Sól himalajska pod lupą dietetyka

15 lutego 2018, Viola Urban – Okiem Dietetyka

Styl życia

Są takie produkty, które wtargnęły na polski rynek i od razu przypadły do gustu wielu zwolennikom zdrowego odżywiania. Spirulina, nasionka chia, maca i sól himalajska to tylko niektóre przykłady. Chociaż większość sklepowych hitów wykazuje niezaprzeczalne pozytywne oddziaływanie na zdrowie, to niezależnie od produktu, każdy nadmiar szkodzi. Mogłabym się tak szczegółowo pochylić nad każdym modnym produktem omawiając jego wady i zalety, ale dzisiaj skupię się na soli himalajskiej.

alt

Sól himalajska – skład mineralny

Sól himalajska to głównie chlorek sodu, czyli dokładnie taka sama substancja, która występuje w soli kuchennej czy białej soli morskiej. Łatwo zauważyć, że sól himalajska różni się od zwykłej soli barwą. Może ona być jasnoróżowa lub intensywnie pomarańczowa. Kolor tej soli wynika z obecności innych składników mineralnych. W soli himalajskiej znajduje się także potas, wapń, magnez. Nie ma niepodważalnych dowodów na to jaki skład ma sól himalajska dostępna w sklepach, ponieważ jest to produkt naturalny o niejednorodnym wysyceniu składnikami mineralnymi. W wielu artykułach na temat tego produktu pojawiają się informacje o „sporej zawartości związków mineralnych” w różowej soli. Wartości te wynoszą dla wspomnianych składników około kilka gram na kilogram soli.

alt

Czy sporo składników mineralnych to dużo?

Zakładając, że spożycie soli u większości osób nie powinno przekraczać 1 łyżeczki (5g) dziennie, z tego „sporo” robi się odrobina. Dla przykładu: ilość potasu w kilogramie soli himalajskiej szacuje się na 6 g, czyli w jednej łyżeczce znajdziemy go mniej więcej 30 mg. Biorąc pod uwagę fakt, że zapotrzebowanie na potas wynosi u osoby dorosłej bagatela 4500-5000 mg, sól himalajska wypada raczej blado. 30 mg potasu znajdziemy w naprawdę cienkim plasterku pomidora. Podobnie wypada wapń, którego podobno w soli himalajskiej znajdziemy 2g/kg. W łyżeczce będzie go całe 10 mg, czyli 1% zapotrzebowania na ten składnik. 10 mg wapnia znajdziemy w małej łyżeczce kefiru. Nie ma więc sobie czym zaprzątać głowy. Żywność jest zdecydowanie lepszą formą odżywiania organizmu niż posądzanie o coś przyprawy. Nie powinniśmy zatem kupować soli himalajskiej kierując się argumentem, że jest bogatym źródłem mikroelementów.

alt

Jod i substancje dodatkowe

Sól himalajska, chociaż ma bardzo podobny skład do zwykłej białej soli, ma pewne cechy, które odróżniają ją od tej zwykłej kuchennej. Większość producentów różowej soli nie stosuje dodatku substancji przeciwzbrylającej. Sól himalajska zazwyczaj nie jest też fortyfikowana jodem. Chociaż wzbogacanie soli kuchennej w jod swego czasu poprawiło zdrowie populacji, to co raz częściej słychać głosy, że nadmiar jodu spowodowany wysokim spożyciem fortyfikowanej soli może być równie szkodliwy, co jego niedobór. Powinniśmy zatem zastanowić się czy fortyfikowana sól jest nam na co dzień potrzebna, czy może zamienić ją na naturalną, kamienną, różową sól himalajską. Dla wielu osób z chorobą Hashimoto sól jodowana może stanowić realny problem. Zwłaszcza, jeśli ich dieta jest uboga w selen.

Podsumowując, sól himalajska może stanowić niewielki dodatek w diecie każdego z nas, jednak nie powinniśmy upatrywać w niej wyjątkowych walorów prozdrowotnych. Składa się ona głównie z chlorku sodu, którego nadmiar w codziennej diecie skutkuje np. nadciśnieniem tętniczym. Ilość składników mineralnych w różowej soli w przeliczeniu na zalecaną dzienna dawkę soli nie ma żadnego znaczenia żywieniowego. Potas, wapń i żelazo powinniśmy czerpać z różnorodnych składników spożywczych, a nie z przyprawy jaką jest sól. Niejodowana sól himalajska może natomiast być dobrym wyborem wśród osób, które cierpią na choroby związane z nadmiarem jodu w organizmie.

alt