Telefon z Google Lens wie co widzimy

10 lipca 2017, Grzegorz Teter

Technologia

Już od lat trwają prace nad rozwiązaniami do tworzenia rzeczywistości rozszerzonej, dzięki którym można nakładać na obraz rzeczywisty dodatkowe informacje i tworzone komputerowo obiekty. Telefon wyposażony w tego typu rozwiązanie, może zmienić się w inteligentnego asystenta, który nie tylko wie dużo więcej, ale widząc to co my, będzie potrafił odpowiednio zareagować.

Spore poruszenie w tym temacie wywołała niedawno aplikacja Google Lens, której podstawową funkcjonalność pokazano podczas konferencji Google I/O 2017. Wykraczają one daleko poza możliwości pojedynczych aplikacji i należy się raczej spodziewać, że będzie to bardziej kompleksowe rozwiązanie łączące zalety innych produktów, z Asystentem Google na czele, współpracującym w tym przypadku z Google Photos.

Bazując na zaawansowanych algorytmach sztucznej inteligencji Google Lens nie tylko rozpozna miejsca i przedmioty, na które skierujemy kamerę telefonu, ale także zinterpretuje je przewidując do czego moglibyśmy chcieć je wykorzystać, lub jakie informacje na ich temat będą nam przydatne. Jeśli więc w obiektywie aparatu znajdzie się np. jakaś zabytkowa budowla, system wyświetli dodatkowe informacje, czy ciekawe fakty historyczne. Kiedy jednak skierujemy telefon w stronę restauracji, zobaczymy opinie na jej temat i będziemy mogli sprawdzić w jakich godzinach jest otwarta i jakie dania tam serwują.

Na tej samej zasadzie aplikacja rozpozna nie tylko budynki, ale także wszystkie inne obiekty, na które skierujemy telefon. Może to być zwierzę, lub jakiś kwiat, którego nazwę będziemy chcieli poznać. Nie dość że od razu otrzymamy odpowiedź, to nic nie stoi na przeszkodzie aby dodać funkcjonalność, dzięki której od razu będziemy mogli zamówić ukochanej osobie bukiet w kwiaciarni.

Co ciekawe, interakcja nie ogranicza się tylko do wyświetlania dodatkowych informacji na temat obserwowanych obiektów. Rozpoznając je, system przewiduje oczekiwania użytkownika. Jeśli więc skierujemy aparat na tabliczkę znamionową routera, telefon nie wyświetli nam nazwy urządzenia, tylko zapyta czy chcemy podłączyć się do wskazanej sieci bezprzewodowej!

Na podstawie zaledwie tych kilku pokazanych przykładów nie trudno wyobrazić sobie inne potencjalne zastosowania. Od tego co jeszcze można będzie z tym robić, istotniejsze staje się więc pytanie kiedy będziemy mogli z tego skorzystać. Na prezentacji padła jedynie zapowiedź, że „wkrótce”. My nie możemy się już doczekać!