Bowie. Glastonbury 2000 – kultowy koncert, który można wreszcie zobaczyć

14 grudnia 2018, Katarzyna Turowicz

Kultura

Po raz pierwszy wystąpił tam w 1971 r. Była 6:00 rano, a słońce dopiero wschodziło nad niedawno stworzoną Pyramid Stage, wzorowaną na słynnej piramidzie Cheopsa. Kiedy po 29 latach po raz drugi – i ostatni – występował w Glastonbury, był headlinerem trzeciego dnia tego festiwalu, a na zegarach wybijała już 22:00. Zapis tego właśnie koncertu po osiemnastu latach doczekał się swojego wydania. Jeśli nie mieliście pomysłu na prezent dla melomana, to już go macie!

 „Hitting an all-time low”. Lata 90.

Fragment utworu „Ashes to Ashes” być może zbyt pejoratywnie odnosi się do dekady poprzedzającej to, co wydarzyło się na Pyramid Stage 25 czerwca 2000 r. na festiwalu Glastonbury, ale trudno też mówić o latach 90. w karierze Davida Bowie w samych superlatywach. Tymi ostatnimi określano czasy „trylogii berlińskiej”, płyt „Young Americans” czy „The Rise and Fall of Ziggy Stardust and the Spiders from Mars”. W ostatniej dekadzie starego millenium jego nowe albumy przechodziły coraz bardziej niezauważone. Krytycy zarzucali mu nienadążanie za duchem czasu, a młode pokolenie raczej skłaniało się w stronę grunge’u czy szalejącego w MTV brit-popu. Bowie, jak każdy wizjoner, patrzył jednak w kierunku przyszłości, nowych rozdziałów. Nadchodzący miał nosić tytuł: „Headliner festiwalu Glastonbury”.

Nagranie, którego miało nie być

Zanim jednak Bowie wyszedł na Pyramid Stage ubrany w długi płaszcz od Alexandra McQueena przed skandujący jego pseudonim tłum, warto zajrzeć za kulisy tego koncertu. Festiwal w Glastonbury z 2000 roku był czwartym, który został zarejestrowany przez BBC. Zamysł brytyjskiej stacji był prosty – nagrania miały się skupić na headlinerach. Szybko jednak okazało się, że ten z pozoru prozaiczny plan napotka poważne komplikacje. A właściwie na jedną – był nią Bowie, który w ogóle nie chciał być filmowany.

Tygodnie kłótni, próśb i rozmów, w które włączono nawet Alana Edwardsa, rzecznika prasowego artysty, zaowocowały niesatysfakcjonującym dla BBC kompromisem – stacja mogła wyemitować na żywo jedynie cztery pierwsze utwory i maksymalnie dwa zagrane na bis. Nikt jednak nie spodziewał się tego, co miało nastąpić tej nocy w Glastonbury. Jak wspomina Emily Eavis, współorganizatorka festiwalu, „publika była wprost porażona”. Nic więc dziwnego, że producent, Mark Cooper, w trakcie trwania trzeciego utworu, „Changes”, udał się pod Pyramid Stage, gdzie za pośrednictwem Coco Schwaba, asystenta Bowiego, starał się skłonić artystę do zgody na dalszą transmisję. Jego prośba spotkała się z odmową.

Elvis zamiast Bowiego

Jeśli się powiedziało „A”, trzeba powiedzieć „B”. Zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami BBC przerwało transmisję koncertu. Ku zaskoczeniu i konsternacji widzów na ekranach telewizorów nagle pojawił się odcinek programu „Later… with Jools Holland” zwieńczony występem Micheala Eavisa wykonującego utwór Elvisa Presleya. Frustracja odbiorców miała swoje prawdziwe odzwierciedlenie w ogromnej liczbie listów z zażaleniami, jakie dotarły do siedziby BBC z powodu przerwanej transmisji koncertu.

W tym samym czasie występ Bowiego na Glastonbury nabierał rozmachu, a wszystko to zarejestrowały kamery BBC.

„Cóż, na tegorocznym Glastonbury przebojów będzie cała masa”

Ta deklaracja Bowiego pochodzi z jego dziennika, który dokumentuje przygotowania artysty do festiwalu. Słowa dotrzymał – na liczącej 21 utworów setliście po latach znów znalazły się takie utwory jak „Heroes”, „Changes”, Let’s Dance”, „Absolute Beginners” czy „Under Pressure”.

Co prawda ostatni z nich pochodzi z repertuaru grupy Queen, ale wspólne wykonanie tego utworu przez zespół wraz z Bowiem i Annie Lennox w 1992 r. jest prawdopodobnie jednym z najpiękniejszych momentów w dziejach popkultury. Bowie do tego stopnia zrósł się z tą kompozycją, że postanowił wykonać ją też podczas Glastonbury w duecie z Gail Ann Dorsey: „David zadzwonił i zapytał, czy pamiętam jego wykonanie Under Pressure z Annie Lennox. Odpowiedziałam, że tak i zaproponował, abyśmy go wspólnie wykonali. Zapytałam, kto w takim razie zagra na basie, kiedy ja będę śpiewała partię Annie. Odpowiedział: ty. Ćwiczyłam dwa tygodnie. To ekstremalnie trudny utwór do zaśpiewania i zagrania jednocześnie”.

„Najlepszy występ w historii wszystkich festiwali”

O lepszej opinii artysta nie może marzyć. Tę wystawił Bowie’emu brytyjski magazyn NME, a od kilkunastu dni każdy może sobie wyrobić własną. Legendarny koncert po osiemnastu latach w końcu doczekał się swojego wspaniałego – trzeba przyznać – wydania.

W tak pięknym życiu nic nie mogło być zwyczajne. I taka też jest ta płyta, taki był ten koncert – niezwyczajny. Album „Glastonbury 2000” to cenne uzupełnienie dyskografii Bowiego, ale też wspaniały pomnik postawiony muzyce – tej ambitnej, wymagającej i, jak pokazuje jego twórczość, zupełnie ponadczasowej. To w końcu jeden z dowodów jego nieśmiertelności.

Tutaj fragment na zachętę:

W tym roku pojawiło się dużo ciekawych albumów muzycznych. Sprawdź nasze zestawienie tych najlepszych polskichtych zagranicznych.