Smartwatch: czy to ma sens?

8 sierpnia 2017, Andrzej Pająk

Technologia

Inteligentne zegarki obecne są na rynku już od trzech lat. Pokazują nie tylko godzinę, ale całą masę innych informacji, które bez nich musielibyśmy oglądać na ekranie smartfona. Czy jest je sens kupować? Czym się różnią? Przeczytajcie, a uzyskacie odpowiedzi na te i inne pytania.

Kiedy pierwszy raz usiadłem do opisywania smartwatch’y, cyfrowe zegarki dopiero co się rozpędzały. Jako gadżeciarzowi imponowało mi, że mogę zadać pytanie zegarkowi np. o to, ile pięter ma Pałac Kultury i Nauki, albo poprosić go o pokazanie prognozy pogody na jutro. Wszystko to bez sięgania po smartfona. Choć upłynęło od tego momentu już sporo czasu to w możliwościach smartwatch’y nie nastąpił żaden rewolucyjny przełom.

Ale jeśli pytacie, czy stare zegarki są równie dobre, jak nowe, to od razu odpowiadam: nie. Producenci nie poprzestają tylko na wprowadzaniu nowych modeli różniących się od siebie wyłącznie wyglądem i ceną, ale starają się, by ich zegarków nie trzeba było ładować tak często jak telefonów.

Choć w smart-zegarkach można przebierać, to rynek tych urządzeń traci swoją dynamikę wzrostu. Z grona liczących się producentów smartfonów, takich jak Apple, Asus, Huawei, Motorola/Lenovo, LG, Sony, z produkcji zegarków wycofała się już Motorola, a wszystko wskazuje, że następny będzie Asus.

Z drugiej strony pojawienie się na rynku smartwatch’y sprawiło, że po pewnym czasie zaczęły interesować się nimi firmy, które od dawna produkowały zegarki sportowe i outdoorowe: Casio, Garmin, Polar. W efekcie dziś na rynku mamy inteligentne zegarki z funkcjami sportowymi i na drugim biegunie opaski fitness oraz zegarki sportowe z funkcjami smart. Jednym słowem jest w czym wybierać. Poniżej kilka haseł, nad którymi warto pomyśleć, zanim dokonamy ostatecznego wyboru.

Komu smartwatch

Wydawałoby się, że smartwatch stworzony jest dla każdego. Okazuje się, że tak nie jest. Mimo różnic pomiędzy nim a zwykłym zegarkiem to wciąż taki sam przedmiot, który nosimy na ręce. Ktoś, kto jest do tego przyzwyczajony, najpewniej nawet nie poczuje różnicy, ale jeśli nie nosicie na co dzień czasomierza, proponowałbym go ponosić, zanim wydacie pieniądze na cyfrowy zegarek. Moim zdaniem jego zakup ma sens wtedy, kiedy będzie z nami non stop, może wyłączając z tego czas na sen. Dopiero wtedy w 100% odczujemy jego zalety jako naszego trzeciego – poza komputerem i telefonem – ekranu.

Smartwatch czy zegarek sportowy

Moim zdaniem to drugie pytanie, jakie powinno się sobie postawić. Jeśli zdecydujemy się na smartwatcha, to w przypadku telefonów z Androidem zobaczymy na nim np. wszystko to, co oferują nam np. zakładki Google Now: wgląd do kalendarza, map, szczegółowej prognozy pogody, sterowania multimediami, newsów, maili. Są nawet zegarki, które nie muszą być podłączone do telefonu, żeby można było za ich pomocą odebrać i prowadzić rozmowę telefoniczną np. LG Watch Urbane 2. Za to Samsung S-Gear 3 czy Apple Watch pozwalają z kolei na prowadzenie rozmów nawet wtedy, kiedy telefon zostawimy w innym pokoju – ważne byśmy byli połączeni z nim poprzez Bluetooth (jeden z wariantów Gear 3 ma też miejsce na kartę SIM tak jak Urbane 2).

Na drugim biegunie mamy zegarki, których podstawową funkcją jest nawigacja turystyczna albo rejestrowanie i prowadzenia treningów (biegi, pływanie, rower itp.) uzupełnione o możliwość podglądu pogody i prezentację na cyferblacie SMS-ów oraz powiadomień ze smartfona.

Nie dajcie się zwieść podobieństwom. Choć smartwatche mają wbudowaną obsługę monitorowania wskaźników naszej kondycji, takich jak liczenie kroków, liczba spalonych kalorii czy nawet pomiar pulsu bezpośrednio na nadgarstku, to precyzja ich działania odbiega od dedykowanych urządzeń takich firm jak Garmin, Polar czy Suunto.

Z mojego doświadczenia wynika, że już sam pomiar pulsu na nadgarstku pokazuje spore różnice na korzyść zegarków czy opasek fitness robionych przez producentów, którzy od lat się tym zajmują (na marginesie dodam, że bez względu na producenta ta technologia najlepiej działa podczas jazdy na rowerze). Dlatego, jeśli w planach mamy choćby przygotowanie się do biegu na 10 km i szukamy urządzenia pomiarowo-treningowego to sugeruję przejrzeć ofertę zegarków sportowych. Jeśli natomiast stawiamy tylko na bycie bardziej „fit”, to nie ma to już takiego znaczenia.

Smartwatche mają nawet tę przewagę, że wiele modeli może służyć jako odtwarzacz MP3, dzięki czemu można biegać, słuchając muzyki bez zbędnego balastu w postaci dużego smartfona. Pamiętajcie tylko, że klasyczny smartwatch może być duży i jeśli chcielibyście monitorować swój sen, będzie po prostu niewygodny. Tu lepiej sprawdzą się opaski fitness czy inteligentne zegarki takie jak Samsung Gear Fit 2.

Wybieraj oczami, ale patrz na system operacyjny

Zegarek to część każdego z nas, element naszego stroju, coś co nas w pewnym sensie definiuje. Dlatego jestem zdania, że najpierw powinno się kierować poczuciem własnej estetyki, a potem rozpatrywać kwestie techniczne. Trzeba jednak pamiętać, że za każdym smart-zegarkiem kryje się zarządzający nim system operacyjny decyfujący o przyjazności użytkowania i dostępie do ekosystemu aplikacji.

Najpopularniejszy dziś na świecie Apple Watch to chyba jedyny produkt, który dostępny jest w bardzo szerokim asortymencie kopert, pasków i wielkości. Modeli jest naprawdę dużo (ceny od 1400 zł do ponad 5000 zł), a wszystkim, co je łączy jest jeden wspólny system operacyjny watchOS. Literki „OS” w nazwie oznaczają świetną integrację z wszystkimi innymi „OS”-ami Apple, ale już nie z ekosystemem telefonów z Androidem. Oznacza to, że jeśli spodobał Ci się Apple Watch, to bez iPhona jego zakup mija się z celem.

Drugie miejsce dzierży system Samsunga, czyli Tizen OS. Jak dla mnie jest on najbardziej dopracowany z całej trójki. Niestety dostępny jest tylko na kilku modelach zegarków Gear S, które raczej są propozycją dla panów. Musimy też mieć świadomość jego minusów: nie działa na nim wyszukiwanie Google Now i Mapy (mamy za to mapy Here WeGo). Brakuje również, podobnie jak u Apple’a, obsługi rozpoznawania głosu, jeśli mówimy po polsku – nie podyktujemy np. SMS’a. Za to Tizena możemy używać z iPhonem.

Trzeci jest Android Wear, który znajdziemy w zegarkach takich firm jak Asus, Huawei, Motorola, LG, Sony czy w sportowo-turystycznych urządzeniach takich jak Polar M600 albo Casio WSD. Podobnie jak Tizen system Google’a współpracuje nie tylko z androidowymi smartfonami, ale także z iPhonami. Jako jedyny obsługuje rozpoznawanie języka polskiego, co umożliwia zadawanie zegarkowi najdziwniejszych pytań.

I choć uważam, że Wear nie jest tak intuicyjny i dopracowany jak system Samsunga to ma lepszą ofertę dodatkowych aplikacji. Znajdziemy na niego nawet gry, w których musimy poruszać nadgarstkiem np. golfa. By zachować dziennikarski obiektywizm, trzeba napisać, że oferta aplikacji na zegarki na ogół jest bardzo skromna i jedyne co mogę doradzić to przejrzenie każdego ze sklepów.

Oprócz zegarków z tymi najbardziej zaawansowanymi systemami operacyjnymi są na rynku dostępne modele, które bazują na jeszcze innych rozwiązaniach. Jeśli szukamy tańszych urządzeń i nie zależy nam na „fajerwerkach”, to warto skierować się w tę stronę. Przykładowo Pebble OS napędza zegarki Pebble, które mają cyferblat zrobiony z e-papieru tak jak czytniki e-booków.

Czas pracy na baterii

Najnowsze smartwatche, takie jak Gear S3 Classic działają według testów prawie 32 godziny na jednym ładowaniu. Z drugiej strony sportowy, topowy Garmin Fenix 5 (ok. 2800 zł), w trybie smartwatcha, działa do 9-14 dni. To tylko ilustracja pokazująca jak wielkie mogą być różnice, które również powinno wziąć się pod uwagę i dotrzeć choćby do czasu pracy podawanego przez producenta w specyfikacji.

Czy smartwatch ma sens?

Takie pytanie padło w tytule tego artykułu i najwyższy już czas na nie odpowiedzieć – jak najbardziej! Jeśli korzystamy z serwisów społecznościowych, odbieramy dużo maili, planujemy spotkania, uprawiamy jakiś sport to warto by urządzenie, które nosimy na nadgarstku, mogło pokazywać to, o czym chce poinformować nas nasz smartfon. Czy to jednak ma być smartwatch, zegarek sportowy czy opaska fitness to już kwestia indywidualna.