Uchwyć akcję: kamery sportowe, kamery 360°, 3D

11 listopada 2017, Andrzej Pająk

Technologia

Opisujemy rodzaje kamer, którymi możemy uchwycić atmosferę imprez, szaleństwo na nartach czy tricki na desce w skateparku.

Większość filmów udostępnianych w mediach społecznościach kręconych jest dziś komórkami. Trudno się temu dziwić, jakość filmów rejestrowanych na topowych, choć nawet starszych smartfonach jest bardzo dobra, a telefon zawsze mamy pod ręką.

Sytuacja zmienia się diametralnie, kiedy chcemy nagrać to co widzimy podczas jazdy na rowerze, snowboardzie albo kiedy chcielibyśmy pochwalić się tym co zobaczyliśmy, nurkując w egzotycznych morzach. Wtedy telefon musimy odłożyć i sięgnąć po znacznie lepiej do tego się nadające kamery sportowe (action cams) albo urządzenia zapisujące wszystko to co widać dookoła nas.

Kamery sportowe

Te urządzenia stworzone zostały specjalnie po to, by rejestrować akcję. Wyglądają zupełnie niepozornie. Są tak małe, że niektóre modele można zamontować nawet na końcu kija golfowego. Takie, a nie inne gabaryty oraz oferowane razem z kamerami akcesoria, umożliwiają zamocowanie ich na kaskach, kierownicach czy deskach surfingowych. Choćbyśmy chcieli, to tego nie uda nam się zrobić nawet z wodoszczelnym smartfonem.

To co jeszcze wyróżnia kamery sportowe to niejednokrotnie podwyższona wytrzymałość obudowy. Nie ma obawy, że sprzęt sią rozpadnie nawet jeśli nam przypadkowo upadnie. W przeciwieństwie do większości aparatów wbudowanych w telefony, Action Cams różnią się także parametrami obiektywu. O ile w większości komórek „cyfrowe oko” widzi tylko 75-stopniowy wycinek świata, to kamery sportowe widzą świat bardzo szeroko, bo od ok. 120-stopni w górę. Rybie oko co prawda nieco zniekształca to co widzimy później na ekranie, ale z drugiej strony szerokie kadry pozwalają nam zobaczyć niesamowite, kinowe wręcz widoki.

W tej kategorii kamer niekwestionowanym liderem i tym kto wyznacza standardy pozostaje firma GoPro. Jej kamerki zobaczycie na każdym stoku, na każdej imprezie sportowej. Są tak dobre, że korzystają z nich nawet stacje telewizyjne, tam gdzie nagrywanie dużą kamerą byłoby niewygodne lub wiązało się z ryzykiem jej uszkodzenia. Najnowszy model, Hero 6 nagrywa wideo w rozdzielczości 4K 60 fps, zapisuje też filmy poklatkowe (slowmotion) z prędkością 240 fps. Poza tym kamera jest sterowana głosem i pozwala na nurkowanie do 10 metrów bez dodatkowej obudowy. Najlepsze jest to, że to GoPro może od razu przesyłać nagrania do telefonu i… samodzielnie zmontować całkiem niezłe filmy, które automatycznie zostaną umieszczone w używanych przez was serwisach. Chciałoby się napisać: wzorzec metra, za który trzeba zapłacić ok. 2400 zł.

Oczywiście świat nie kończy się na Hero. Samo GoPro ma w ofercie model miniaturowy, pozbawiony wyświetlacza model Session (ok. 1400 zł), z którym – przynajmniej gabarytowo – konkuruje „kosteczka” Polaroid Cube, kosztujący ok. 400 zł.

Sportowcy powinni koniecznie zwrócić uwagę na serię Garmin VIRB. Może się okazać, że topowy model Ultra 30 będzie jeszcze lepszym wyborem niż GoPro. Tu warto zwrócić uwagę na dwie cechy. Pierwsza to dołączona do zestawu obudowa, dająca wodoodporność aż do 40 metrów. Drugą jest technologia G-Metrix, która pozwala nakładać na wideo parametry takie jak prędkość, przeciążenia, wysokość czy tętno. W tym moemcie można powiedzieć, ze GoPro też coś podobnego potrafi. To prawda, ale nie dostęp do „nakładek” nie jest tak prosty, jak w Garminie. A poza tym, co powiecie na np. podłączenie silnika waszego samochodu (przez gniazdo OBD II) do kamery? Sami zobaczcie.

Warto też zwrócić uwagę na kamerę Sony FDR-X1000 (1500 zł za zestaw), która już nie jest co prawda taka mała jak Garmin czy GoPro, ale ma za to w komplecie wyświetlacz i pilot zdalnego sterownia, który tak jak zegarek, możemy nosić na nadgarstku. Popatrzcie też na takie urządzenia jak iON Air Pro 3 (ok. 1150 zł), TomTom Bandit (980 zł) czy Yi Action Cam (600 zł, 1600 zł wersja 4K). Zanim jednak dokonacie ostatecznego wyboru, wczytajcie w specyfikacje. Może się bowiem okazać, że korzystniej będzie kupić starszy model np. Hero niż urządzenie mniej znanego producenta.

Zobaczyć wszystko: 360°

Lata wpatrywania się w kinowy czy telewizyjny obraz przyzwyczaiły nas, że tak właśnie wyglądają filmy. A przecież w rzeczywistości jest inaczej. Wystarczy przekręcić głowę, odwrócić się i widzimy coś czego nie widać na ekranie. Ten stan rzeczy mają zmienić kamery 360 stopni, które jak wskazuje ich nazwa filmują wszystko co widać dookoła: po lewej, po prawej, za plecami, nad głową, pod stopami.

Jeśli chcemy podzielić się tym co naprawdę widzieliście pędząc na snowboardzie, albo pokazać sto procent piękna zwiedzanego na urlopie miasta to kamera dookólna jest właśnie tym czego potrzebujecie. Pamiętajcie, że wasi znajomi do wygodnego oglądania obrazu nagrywanego przez takie kamery potrzebują gogli VR i smartfona. Choć te można już kupić za 15-20 zł (cardboard VR), to już ten sam fakt może okazać się przeszkodą w dostępie do waszych świetnych filmów.

Na szczęście ten problem możemy obejść. Ten sposób nie daje co prawda takiego komfortu, jak oglądanie w goglach, ale jest dostępny dla każdego. Wystarczy załadować filmy 360° do Facebooka, albo YouTube’a. Tutaj można je będzie oglądać, jak każdy normalny film, z tą różnicą, że za pomocą ruchów kursora zmienicie punkt widzenia (uwaga: musicie mieć przeglądarkę Chrome). Jeśli uruchomicie te filmy na telefonie lub tablecie, by się rozglądać zamiast klikać wystarczy unosić, opuszczać i obracać urządzenie mobilne.

Swoje kamery 360° mają i Garmin i GoPro. Niestety są tak dobrej jakości (nagrywają obraz w rozdzielczości 5,7K), że ich ceny sięgają ponad 3200 zł. Tańsze, choć mniej „pancerne”, ale wciąż oferujące dobrą jakość obrazu alternatywy to Samsung Gear 360 (950 zł model z 2017 roku), LG 360 Cam (900 zł) i Ricoh Teta S/V (1500/2000 zł). Jeśli zależy wam na nurkowaniu z taką kamerą to tutaj budżetowym wyborem powinna być wodoodporna do 30 metrów kamera 360fly, która w wersji 720p kosztuje ok. 1200 zł (4K – ok. 2650 zł).

3D? To nie takie proste

Teoretycznie filmy moglibyśmy kręcić jeszcze w 3D, by tak jak na trójwymiarowych filmach widzieć głębię pokazywanych scen. Napisałem „teoretycznie”, bo z technologią 3D są dwa problemy: nie da się jej obejrzeć bez gogli, a oferta amatorskich urządzeń nagrywających właściwie nie istnieje. Aparaty nagrywające filmy w trójwymiarze, takie jak Panasonic Lumix 3D1 i Fujifilm FinePix Real 3D W3, praktycznie są już nie do kupienia. Wniosek z tego płynie następujący: musimy pożegnać się z kręceniem w 3D.

Podsumowanie: Jeśli zależy nam na małej, poręcznej i odpornej na (prawie) wszystko kamerce to wybierzcie coś z grupy Action Cam. Kamery 360° są przyszłością filmowania, ale na razie za wytrzymały sprzęt, z dobrą stabilizacją optyczną trzeba słono zapłacić.