Wybieramy maskę przeciwsmogową

15 stycznia 2018, Andrzej Pająk

Technologia

Smog w wielkich miastach i w uroczych górskich kurortach jest faktem. Dlatego nie można go lekceważyć i powinniśmy zadbać o nasze zdrowie. Jednym ze sposobów zabezpieczających przed wpływem zanieczyszczonego powietrza na nasz organizm jest noszenie maski antysmogowej.

Nosić, nie nosić – oto jest pytanie

O samym smogu pisałem już pod koniec października, nie ma więc chyba potrzeby ponownego dokładnego opowiadania czym jest smog i jak sprawdzić jego aktualny poziom. Przypomnę tylko, że jednymi z najbardziej szkodliwych zanieczyszczeń występujących w powietrzu są pyły zawieszone, nazwane PM10 i 2,5. Nie widać ich gołym okiem, są bardzo małe, mają wielkość odpowiednio 10 i 2,5 mikrometrów. Większe mogą być przyczyną trudności z oddychaniem, kaszlu, a mniejsze są w stanie przeniknąć do krwiobiegu i być źródłem nowotworów.

Najskuteczniejszym sposobem uchronienia się przed pyłami byłoby powstrzymanie oddechu, ale to przecież niemożliwe. W domu jeszcze możemy pozamykać okna, zadbać o kwiaty wspomagające proces usuwania toksycznych substancji czy wreszcie korzystać z oczyszczacza powietrza. Ale kiedy nie mamy wyjścia i musimy wyprowadzić psa, dotrzeć do pracy, jedynym co nas może uchronić, to korzystanie z maski, która zatrzyma pyły zawieszone, zanim te dotrą do naszych płuc. O tym, że maski rzeczywiście chronią, świadczą badania przeprowadzone w Pekinie czy Uniwersytet w São Paulo.

Jaka maska? Skuteczna!

Jeśli myślicie, że ze smogiem powalczycie naciągając na usta i nos szalik, buffa czy nawet zakładając maskę chirurgiczną, to się mylicie (widziałem też osoby zatykające nos chusteczką do nosa…). Taka bariera jest dla pyłów zawieszonych niczym sito dla wody – nawet te większe zanieczyszczenia przelecą przez nie bez większego trudu. Również stosowane w budownictwie maski przeciwpyłowe nie będą tutaj wystarczającą ochroną.

Skuteczną barierą, która zatrzyma pyły PM2,5, a nawet mniejsze drobiny, będzie dopiero filtr HEPA (High Efficiency Particulate Air Filter), czyli wysokiej wydajności filtr drobin zawieszonych w powietrzu. Pewnie o nim już słyszeliście. Znajdziecie go w samochodach i odkurzaczach. To właśnie w niego musi być wyposażona maska, która ma was uchronić przed smogiem.

Ale uwaga! Filtr HEPA filtrowi HEPA nierówny. One również różnią się ilością pochłanianych drobin, co jest określane przez europejską normę (EN 143 i EN 149) albo jej amerykański ekwiwalent wydawany przez National Institute for Occupational Safety and Health. Norma opisuje jaki procent cząsteczek większych niż 0,3 mikrona (czyli prawie 10 razy mniejszych niż drobiny PM2,5) zatrzymuje taki filtr.

Przykładowo, stosowane w budownictwie maski przeciwpyłowe najprawdopodobniej będą opisane normą FFP1, oznaczającą, że maska zatrzymuje minimum 80% mikrodrobin. Przy szlifowaniu, zdzieraniu tynku tyle wystarczy, ale żeby pokonać „smoka”, bariera musi być zdecydowanie bardziej szczelna. Dlatego w obrębie naszego zainteresowania powinny znaleźć się tylko maski z filtrami HEPA opisane następującymi normami unijnymi: FFP 2 (94%), FFP 3 (99%) i amerykańskimi N95/N99, filtrującymi odpowiednio 95% i 99% zanieczyszczeń.

Jakość a cena

Najtańsze maski jednorazowe spełniające powyższe założenia kupicie już za kwotę 5-15 zł. Są brzydkie, bo są przeznaczone do wykorzystania w przemysłowej hali, a nie do chodzenia po mieście. Mają jednak dwie zalety: są na tyle tanie, że można je bez problemu wymieniać co kilka spacerów i pochodzą od renomowanych producentów takich jak np. 3M. Ta druga cecha jest szczególnie istotna, bo za marką firm idą certyfikaty poświadczające, że te maski rzeczywiście są skuteczne.

Co ciekawe, te znacznie droższe maski, takich firm jak RZMask, Respro, Totobobo, Vogmask, Cambridge Mask, które najchętniej noszone są na ulicach, najczęściej nie mogą pochwalić się certyfikatami instytucji rządowych. Jest wręcz tak, że nie są zalecane do prac przemysłowych, bo nie mają przyznanych stosownych certyfikatów.

Czy są nieskuteczne? Ich producenci twierdzą wręcz przeciwnie, bo poszczególne modele mogą pochwalić się świetnymi wynikami uzyskanymi w komercyjnych, prywatnych laboratoriach. Na ich korzyść przemawia również fakt, że używa ich cały świat…

 

 

Kilka faktów: Pod tym linkiem znajdziecie listę masek certyfikowanych przez amerykański National Institute for Occupational Safety and Health. Jeśli chcecie dowiedzieć się, jak sprawdzają się inne modele, to zachęcam do spojrzenia na dwa testy przeprowadzone w chyba najbardziej dotkniętych smogiem Chinach (1, 2). Niestety ich wyniki w pewnych wypadkach pozostają w sprzeczności, co też warto mieć na względzie.
A tutaj test praktyczny przeprowadzony przez portal Krakowski Alarm Smogowy.

Dopasowana, dopiero potem ładna

Zanim jednak zdecydujecie się na wydanie 200 zł na piękna maskę, sprawdźcie jak wam się oddycha w taniej, przemysłowej maseczce. Da wam to rozeznanie jak się funkcjonuje w masce przeciwsmogowej. Teoretycznie taka maska ma przepuścić przez siebie całe powietrze wciągane do naszych płuc, a następnie wypuścić je przez specjalny zawór. W praktyce okazuje się, że pomiędzy maską a naszą twarzą robią się dziury, a wtedy noszenie maski przestaje mieć sens.

Dlatego tania maska powinna być dla was poligonem doświadczalnym, który pokaże jak ją skutecznie dopasować do twarzy, tak by do niej ściśle przylegała. Taki eksperyment da też pojęcie jak dobrze dobrać drogą maskę, która absolutnie nie może być za duża. Jeśli kupujecie na odległość wczytajcie się w opisy producenta czy sprzedawcy i zgodnie z podanymi tam sugestiami dokonajcie stosownych pomiarów. Są firmy, które mają jeden uniwersalny rozmiar dobry na wszystko (w Totobobo można wydrukować za to szablon i ją samemu dociąć na wymiar), a są takie, które dobierają maskę na podstawie wzrostu i wagi użytkownika.

Zatem: maska musi być przede wszystkim skuteczna, potem dopasowana, a na końcu ładna. Powinna być również „ekonomiczna”. Jeśli zamierzamy z niej regularnie korzystać nawet w ciepłe letnie dni, kiedy smog również może dopaść miasto, to powinniście wybrać maskę z wymiennymi filtrami.

Taki zakup na dłuższą metę jest bardziej opłacalny bo zamiast kupować nową maskę można w niej będzie tylko wymienić filtry, kiedy się zużyją. Oczywiście wiąże się to z dodatkowymi kosztami od 10 do 30 zł za filtr, który trzeba wymieniać w zależności od rodzaju i producenta i, co najważniejsze, poziomu zanieczyszczenia. Jak często? To nie takie proste, bo jeden producent pisze o wymianie po 20 godzinach, a inny po 2 tygodniach. Niestety musicie się wczytać w instrukcje.

Aktywność „na świeżym powietrzu”

Osoby aktywne, które mimo zanieczyszczonego powietrza nie chcą odpuszczać treningu na świeżym powietrzu muszą poszukać maski dla sportowców, która ma odpowiednio wydajne zawory wylotowe, tak by nas np. nie „przytykała” podczas robienia interwałów. Zainteresowanych sportowców odsyłam do artykułu ze strony TreningBiegacza.pl.

 

Ten artykuł to tak naprawdę tylko pierwsza, bardzo podstawowa garść informacji. Jeśli zależy wam na zdrowiu warto szukając „ładnej” maski sprawdzić jej skuteczność. Można też rozważyć czy nie zainwestować w droższy system oczyszczania powietrza łączący flirty HEPA z wkładkami z węgla aktywnego, które pochłaniają już nie tylko pyły, ale też szkodliwe, rakotwórcze związki organiczne.

Jednak jeśli nawet kupicie już maskę, to kiedy będziecie mieli wybór: zostać w domu albo wyjść na smog, to wybierzcie to pierwsze.