4K, UHD, HDR… jaki powinien być Twój następny telewizor

14 listopada 2017, Andrzej Pająk

Technologia

 Telewizor, w przeciwieństwie do telefonów czy nawet komputerów, nie należy do zbyt często zmienianych sprzętów codziennego użytku. Dlatego, jeśli planujecie jego zakup warto byłoby wiedzieć, jakie parametry powinniście brać pod uwagę. Postaramy się to nieco rozjaśnić.

  • Telewizory Ultra HD pozwalają na oglądanie filmów z niespotykaną do tej pory ilością szczegółów
  • Technologia HDR zapewnia reprodukcję bardzo dynamicznego tonalnie obrazu
  • Ekrany OLED oddają najlepszą czerń
  • Kwantowe kropki, czyli QLED to technika zbliżające ekrany LCD do oledowych matryc
  • Telewizory przeznaczone dla graczy powinny charakteryzować się jak najmniejszym input lagiem
  • Wielkość telewizora powinniśmy dobierać adekwatnie do wielkości pomieszczeni, w którym go postawimy

Wydawałoby się, że dylematy związane z wyborem nowego TV da się rozwiązać prostym stwierdzeniem: „kupujcie najdroższy telewizor na jaki was stać”. Albo, bardziej precyzyjnie „najlepszy na jaki możecie sobie pozwolić”. Choć w tych dwóch stwierdzeniach jest sporo racji to jest to zbyt daleko idące uproszczenie. Choćby dlatego, że nie zawsze to co najdroższe będzie odpowiednie do naszych potrzeb.

Stąd, by przedrzeć się przez gąszcz marketingowo nośnych terminów, takich jak 4K, Ultra HD, OLED czy input lag, w telegraficznym skrócie przetłumaczymy co one oznaczają i jakie mają znaczenie w praktyce.

Czy już czas na Ultra HD

Kilka lat temu przełomem było przejście ze standardowego obrazu telewizyjnego na wyższy poziom. Słaba jakość znana z przekazów telewizyjnych zaczęła być zastępowana transmisjami w HD. Dziś praktycznie każdy telewizor obsługuje standard HD 1080p (1920×1080 pikseli), a jego następcą są obsługujące 4x więcej pikseli, ekrany Ultra HD, wyświetlające obraz w rozdzielczości 3840×2160 pikseli.

O przewadze Full HD nad standardowym obrazem telewizyjnym nikogo chyba nie trzeba już dziś przekonywać. Tak samo jak każdy od razu zobaczy różnicę pomiędzy filmami odtwarzanymi z płyt DVD i z tymi puszczanymi z Blu-Ray’a. Podobnie jest z telewizorami UHD, ostrość i ilość wyświetlanych detali po prostu, aż oszołamia. Porównanie obrazu SD do UHD to jak oglądanie rozmazanego zdjęcia z obrazem ostrym niczym brzytwa. Zerknijcie tutaj.

Z Ultra HD jest jednak dziś ten sam problem jaki był kiedy na rynku zaczęły pojawiać się ekrany 1080p: treści dostępne w tej rozdzielczości dopiero powstają. Pamiętajcie, że jeszcze nie wszystkie materiały nadawane przez telewizję naziemną czy kablówki

doczekały się emisji w zwykłym High Definition. Jeśli jednak jesteśmy fanami Netflixa, albo mamy konto Amazon Prime to znajdziemy tam już całkiem sporo materiałów zrealizowanych w 4K. Polskojęzyczne treści UHD znajdziemy w dostępnych na smart TV serwisach takich jak Ipla (National Geographic 4K), FilmBox 4K, Onet VOD czy własne produkcje kanałów telewizyjnych umieszczane w serwisach TVN Player i HBO Go. Pierwsze transmisje Ligi Mistrzów UEFA i Premier League w Ultra HD już niebawem ma także oferować platforma NC+.

Źródłem najlepszej jakości filmów ma być Blu-ray UHD, ale tutaj też trzeba wyraźnie powiedzieć, że ta kategoria urządzeń dopiero się rozpędza. W Polsce udało mi się znaleźć ok. 100 filmów, z czego ok. 60 dostępnych jest z polskim lektorem.

I jeszcze jedno, telewizory Ultra HD choć często nazywane są „4K” to niekoniecznie muszą sobie poradzić z treściami 4K, bo te mają znacznie większą rozdzielczość: 4096×2160 pikseli.

Tak jak w kinie: HDR

W parze z bardzo wysoką rozdzielczością idzie też jakość wyświetlanego obrazu. Odpowiada za nią m.in. bardzo wysoka dynamika kolorystyczna odtwarzanego obrazu, która określana jest terminem HDR – High Dynamic Range. Nie będę się tutaj w szczegółach rozwodził czym jest HDR i ograniczę się tylko do zasygnalizowania co w praktyce oznacza ta technika (jeśli chcecie wejść w detale polecam artykuł na portalu HDTV.pl).

Dynamika wyświetlanego obrazu to rozpiętość pomiędzy najciemniejszymi i najjaśniejszymi punktami obrazu. W naturze te punkty definiuje kompletna czerń (0 cd/m2) i blask tarczy słonecznej w samo południe (2 mld cd/m2). Do tej pory telewizory tę gigantyczną rozpiętość jasności kompresowały do zakresu 0,01-100 cd/m2.

Wszystko to zmieniło się wraz z pojawieniem się materiałów z zapisanymi informacjami HDR. W efekcie oglądany obraz ma lepszy poziom czerni, wierniej oddaje barwy i co najważniejsze pozwala wyświetlać więcej szczegółów, które po rozszerzeniu górnego zakresu do 1000 cd/m2 nie giną w cieniach lub światłach.

Na rynku konkurują ze sobą dwa standardy HDR10 (np. Blu-Ray UHD) i Dolby Vision (np. Netflix 4K). Różnica pomiędzy nimi polega na sposobie zapisaniu danych przekazujących o dynamice obrazu. W pierwszym przypadku są one jednakowe dla całego filmu, a w Dolby Vision zmieniają się wraz z każdą wyświetlaną klatką. Łatwo się domyśleć, że drugi standard przynajmniej w teorii powinien generować lepszy obraz.

W przedarciu przez gąszcz standardów HDR, powinna wam pomóc lektura tekstu, jaki opublikował serwis Benchmark.pl. Od razu można przyjąć, że bez względu na to jak w danym telewizorze nazywa się standard określający wysoką dynamikę tonalną obrazu, to raczej na pewno spełnia również bazowe wymagania stawiane przez HDR10.  A to już dobry punkt wyjścia.

Namiastkę – bo trudno powiedzieć inaczej, kiedy oglądamy film na ekranie komputera –  różnic pomiędzy HD a UHD oraz działania HDR, pokazuje animacji przygotowana specjalnie z okazji premiery konsoli Xbox One X.

Matryca LCD, OLED a może QLED?

Wydawać by się mogło, że najdroższe telewizory będą wyposażone w najlepsza matrycę, czyli OLED, która oferuje tak ważny podczas oglądania wysoki kontrast. Tak jednak nie jest. Każdy z producentów idzie własną drogą.

Podstawowa różnica pomiędzy LCD a OLED to sposób w jaki generują obraz. W ekranach OLED, każdy subpiksel, który świeci na zielono, czerwono lub niebiesko jest osobną diodą. Oznacza to, że każdy taki punkt można dowolnie rozjaśnić lub całkowicie wyłączyć by uzyskać głęboką czerń. W LCD nie jest to już takie proste, bo podświetlana jest cała matryca. Im gorszy (i tańszy ekran), tym gorsza zarówno czerń (a właściwie szarość) i biel, która nigdy nie ma równomiernej barwy.

Dlatego tacy giganci, jak Samsung stawiają na jeszcze inne rozwiązania. QLED, czy jak kto woli Quantum Dot to wykorzystanie w matrycy LCD nanokryształów, które jakość wyświetlanego obrazu zbliżają do tego, co oferują matryce OLED.

Pamiętajmy też, że ekrany LCD/QLED mają swoje zalety. Mają jaśniejszy ekran, co sprawia, że lepiej sprawdzają się podczas oglądania telewizji podczas dnia, albo w dobrze oświetlonym wnętrzu. Lepiej również obsługują HDR i dają płynniejszy, ostrzejszy obraz podczas wyświetlania treści związanych ze sportem.

Również OLED nie jest bez wad: nie używałbym takiego telewizora do oglądania non stop TVN 24 czy TVP Info. Wyświetlane w tych stacjach paski mogą (nie muszą, bo to zależy od systemów zabezpieczających wbudowanych w TV) pozostawić na ekranie tzw. powidok. Ale to oczywiście skrajny przypadek, bo salon to przecież nie newsroom, gdzie  ogląda się 24 godziny na dobę takie stacje.

Czy potrzebuję 80-calowego telewizora…

Z mojego punktu widzenia jest to najważniejsze pytanie, po którym dopiero powinny padać kolejne. Musimy dobrać odpowiedni ekran do pomieszczenia, w którym będziemy z niego korzystać. W tym celu musicie zmierzyć odległość od telewizora do miejsca w którym siedzicie i podzielić ją przez 4,2 cm by uzyskać rozdzielczość ekranu Full HD, albo podzielić przez 2,1 cm by wybrać telewizor UHD.

Weźcie pod uwagę, że przy stosunkowo niewielkiej odległości, jaką jest 2,5 metra, telewizor Full HD powinien mieć 59-60-cali. W przypadku ekranów 4K idealny wgląd szczegóły dałby dopiero 100 calowy ekran. A co jeśli siedzimy od telewizora 3 czy 3,5 metra? Okazuje się, że decydując się na matrycę o rozdzielczości Ultra HD nie obejdzie się bez kompromisów, które powinniśmy wziąć pod uwagę. Dylematy można pomóc sobie rozwiązać, korzystając choćby z tego kalkulatora.

TV do gier, czyli kiedy do głosu dochodzi input lag

Telewizor od dłuższego czasu to również ekran służący do gier. Po debiucie na rynku pierwszych konsol wyświetlających obraz z jakością 4K i HDR, czyli Playstation 4 Pro i Xbox One X, to gry są istotnym argumentem, żeby przesiąść się na ekran Ultra HD. Jednak każdy, kto poważnie myśli o jego wykorzystaniu do rozgrywek, powinien w specyfikacjach TV oraz niezależnych testach sprawdzić, jaki mają one input lag. Jest to czas wyrażony w milisekundach jaki upływa od wysłania obrazu z konsoli do momentu jego wyświetlenia na ekranie. Jak podaje serwis HDTV.pl, w grach zręcznościowych, FPP, za dobry wynik uznaje się wartości 49-40 ms, a w wyścigach i platformówkach 69-40 ms. Tylko przy takich wartościach (lub mniejszych) grający nie powinni odczuwać dyskomfortu.

Jeśli nie gracie, zapomnijcie o tym parametrze, a jeśli gracie i do TV podłączacie komputer a nie konsolę, to sprawdźcie czy wasz nowy telewizor obsługuje próbkowanie chroma 4:4:4.

To jaki ma być w końcu ten telewizor?

Na pewno powinien być duży! Jak widać z naszych wyliczeń, praktyka pokazuje, że w większości polskich domów mamy za małe ekrany. Jeśli korzystamy z Netflixa, planujemy zakup odtwarzacza Blu-Ray UHD, mamy konsolę działająca w 4K, wybór jest tylko jeden: telewizor Ultra HD. To również wybór otwarty na przyszłość, który nie zestarzeje się tak jak nawet najlepsze modele Full HD.

Jeśli oglądamy tylko telewizję, ewentualnie korzystamy z serwisów streamingowych, ale nadających tylko w HD, kierujmy się takimi parametrami jak: maksymalna jasność, która ułatwi oglądanie telewizji w słoneczny dzień; kontrast, który przełoży się na głębię czerni, co poprawi jakość filmów; odświeżanie obrazu na poziomie 120 Hz, które powinno charakteryzować telewizor użytkowny przez fana sportu, który nie chce oglądać smużącej piłki na ekranie.

Pamiętajcie, że to tylko punkt wyjścia. Pewien zbiór podstawowej wiedzy, według której powinniście posortować przeglądane oferty. O ile pewne punkty specyfikacji telewizorów są bezdyskusyjne – ma ekran LCD albo OLED, albo ma lub nie ma obsługi HDR – to jakość działania poszczególnych rozwiązań będzie się różnić.

Dlatego zamiast pytać o radę sprzedawcę, namawiam przed podjęciem ostatecznej decyzji do przeglądania niezależnych testów, które pomogą oddzielić ziarno od plew. Nie sztuką albowiem wydać pieniądze, trzeba to zrobić mądrze.