Idzie smog. Nie daj się: monitoruj i oczyszczaj powietrze w domu

27 października 2017, Andrzej Pająk

Technologia

Smog pojawia się od lat i w okresie jesienno-zimowym podstępnie wdziera się w nasze płuca. Trudno od niego uciec, ale warto mieć świadomość, kiedy może się pojawić i jak z nim walczyć.

Zanieczyszczenie powietrza nie pojawiło się nagle. Towarzyszy nam od dziesięcioleci, a od pewnego czasu smog staje się medialnym tematem. Ma to najczęściej miejsce zimą, kiedy zostają przekroczone wszelkie dopuszczalne normy. Problem w tym, że złe powietrze pojawia się znacznie częściej i wiele osób zupełnie nie zdaje sobie z tego sprawy.

Bardzo często spotykamy się z sytuacją, jaka miała miejsce w ostanie upalne dni października. Piękna pogoda wręcz zachęcała do mocnego treningu biegowego czy spaceru z niemowlakiem, a wskaźniki krzyczały, że norma przekroczona jest o 200%. Powiem więcej: nawet miejskie systemy ostrzegania mówiły, że będzie źle. Jak można było zobaczyć albo wszyscy to zignorowali, albo… nic nie wiedzieli o podstępnym zagrożeniu.

Poznajcie wroga

Smog najczęściej pojawia się w czasie zimy, kiedy zaczyna się sezon grzewczy. Największą winę za jego występowanie według danych Krajowego Ośrodka Bilansowania i Zarządzania Emisjami ponoszą opalane byle czym stare piece (57%), w nieznacznym tylko stopniu samochody (10%), zakłady przemysłowe (17%) oraz… pogoda. Bezruch powietrza albo tzw. inwersja temperatur sprawia, że zanieczyszczenia, które normlanie by się rozwiały nie mają gdzie uciec.  To co najbardziej dla nas jest groźne to pyły zawieszone PM10 i 2,5. Są to drobiny odpowiednio o wielkości 10 i 2,5 mikrometrów. Pierwsze są stosunkowo duże i powodują kaszel i trudności z oddychaniem. Wysokie stężenie PM10 jest groźne dla osób starszych, dzieci, kobiet w ciąży, alergików, sercowców, ale też dla np. osób uprawiających sporty na powietrzu.

Pyły PM2,5 są jeszcze groźniejsze. Są mniejsze i łatwiej wnikają do płuc, skąd mogą przedostać się do krwioobiegu i rozprowadzić po całym organizmie rakotwórczy bezno(a)piren, za którego 87% produkcji odpowiada nie przemysł, nie samochody, ale niska emisja, czyli dym z domowych pieców.

Sięgnij po technologię i nie daj się zaskoczyć „smokowi”

Od smogu się nie ucieknie. Można by co prawda się wyprowadzić, ale nie daje to nam pewności, że nie trafimy z deszczu pod przysłowiową rynnę. Pięknie położony w górach Żywiec jest takim przykładem. To miasto bije polskie rekordy w zanieczyszczeniu powietrza. Nie lepiej jest też np. w Zakopanem i wielu innych położnych w dolinach miasteczkach.

Nie pozostaje nam nic innego jak ograniczyć pobyt na dworze, kiedy poziom zanieczyszczeń zaczyna wzrastać. Nie ma co czekać na komunikaty nadawane przez radio i telewizje, bo to oznacza już naprawdę bardzo poważne zagrożenie. Sami musimy zadbać o siebie i naszych bliskich. Pomogą wam w tym bezpłatne aplikacje na smartfony, które będą automatycznie ostrzegać o podwyższonym stężeniu pyłów zawieszonych.

Takich programów znajdziecie w sklepach z aplikacjami co najmniej kilka. Ja po kilku testach mogę zarekomendować działającego na Androidzie Kanarka. Program pokazuje dane z najbliższych od naszej lokalizacji 150 stacji pomiarowych Generalnego Inspektoratu Ochrony Środowiska, 300 urządzeń Airly i więcej niż 150 mierników LookO2.

Użytkownicy iPhonów poziom zanieczyszczeń muszą sprawdzać niestety w trzech różnych aplikacjach. Wyniki pomiarów przeprowadzonych przez GIOŚ mogą sprawdzać w firmowanej przez Inspektorat apce Jakość powietrza w Polsce, a informacje ze stacji prywatnych znajdziecie w obsługujących je programach AirlyLookO2.

Zacznijcie od sprawdzenia czy w waszym mieście nie działa SMS-owy system ostrzegania, taki jak np. Warszawski System Powiadomień. Tą drogą będziecie dostawać oficjalnie komunikaty, które mają jedną wadę – są wydawane dopiero kiedy przekroczone zostaną polskie normy, a te są bardziej przychylne smogowi, a nie człowiekowi.

Spójrz na Look02 i Airly

150 „państwowych” stacji pomiarowych przypada na całą Polską. To tyle co nic, zwłaszcza, że dane z jednej stacji obowiązują dla niewielkiego obszaru np. 1 km2. Oznacza to, że oddalona od mojego miejsca zamieszkania stacja może pokazywać dostateczną jakość powietrza, a w moim parku, leżącej przy ruchliwej arterii, nie powinno się już biegać. Rozwiązaniem mają być polskie „prywatne stacje” pomiarowe, które są połączone w sieć.

Airly to sieć sensorów dedykowana przede wszystkim miastom i gminom, które chcą informować swoich mieszkańców o zanieczyszczeniach. Działa ona głównie w Małopolsce (tu znajdziecie mapę stacji i wyniki pomiarów) i Warszawie. Jeśli chcielibyście zobaczyć czy w waszym ogrodzie jest czyste powietrze to również możecie do niej dołączyć i kupić urządzenie pomiarowe. Musicie spełnić jednak jeden warunek: w waszej lokalizacji musi być już jakaś stacja tej firmy.

Look02 to druga sieć, która łączy czujniki o tej samej nazwie. W porównaniu do Airly, każdy chętny może kupić sobie taki sensor (koszt ok. 640 zł) i monitorować jakość powietrza. W tym systemie nie musimy również ujawniać swoich pomiarów na ogólnopolskiej mapie, choć wciąż by odczytywać dane musimy połączyć stację z aplikacją oferowaną przez producenta.

Zamykaj okna i oczyszczaj swoją jaskinię

Aplikacja do monitorowania ostrzega was przed smogiem. Kiedy ten nadejdzie, zamknijcie okna i starajcie się ograniczać spacery z dziećmi i sporty outdoorowe.

Opisane programy warto pokazać nauczycielom i wychowawcom w szkołach czy przedszkolach. Z własnego doświadczenia wiem, że dzieci wychodzą na boisko czy do parku „bo jest ładna pogoda”, a o smogu nikt nic nie wie. Myślę, że warto to zmienić.

Jest jeszcze coś co można zrobić by poprawić mikroklimat we własnym domu. Pomóc w tym może oczyszczacz powietrza wyposażony w filtr HEPA – taki jaki stosuje się w wielu odkurzaczach. Taki filtr zatrzymuje do 99,7% cząsteczek większych niż 0,3 mikrometra, czyli poradzi sobie z drobinami PM10 i PM2,5. Pamiętajcie tylko, żeby decydując się na konkretny model oczyszczacza dobrać jego parametry stosownie do kubatury pomieszczenia, w którym ma pracować. Ceny takich urządzeń wahają się najczęściej od 1500 do 3000 zł.