iPhone 2017: ewolucja czy nowa jakość?

21 września 2017, Andrzej Pająk

Technologia

Już wszystko wiadomo: trzy jubileuszowe iPhone’y ujrzały światło dzienne. Znów można napisać o nich, że są piękne. Tym razem również trzeba dodać, że są piekielnie drogie. Przedstawiamy krótkie podsumowanie nowości.

Podczas wrześniowej premiery Apple zaprezentowało następcę iPhone’a 7, modele 8 i 8 Plus oraz zupełnie nowego, „rocznicowego” smartfona oznaczonego literką X.

Patrząc na specyfikację „ósemka” jest, najkrócej pisząc, odświeżeniem linii smartfonów, czyli tym, czego rok do roku wymaga od producentów rynek. Telefony z wyglądu właściwie nie różnią się od poprzedników. Wciąż mają te same przekątne ekranu, czyli 4,7 i 5,5 cala, jakie zadebiutowały w 2014 roku wraz z iPhonem 6. Najważniejsze zmiany to: powrót szkła do wykończenia tylnej ściany obudowy; nowy typ wyświetlacza True Tone, który zadebiutował w iPadzie Pro oraz szybszy o 25% w stosunku do siódemki procesor A11 Bionic. Jest też jeszcze jedna nowość. Apple po latach zdecydowało się w końcu na wprowadzenie do swoich telefonów funkcji bezprzewodowego ładowania w standardzie Qi.

Poza tym, choć nie wynika to z samej specyfikacji, poprawione zostały parametry wbudowanych w nowe modele kamer 12MP. Ich sensory są większe, a dzięki wykorzystaniu mocy nowego procesora A11 zdjęcia robimy szybciej i mają one być lepszej jakości, szczególnie te wykonywane w kiepskich warunkach oświetleniowych. Jest również tryb slow motion, umożliwiający robienie zdjęć z prędkością 240 klatek na sekundę.

Jego wysokość „Dziesiątka”

iPhone X to zupełna nowość. Jego gigantyczny 5,8-calowy ekran Super Retina wykonany jest w nieobecnej dotychczas w smartfonach Apple’a technologii OLED.

Pokrywa on całą obudowę – dosłownie, bo jest nawet wokół obszaru, gdzie umieszczono kamerę. Wygląda to na pierwszy rzut oka śmiesznie, ale w praktyce daje miejsce na np. umieszczenie tam godziny czy wskaźnika naładowania baterii, które zazwyczaj goszczą na ekranie „domowym” systemu operacyjnego. Z kontrastem 1:1 000 000, obsługą Dolby Vision i HDR10 możemy spodziewać się po nim jakości jakiej jeszcze Apple nie oferowało. Nie znaczy to, że takich ekranów nie znajdziemy w androidowym świecie, ale to już opowieść na inny artkuł.

Kolejna zmiana to zniknięcie sprzętowego przycisku Home, a co za tym idzie funkcji identyfikacji użytkownika przez rozpoznawania odcisku palca. Powrót do ekranu domowego realizujemy przez gest przeciągnięcia kciukiem w górę ekranu, a Touch ID zastępuję Face ID. I to muszę powiedzieć zapowiada się na przełom. O ile w androidowych telefonach rozpoznawanie twarzy działało „tak jak chciało”, raz lepiej, raz gorzej, to Apple chyba znalazł na to sposób. Nowy układ graficzny potrafi obsługiwać  skuteczne algorytmy sieci neuronowej, które zdaniem producenta redukuje ryzyko dostania się do telefonu przez niepowołaną osobę z wartości „tylko” 1:50 000 (biometryka bazującej na odciskach placów) do poziomu 1:1 mln.

Ciekawostka: odpryskiem doskonałego rozpoznawania twarzy jest możliwość animowania emotikon. Oczy, usta, czoło animoji będą mogły poruszać się i zachowywać dokładnie tak, jak nasza twarz. Nie wiem czy komuś to jest potrzebne, ale… mnie się podoba.

W X, podobnie jak w iPhone’ie 8 Plus, pojawia się nowy tryb portretowy, Portrait Lighting. Tutaj również do głosu dochodzi procesor graficzny, którego moc obliczeniowa analizuje fotografowaną scenę i pozwala na zmianę tła i oświetlania twarzy, tak jakbyśmy modyfikowali ustawienie lamp w studiu fotograficznym. Muszę przyznać, że ta nowinka to coś, co również zrobiło na mnie wyrażenie. Wypada tylko wspomnieć, że ten tryb w dziesiątce działa równie dobrze dla przedniej i tylnej kamery, czym nie może pochwalić się model 8 Plus. Pozostałe parametry są takie same jak w ósemkach.

Tanio nie będzie

Tak… iPhone X to najdroższy model, jaki do tej pory powstał w fabrykach Apple’a (polskie ceny nowych modeli podajemy na końcu artykułu). Ja osobiście mam problem z napisaniem o nim , że jest to rewolucyjna premiera. Steve Jobs przyzwyczaił mnie przez te dziesięć lat, że firma z Cupertino swoimi produktami dawała impuls innym producentom. Face ID i stojące za nim algorytmy to chyba jednak za mało na rewolucję, a inne zmiany… cóż: aparat trzeba porównać z konkurencją, a w przypadku innych zmian trudno nawet mówić o nowościach. Przecież ekran OLED czy ładowanie bezprzewodowe znamy już od dawna. Tyle, że iPhone ma logo z nadgryzionym jabłkiem i rządzi się swoimi prawami.

Info: Apple