Zabierz dźwięk ze sobą: wybieramy słuchawki

20 października 2017, Andrzej Pająk

Technologia

Lubisz muzykę i lubisz jej słuchać wszędzie w jak najlepszej jakości: na spacerze, podczas biegania albo w ogrodzie. Czy oznacza to, że musisz sięgnąć po słuchawki z najwyższej półki? Niekoniecznie, ważne żeby zrobić to z głową. Oto kilka porad.

Wybór właściwych słuchawek to wbrew pozorom bardzo trudne zadnie. Z jednej strony mamy testy renomowanych magazynów, oceniających jakość dźwięku poszczególnych modeli, z drugiej są nasze uszy i muzyczne preferencje. To od nich musicie zacząć.

Pierwsze pytanie, na jakie trzeba sobie odpowiedzieć brzmi „jak bardzo słuchawki mają zakrywać ucho?”. Wbrew temu co na co dzień najczęściej widzimy, słuchawki to nie tylko te małe pchełki, które były w pudełku razem z telefonem. Zresztą zobaczcie sami.

Dokanałowe

Są bardzo małe i wchodzą bezpośrednio w kanał ucha zewnętrznego. Dobrze spasowane doskonale separują nas od otoczenia. Oznacza to, że słuchając nawet głośno muzyki nie powinniśmy przeszkadzać jadącym obok nas w autobusie współpasażerom. To działa też w przeciwną stronę – nam również trudno jest cokolwiek usłyszeć, co może być niebezpieczne podczas jazdy rowerem czy przechodzeniu przez ulicę.

Dla mnie jest to wybór numer jeden wśród słuchawek „na drogę”, ale z własnego doświadczenia wiem, że potrafią być szkodliwe dla ucha. Źle dopasowane potrafią podrażniać małżowinę. Poza tym całkowite zamknięcie kanału podnosi w nim temperaturę co ma wpływ na produkcję woskowiny i zatykanie się nie tylko uszu, ale też słuchawek. Od strony muzycznej, w takich małych słuchawkach ciężko jest również o uzyskanie dobrego basu, co może być bolączką tańszych modeli.


Warto zwrócić uwagę, że w tej grupie mieszczą się również te najlepsze ze słuchawek dokanałowych, czyli coś co fachowcy nazywają IEM-ami, od in-ear monitors. Są to odpowiedniki monitorów studyjnych w formie słuchawek. Ja je bardzo lubię, ale nie każdemu mogą się spodobać, bo w nich wszystkiego ma być po równo: basu, tonów niskich i wysokich. Są też bezwzględne dla urządzeń odtwarzających i źle nagranych płyt.

Douszne

Nieco większe od dokanałowych są słuchawki, nosimy we wcięciu międzyskrawkowym (tak nazywa się ta część) małżowiny. Nie zapewniają tak dobrej izolacji jak słuchawki dokanałowe, mają słaby kontakt z uchem i w większości wypadków z niego wypadają. Przez lata właśnie takie słuchawki dodawane były do każdego przenośnego sprzętu i cieszę się, że ten trend przestaje obowiązywać.

Nauszne

To wśród nich możemy szukać swojego świętego Gralla. To bardzo szeroka grupa słuchawek. Są w niej modele kompaktowe, które są mniejsze od małżowiny, są również takie, które wychodzą poza nią i leżą częściowo na głowie, a częściowo na uchu. Różnią się także sposobem ich noszenia na głowie. Najczęściej lewa i prawa muszla połączona jest, przechodzącym przez środek głowy pałąkiem. Pełni on również rolę sprężyny dociskającej muszle do uszu, co przekłada się na komfort użytkowania danych słuchawek. Jeśli będzie nam zbyt ciasno to nawet najlepszej jakości dźwięk nie zrekompensuje nam tego dyskomfortu. Dlatego, jeśli tylko możecie, przed zakupem nie tylko posłuchajcie nowych słuchawek, ale też ponoście je przez przynajmniej 15-30 minut.

Oprócz nausznych słuchawek nagłownych możecie spotkać się z ich bardziej mobilnymi, lekkimi wersjami czyli modelami zagłownymi i zausznymi. W nich ciężar słuchawek zdjęty jest z czubka głowy i przeniesiony na samo ucho.  Jedne łączy pałąk przebiegający nad szyją, drugie wiszą na małżowinach.

Każde słuchawki z tej grupy można stosować zarówno w domu, jak i na dworze. Jednak tylko najmniejsze i najlżejsze modele dadzą największe poczucie wygody. Latem przy większych słuchawkach może przeszkadzać nam pocenie się ucha. Weźcie też pod uwagę, że zimą trudno będzie z nich korzystać kiedy założymy czapkę zakrywającą uszy. Problem do pewnego stopnia rozwiązują słuchawki zagłowne i zauszne, których wygodnie używa się nawet w nakryciu głowy (np. w czapce z daszkiem), gdy ucho pozostaje widoczne.

Wokółuszne

Jeśli chcemy się wyróżnić to ten model jest właśnie dla nas. To największe słuchawki, bo zakrywają całe ucho i przez co najmniej je drażnią. Ich gabaryty sprawiają, że między głośnikiem a uchem powstaje duża komora akustyczna. Dźwięk wpada do ucha w podobny sposób, jak to ma miejsce podczas słuchania muzyki odtwarzanej przez głośniki. W efekcie słuchawki wokółuszne powinny najlepiej ze wszystkich ich rodzajów reprodukować efekt stereofonii. Pamiętajmy jednak o wymienionych wcześniej wadach każdych większych słuchawek. W tym przypadku będą one jeszcze bardziej dotkliwe, a same słuchawki cięższe. Moim zdaniem ten typ słuchawek to propozycja dla koneserów i to ze wskazaniem na użytkowanie w domu z dobrej klasy system audio.

Otwarte, zamknięte albo pół na pół

Jak sugeruje ten śródtytuł, słuchawki (większe nauszne i wokółuszne) mogą mieć różną budowę muszli, w której ukryty jest głośnik. Różnice w konstrukcji przekładają się na różnice w użytkowaniu i jakości dźwięku.

W zamkniętych słuchawkach usłyszmy więcej basu (nie oznacza to, że on będzie np. bardziej precyzyjny!), ale ucho nie będzie dobrze wentylowane. Nie będziemy również nikogo denerwować, bo dźwięk nie będzie przedostawał się z taką łatwością na zewnątrz. Łatwo się domyśleć, że w słuchawkach otwartych będzie dokładnie odwrotnie. Kompromisem pomiędzy tymi dwoma skrajnościami są konstrukcje półotwarte.

W gąszczu technicznych parametrów

Kiedy będziecie szukać słuchawek zetkniecie się również z ich specyfikacją techniczną. Jednym parametrem, który będą podkreślali producenci to pasmo przenoszenia, np. 20 Hz – 22 kHz. Ten parametr opisuje jakie najniższe i najwyższe dźwięki są w stanie odtworzyć słuchawki. Niższa wartość powie nam coś o basie, a wyższa o tonach wysokich, których i tak pewnie nie słyszymy. Te dane nie mówią nic na temat tego czy słuchawki grają znakomicie czy bardzo przeciętnie. Dlatego go pomijamy.

Kolejne dwa parametry to czułość podawana w dB/mW i skuteczność, czyli poziom ciśnienia akustycznego SPL podawana w dB. Im wyższa czułość tym sprawniej działają słuchawki i potrzebują mniejszego wzmocnienia dźwięku by zagrać tak samo głośno. Z kolei wartość maksymalna SPL pokazuje, jak głośno mogą one zagrać bez wprowadzania zniekształceń. Im wyżej tym lepiej. Wartość powyżej 105 dB można już uznać za dobrą. Pamiętajcie, żeby jednak nie przesadzać z głośnością!

Najważniejsza za to jest impedancja słuchawek, która może wynosić np. 32 Ohmy, ale równie dobrze może to być 600 Ohmów. Jako, że muzyki będziecie słuchać najczęściej podłączeni do smartfona, na waszym radarze powinny widnieć tylko wartość 16-32. Raz, że są bardziej odpowiednie do możliwości telefonu, dwa mają więcej „dołu” i lepiej sprawdzą się w popularnych gatunkach muzycznych. Jeśli zdecydujemy się na takie pracujące z impedancją 64 Ohmy, wartość SPL powinna być wyższa niż 110 dB. Generalnie, słuchawki o wyższej impedancji po podłączeniu do telefonu zagrają ciszej, ale klarowniej w zakresie tonów średnich i wysokich.

Słuchawki z przewodem czy bez

Brak kabli oznacza totalną swobodę, musimy jednak wziąć pod uwagę, że połączenie Bluetooth będzie w większości wypadków dawało gorszej jakości dźwięk niż ten uzyskiwany poprzez kabel. Jedynym ratunkiem jest standard aptX, który przesyła dźwięk bez stratnej kompresji pomiędzy słuchawkami a telefonem. Problem w tym, by z niego korzystać muszą go wspierać zarówno telefon, jak i słuchawki.

Drugim problemem jest czas pracy ograniczony pojemnością wbudowanego w nie akumulatora. Pamiętajmy, że im mniejsze słuchawki tym będą działać krócej. Dlatego koniecznie sprawdźcie ten parametr w specyfikacji producenta i skonfrontujcie go z niezależnymi testami danego produktu.

Osobiście ze słuchawek bezprzewodowych korzystam podczas biegania albo słuchania audiobooków. Kiedy jednak chcę posłuchać muzyki biorę z sobą profesjonalne IEM-y, które nie mają nawet na kablu sterowania do telefonu ani mikrofonu.

System redukcji szumów

Lecieliście kiedyś samolotem? A może kierowca autobusu puszczał muzykę, która wam nie odpowiadała? Jeśli tak, to pewnie wiecie, że trzeba naprawdę dobrej izolacji by całkowicie odciąć się od zewnętrznego świata dźwięków. Czasem jest to po prostu nie możliwe. Szum ulicy, zgiełk metra sprawia, że muzyki słuchamy coraz głośniej, na czym cierpi nasz słuch. To właśnie z tego powodu niektóre słuchawki mają wbudowane systemy aktywnej redukcji szumów. Taka funkcja może nas uratować podczas długiego lotu. Pamiętajcie tylko, żeby wyłączać ten system kiedy nie jest on potrzebny, bo traci na nim jakość dźwięku.

 

Co kupić?

Nie odpowiem na to pytanie. Dlaczego? Bo słuchawki, które są satysfakcjonujące pod względem brzmienia, muszą się jaszcze nam podobać i pasować do naszego ucha. Wiedzy na temat tego, co jest dobre znajdziecie np. w serwisach takich jak TechRadar, What Hi-Fi. Szukajcie też informacji „u ludzi” czyli na forach, portalach społecznościowych. Z doświadczenia wiem, że na rynku funkcjonuje kilka bardzo przyzwoitych chińskich modeli, których ceny mieszczą się w przedziale 50-150 zł. Uważajcie tylko na takich doradców, którzy nigdy nie mieli na uszach wysokiej jakości słuchawek, które byłyby właściwym punktem odniesienia.