Honor 9 – niby wszystko OK, ale…

29 czerwca 2017, Katarzyna Pura

Technologia

Honor 9 – niby wszystko OK, ale… no właśnie, jest sporo „ale”.

Byłam na premierze Honora 8 w zeszłym roku w Sztokholmie. Byłam też teraz w Berlinie na konferencji wprowadzającej na europejski rynek Honora 9. I jedno mogę powiedzieć wam od razu: to ten pierwszy zrobił na mnie zdecydowanie lepsze pierwsze wrażenie. Kwestia powiewu świeżości w portfolio Honora, której wtedy doświadczyliśmy, prawdopodobnie bardzo się do tego przyczyniła. W przypadku Honora 9 już tego efektu „wow” nie ma. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że nie ma zachwytu, a jest… rozczarowanie. Już tłumaczę dlaczego.

Po pierwsze, do Polski trafi wyłącznie wersja z 4 GB RAM i 64 GB pamięci wewnętrznej. Jest to o tyle istotne, że w ofercie Honora jest też Dziewiątka z 6 GB pamięci podręcznej, którą oczywiście Honor mocno wychwalał podczas prezentacji swojej nowości. Analogiczna sytuacja ma miejsce między innymi w przypadku Samsunga Galaxy S8/Galaxy S8+, które w Polsce sprzedawane są z 4 GB RAM, natomiast na innych rynkach, głównie azjatyckich, można go kupić również z 6 GB RAM. Różnica w czasie otwierania aplikacji i trzymaniu w pamięci podręcznej jest widoczna, aczkolwiek… podczas codziennego użytkowania raczej bez większego znaczenia.

Co nie zmienia faktu, że… skoro już za Honora 9 w Polsce będziemy musieli zapłacić aż 2199 złotych (z naciskiem na: „aż”), moglibyśmy w tej cenie otrzymać mocniejszy wariant smartfona. Niestety, nie tym razem. Dodam jeszcze tylko, że polski oddział Huawei (firmy – matki Honora), od momentu premiery zreflektował się i ostatecznie do zestawu sprzedażowego dodawany będzie selfie stick i powerbank o pojemności 5000 mAh. Nie zastąpi to co prawda niższej ceny, ale w jakiś sposób ma udobruchać potencjalnie zainteresowanych klientów. Bo ci naprawdę mają powody, by czuć się zawiedzeni. Dlaczego?

Otóż wszystko przez to, że w krajach europejskich Honor 9 dostępny jest w niższej cenie. Wystarczy jako przykład przywołać naszego zachodniego sąsiada, gdzie korzystając z oficjalnego sklepu Huawei/Honor, tj. vMall, można nabyć Honora 9 za równowartość ok. 1800 złotych i dostać gratis opaskę sportową Honor Band 3 (której wartość to 69 euro, tj. ~300 złotych).

http://www.hihonor.com/pl/wp-content/uploads/2017/06/honor_9-10.jpg

A to wciąż nie wszystkie grzeszki Honora 9. Im dłużej z niego korzystam, tym więcej wad zaczynam zauważać. Pomijam już tak oczywistą rzecz, jaką jest niesamowita podatność na zbieranie odcisków palców przez (przepiękną skądinąd) szklaną obudowę. Ale zastosowanie kości pamięci eMMC zamiast UFS, chociażby, 2.0, brak optycznej stabilizacji obrazu czy super szybkiego ładowania (znanego np. z Huawei P10) to aspekty, obok których mi, jako wymagającej klientce, trudno przejść obojętnie. A dochodzi do tego jeszcze jedna rzecz, dla mnie bardzo istotna, dla innych – może niekoniecznie. Ale wiem, że coraz więcej osób korzysta z okularów polaryzacyjnych, a ja jestem jedną z nich. I, niestety, już po pierwszym kontakcie wiedziałam, że Honor 9 nie zostanie moim ulubionym smartfonem – wszystko przez to, że w okularach polaryzacyjnych właśnie, trzymając telefon w pionie (czyli standardowo) nie widać treści – dopiero nieco odchylając go w którąkolwiek ze stron. Jak dla mnie jest to niedopuszczalne, zwłaszcza w smartfonie za te pieniądze.

Przypomnę bowiem, że Honor 9 trafi do sprzedaży w Polsce w cenie wynoszącej 2199 złotych już pierwszego lipca.