Jak się przekonać do lumpeksów?

21 sierpnia 2018, Wiktoria Kowalewska

KulturaStyl życia

Lumpeksy, ciuchlandy, second-handy. Sklepy z używaną odzieżą nie zawsze cieszą się dobrą sławą i przez wiele osób nie są szczególnie cenione. Niemniej, miejsca te mają kilka niezaprzeczalnych zalet, o których chcemy wam opowiedzieć i przekonać, że naprawdę opłaca się z nich korzystać.

Podaruj sobie odrobinę luksusu… w przystępnej cenie

Kupowanie w lumpeksach to przede wszystkim oszczędność. Ubrania, na jakie można tam trafić są nie tylko ciekawe czy wyjątkowe. W takich miejscach jest szansa znalezienia różnych, markowych ciuchów. Na porządku dziennym są George, Zara, H&M, Next, TopShop, Gap czy Mango, ale przy odrobinie szczęścia, można też trafić na COS, Ralpha Laurena, Versace i innych znanych projektantów. Moje osobiste znaleziska to np. kurtka przeciwdeszczowa Helly Hansen za ok. 10 zł (pierwotne ceny to 400, a nawet 1000 zł), bluza GAP-a za ok. 30 zł, koszulka Hollistera za niecałą złotówkę, spódnica i marynarka typu Chanel z Zary za 10 zł i wiele innych.

Kolejny argument za korzystaniem z lumpeksu to możliwość znalezienia prawdziwych perełek, unikatowych rzeczy, które podkreślą nasz styl i zapewnią oryginalność. Większość osób ubiera się w popularnych sieciówkach, dlatego na ulicach często widzimy grupy ludzi ubranych podobnie bądź wręcz tak samo. Oczywiście nie ma w tym nic złego, ale jak ktoś chciałby się pobawić modą i wyróżnić, a przy tym nie wydać zbyt wiele, swoje kroki powinien skierować właśnie do sklepu „z zachodnią odzieżą”.

Odnalezienie ładnego, niezniszczonego, a przy tym taniego ubrania, który pierwotnie kosztowało 10 razy więcej, cieszy 100 razy bardziej niż kupienie go w regularnej cenie. Ten element satysfakcji jest nie do przecenienia.

Second hand = less waste

Zakupy tam to nie tylko oszczędność. Kupowanie ubrań second-hand jest modne i zgodne z filozofią less waste oraz zero waste. W obecnych czasach fast-fashion marki tworzą nowe kolekcje co 2 tygodnie i nieustannie zalewają rynek tonami ciuchów. Generując sztuczne potrzeby i wmawiając, że aby być dobrze ubranym i podążać z trendami, trzeba wciąż kupować nowe, modne ubrania, wielkie korporacje nie dbają o konsekwencje środowiskowe swoich działań. Ubieranie się w second-handach to swojego rodzaju sprzeciw wobec takiej polityki wielkich sieci oraz wykazanie się odpowiedzialnością za środowisko poprzez małe, jednostkowe działanie.

Vintage dla każdego

Dla niektórych kupowanie w lumpeksach to wstyd. Niemniej zważywszy na argument moralny, jakim są korzyści dla środowiska, warto wbić sobie do głowy, że kupowanie w lumpeksach to szlachetne działanie, z którego raczej należy być dumnym.

Poza tym, wiele gwiazd, celebrytów i stylistów zaopatruje się w second-handach i chwali się znalezionymi tam perełkami. Oczywiście oni nazywają te sklepy vintage, ale są to wciąż lumpeksy, tylko nieco bardziej luksusowe.

Niektórych odrzuca zapach i estetyka wnętrz sklepów. Dla tych osób polecam fajne sklepy, które dbają, aby nie czuć było specyficznego odoru, np. sieć Wzorcownia. Można też wybrać zakupy online, gdzie można również sprzedać własne ubranie albo wymieniać się nimi z innymi użytkownikami, np. vinted.

Ważne jest też, aby prawidłowo zabrać się za tę przygodę. Dobrym sposobem jest porozmawianie, bądź wybranie się do second-handu z osobą, która tam często bywa. Zyskujemy dzięki temu przewodnika.

Zaczynając samodzielnie, należy rozejrzeć się po swojej okolicy, sprawdzić parę miejsc i ruszyć na shopping. Ważne, aby uzbroić się w cierpliwość. Nie zawsze trafisz od razu na odzieżowego białego kruka, ale czasem możesz też wyjść ze sklepu z 3 wypakowanymi torbami.

Shopping ze strategią

Trzeba być wytrwałym i zarezerwować sobie trochę czasu, gdyż jak wiadomo są tam unikatowe rzeczy, ale niekoniecznie od razu znajdziemy coś w naszym rozmiarze, co nam się spodoba. Najlepiej dokładnie przeglądać ubrania, by nie umknęły nam prawdziwe perełki. Dobrze jest sporządzić listę rzeczy, które potrzebujemy do naszej szafy, a przed kupnem szczegółowo oglądać materiały, by uniknąć bezsensownego wydawania pieniędzy. Dodatkowo, warto znać się na markach, które zapewniają dobrą jakość swoich towarów. Jeśli śledzicie aktualne trendy, będzie wam łatwiej dokonywać zakupów tak aby pozostać dobrze ubranym i na czasie.

Ostatnia sprawa to orientacja w dostawach. W Warszawie lumpeksy są dosyć drogie. Na początku ceny sięgają 80 zł za kilogram. Natomiast tuż przed kolejną partią towaru, możemy znaleźć oferty 13zł/kg. Wtedy mamy mniejszy wybór, ale nadal można znaleźć ciekawe rzeczy i to po 2-3 zł. Mieszkańcy mniejszych miast mają szczęście, gdyż ceny tam są często niższe.

Przejeżdżając przez jakieś małe miasto, warto zajrzeć do lokalnego ciucholandu – a nuż, znajdziecie tam jakiś ukryty tekstylny skarb.

Gdzie rozpocząć kupowanie w lumpeksach?

Second-handy często powstają niejako w skupiskach. Np. w Warszawie jest ich sporo na Pradze Północ, niedaleko Dworca Wileńskiego. Na Mokotowie, na ul. Puławskiej i okolicach, znajdziecie też ich wiele, i to z wysokiej klasy markami, jak Burberry. Jednak przede wszystkim, warto rozejrzeć się po swojej okolicy, gdyż często mniejsze lumpeksy, schowane przy blokach, mogą oferować niezwykłe rzeczy.

Przeczytaj o wpadkach, także tych modowych, Polaków za granicą. Czy na pewno ty sam ich nie popełniasz?