigilijnym stole jest nakładanie niewielkich porcji
  • Świąteczne jedzenie ma przede wszystkim cieszyć, a nie wprowadzać w zakłopotanie, dlatego warto podejść nieco bardziej liberalnie do serwowanych dań

„Zostaw, to na święta!”

Ten tekst jest już kultowy. Wypowiadała go moja babcia, moja mama i ja zapewne też będę tak mówić. Nie znam osoby, która nie próbowałaby podjadać świątecznych specjałów przed czasem. I chwała za to, że ta niepisana zasada przechodzi z pokolenia na pokolenie. Wigilijne jedzenie powinno zacząć się dopiero przy świątecznym stole. Oczywiście nie mam tutaj na myśli głodowania aż do 18:00 tylko po to, aby zmieścić się w limicie kalorycznym. Sugeruję jednak jedzenie lekkich posiłków. Poranna owsianka na jogurcie pomoże przygotować jelita na wieczorne atrakcje. Kremowa zupa warzywna nie jest kaloryczna, a mimo to pomaga nam poskromić głód w ciągu dnia. Dzięki zastosowaniu diety lekkostrawnej będziemy mogli cieszyć się kolacją wigilijną bez żadnych wyrzutów sumienia.

Małe zmiany, duży efekt!

Z tradycją kulinarną się nie dyskutuje. Kutia, piernik, ryby, kapusta, pierogi, uszka oraz barszcz muszą pojawić się na świątecznym stole i muszą smakować tak, jakby zrobiła je babcia lub mama. Wbrew pozorom nasze świąteczne menu wcale nie jest złe! Jedyne co nas gubi to jakość produktów, proporcje składników i ilość pochłanianego jedzenia.

Czapki z głów gospodyniom, które własnoręcznie robią wszystkie dania od podstaw. To właśnie tutaj tkwi sekret. Barszcz czerwony na samodzielnie wykonanym zakwasie buraczanym to nie to samo, co pasteryzowany sok buraczkowy doprawiony majerankiem z kartonu albo co gorsz zupa z torebki.

Jakość oleju w jakim podajemy śledzie też nie jest bez znaczenia. Spróbuj w tym roku zamienić rafinowany olej na tłoczony na zimno olej lniany. Nie musi być go dużo, a charakterystyczny smak lnianki możesz przykryć dużą ilością bogatej w kwercetynę cebuli. Dla nadania słodyczy możesz wykorzystać suszone śliwki lub żurawinę.

Zamień też pszenicę w kutii na kaszę jaglaną, czerwony ryż, pęczak lub grykę. Gwarantuję, że wizualnie i smakowo różnica będzie niezauważalna. Mak i bakalie są dominującymi smakami w tym daniu. Postaraj się też ograniczyć ilość suszonych owoców na rzecz orzechów i zredukować ilość dodawanego miodu. Pod żadnym pozorem nie sięgaj po gotowe masy makowe z puszki – zawierają masę cukru!

Ryby w tym roku podaj pieczone, a nie smażone. Pieczona ryba nie wymaga użycia tak dużych ilości tłuszczu, a smakuje niemal identycznie. Wyobraź sobie, że ryba po grecku wcale nie musi być w panierce. Można ją upiec lub ugotować na parze i podać z tym samym sosem. Nigdy nie rozumiałam idei namoczonej bułki tartej, gdyż nie jest to ani apetyczne, ani zdrowe.

W kwestii pierogów i uszek jestem liberalnym dietetykiem. O ile nie ma przeciwwskazań do jedzenia glutenu, możemy po nie sięgnąć. Powinniśmy natomiast pokusić się o domieszkę mąki pełnoziarnistej lub gryczanej do ciasta. Zarówno okiem dietetyka jak i krytyka kulinarnego mogę doradzić bardzo cieniutkie rozwałkowanie ciasta. Możemy na tym zaoszczędzić sporo kalorii. Co do farszu, to polecam Ci szczególnie farsz na bazie soczewicy. Dostarczy błonnika, który pomoże szybko uporać się ze świątecznym przesytem.

Tylko od nas zależy też to, ile tłuszczu dodamy do świątecznej kapusty i ile cukru dosypiemy do makowca. Niewielkie zmiany technologiczne i modulowanie proporcjami składników mogą nam wyjść tylko na zdrowie. Myślę, że nie jestem jedyną osobą, która uważa, że kutia jest za słodka i z powodzeniem można zabrać jej trochę cukru z korzyścią dla zdrowia i smaku.

Już nie mogę… Zjem jeszcze! A na serniczek mam osobny żołądek.

Teraz trafiamy w sedno. Ilość. To właśnie ilość spożywanych potraw jest zatrważająca i to ona sprawia, że czujemy się tak ciężko po świątecznym obżarstwie. Nie mam tutaj na myśli rezygnacji z tradycji jedzenia dwunastu potraw z wigilijnego stołu. Sugeruję jednak nakładanie sobie racjonalnej wielkości porcji. W końcu menu degustacyjne w najlepszych restauracjach też może zawierać kilkanaście potraw, bo są one na tyle małe, że jesteśmy w stanie z przyjemnością doznawać smaków nie czując przy tym skutków przejedzenia. Niewielki niedosyt spowodowany malutkimi porcjami może zadziałać jedynie na plus. Przecież nikt nie każe Wam jeść kilkunastu pierogów, a potem po kawałku każdego z przygotowanych ciast. No może babcia albo ciocia, ale to już osobna historia. Sugeruję zatem ćwiczenie asertywności lub wniesienie postulatu o krojenie sernika w mniejszą kostkę.

Podczas Świąt nie powinniśmy obsesyjnie myśleć o kaloriach, tylko cieszyć się chwilą. Jeśli Twoje codzienne wybory żywieniowe są prawidłowe, to nawet 3-dniowy odwyk od założeń diety nie sprawi, że nagle bezpowrotnie przytyjesz. Liczą się nawyki i emocje. Zdrowa relacja z jedzeniem zakłada możliwość odstępstwa od surówek, zielonego smoothie i gotowanego mięsa. Święta są po to, aby się nimi cieszyć. Postaw jednak na jakość produktów, drobne zmiany w przepisach i ogranicz wielkość porcji. Tylko tyle potrzeba, aby te Święta były nie tylko smaczne, ale też pełne pozytywnych emocji.