Slack – narzędzie, bez którego nie wyobrażam sobie zarządzania zespołem

5 września 2017, Katarzyna Pura

Technologia

W sieci działam od dziesięciu lat. Od ponad siedmiu prowadzę swoją firmę, w której bardzo istotny jest dla mnie sprawny kontakt z zespołem. Do pewnego czasu „siedzieliśmy” na grupie na Facebooku, ale – wierzcie mi – im więcej osób, tym gorsza komunikacja. Było to rozwiązanie chaotyczne i nieefektywne. Zgoła inaczej jest w przypadku Slacka, bez którego już, mogę to powiedzieć bez ogródek, nie wyobrażam sobie pracy z ludźmi.

Dlaczego Slack?

Nie ukrywam, że bardzo długo szukałam kanału komunikacji z zespołem, który zastąpiłby gros mejli wysyłanych codziennie i wiadomości wymienianych na wspomnianej grupie na Facebooku. Swego czasu wpadłam na Slacka. Konkurencyjne redakcje zachwalały to rozwiązanie, więc niewiele myśląc szybko spojrzałam w jego kierunku – przetestowałam jego możliwości i zaprosiłam zespół do dołączenia. Okazało się to strzałem w dziesiątkę.

Ograniczyłam liczbę wysyłanych mejli do minimum, grupę na portalu Zuckerberga całkowicie usunęłam, a Messenger wreszcie stał się moim prywatnym miejscem spotkań ze znajomymi, a nie kanałem do kontaktu z redakcją, z czego akurat bardzo się cieszę.

Powodów, dla których Slack skradł moje serce, jest co najmniej kilka.

Po pierwsze: kanały

Na Tabletowo prowadzę kilka równoległych projektów. Nie ma potrzeby, by wszyscy członkowie redakcji mieli dostęp do informacji, które potrzebne są dosłownie dwóm osobom. Twórcy Slacka doskonale zdawali sobie z tego sprawę, dzięki czemu można stworzyć kanały dla wybranych osób. Co więcej, wybrane kanały można ukryć przed pozostałymi członkami zespołu, dzięki czemu mamy tak zwane „tajemne pokoje” dostępne wyłącznie dla zainteresowanych danym zagadnieniem. Świetna sprawa. Sama nie doceniałam tego rozwiązania, dopóki nie zaczęłam z tego korzystać.

Po drugie: wiadomości bezpośrednie

Slack to nie tylko kanały, na których można rozdzielić zadania na członków zespołu i przedyskutować z nimi koncepcje kolejnych działań. To również wiadomości bezpośrednie, czyli komunikator, za pomocą którego można kontaktować się z każdym członkiem redakcji z osobna. Bardzo cenię sobie odłączenie prywatnego Messengera od redakcyjnego Slacka, dzięki czemu wiem, że jak ktoś pisze do mnie na Slacku, ma sprawę służbową, a jak na Messengerze – prywatną.

Po trzecie: powiadomienia i dostępność web/mobile

Multiplatformowość – dla wielu może dość trudne słowo, ale dla mnie słowo-klucz w przypadku usługi, z której korzystają użytkownicy przeróżnych systemów. Slack jest pod tym względem genialny – jest dostępny na najważniejsze platformy mobilne, tj. Androida i iOS, a dodatkowo działa w przeglądarce, dzięki czemu można go używać niezależnie od sprzętu, z którego się korzysta w danej chwili. Wierzcie mi, zwłaszcza dla szefa (lidera?) to niesamowicie istotne.

Podobnie zresztą, jak same powiadomienia. Slack powiadamia o każdej rozmowie bezpośredniej w czasie rzeczywistym. W podobny sposób daje znać o nowych wiadomościach pojawiających się na poszczególnych kanałach. Nie ma możliwości, by to przeoczyć – niezależenie czy mówimy o korzystaniu z usługi na smartfonie, czy na laptopie z poziomu przeglądarki.

Bez Slacka ani rusz

Slack uzależnia. Gdy już się zacznie z niego korzystać, prawdopodobieństwo, że się z nim rozstaniecie, jest naprawdę niewielkie. Zwłaszcza, że tak rozbudowane narzędzie otrzymujecie za darmo, co w przypadku zwłaszcza małych projektów, ma kolosalne znaczenie.