Bo życie musicalem jest!

16 listopada 2018, Jacek Górecki

Kultura

Powodów do poruszenia tego tematu jest co najmniej kilka. Po pierwsze lada moment do naszych kin trafią nowe filmowe wersje klasyków tego gatunku, czyli „Narodziny gwiazdy” oraz „Mary Poppins”. Po drugie, w tym miesiącu premierę ma genialna książka Daniela Wyszogrodzkiego „Ale musicale!” wydana przez Wydawnictwo Marginesy. Książka, która w najmniejszych szczegółach opowiada historię musicalu na najważniejszych scenach świata. My przyglądamy się tym najciekawszym tytułom, które doczekały się też filmowych wersji i przedstawiamy wam najlepsze musicale wszech czasów! Na jesień temat idealny!

#1 Kabaret

Zaczynamy od „Kabaretu”, bo naszym skromnym zdaniem nie ma ważniejszego tytułu w historii scen teatralnych, ale i tego gatunku w wersji filmowej. Niezwykle odważny w swej tematyce musical „dla dorosłych”, sięga do czasów początku lat 30. ubiegłego wieku, do Berlina. Jak możemy się domyślać, to opowieść o wiszącym w powietrzu faszyzmie, który spada także na głównych bohaterów uwikłanych w romans, amerykańskiego pisarza Cliffa oraz artystki kabaretowej, Sally Bowles. Jest jeszcze demoniczny konferansjer w kabarecie, w którym pracuje Bowles. Za filmową wersję odpowiada genialny mistrz reżyserii gatunku i choreograf, Bob Fosse. Co ciekawe, twarz Bowles na zawsze będzie kojarzona już z genialną Lizą Minnelli. Ta rola stała się jej życiowym opus magnum. Startując jednak wcześniej do roli w wersji scenicznej, casting przegrała. Bo życie kabaretem jest – jak śpiewała sama Bowles!

# 2 Mary Poppins

Nieśmiertelna „Mary Poppins” to jeden z powodów dzisiejszego musicalowego spotkania, które ma was zachęcić do zagłębienia się w ten magiczny gatunek. Film ten już w grudniu będzie miał swoją nową odsłonę. W roli tytułowej zobaczymy Emily Blunt. Zadanie jest o tyle trudne, że w pierwotnej wersji królowała nagrodzona Oscarem Julie Andrews. Sam film z 1964 roku to klasyka kina familijnego, a także jeden z pionierskich tytułów, jeśli chodzi o efekty specjalne. Sam temat musicalu raczej jest z tych mało wyszukanych. W domu Pana Banksa, który nie ma czasu nad opieka własnych dzieci pojawia się guwernantka, ale trzeba przyznać robi to zjawiskowo… zlatuje ona z nieba na parasolce!

# 3 Chicago

Wymienić wszystkie klasyki broadwayowskich scen jest niemożliwe, dlatego skupiamy się na tych, które doczekały się odpowiednich filmowych wersji. Pomijamy na przykład najdłużej grany w historii tytuł, czyli „Upiór w operze”, gdyż miał on marną adaptację, na rzecz przebojowego „Chicago”. Ten tytuł o przygodach Velmy i Roxie znamy wszyscy! Czasy prohibicji, kryminalistów-celebrytów i zabójczo pięknych kobiet, a wszystko w gustownych latach 20. ubiegłego wieku. Za filmową wersję odpowiada oczywiście Rob Marshall, ale ten tytuł możemy znać także z licznych polskich wersji, z tłumaczeniem piosenek w wykonaniu Wojciecha Młynarskiego. Dzisiejszy przebój nie miał jednak dobrego początku. W pierwotnej wersji wyreżyserowanej przez samego mistrza Fosse’a raczej przeszedł bez echa. Dopiero w latach 90. jego nowa wersja stała się z miejsca hitem, zagranym do dziś już niemal 9000 razy!

#4 Grease

Jeśli już musicale z filmowego ekranu, to nie może zabraknąć w tym zestawieniu Johna Travolty i jego postawionych włosów w „Grease”. Twórca scenicznego musicalu, Jim Jacobs idealnie wstrzelił się w latach 50. z tematyką, opowiadając o emancypacji młodzieży, która zaczynała kształtować się jako osobna grupa społeczna. W tym tkwi też wielka siła tego tytułu. Sprawia, że jest ponadczasowy, bowiem młodzi w każdej dekadzie przechodzą bunt na swój sposób. Rodzący się wówczas rock’n’roll jako symbol wolności, idealnie to podkreśla. Dowodem jest filmowa wersja ze wspomnianym Travoltą i Olivią Newton John. Ciekawostką jest to, że tytuł przechodził na początku wiele przeobrażeń, głównie ze względu na szorstki, wręcz dla wielu wulgarny czy nienaturalny język, którym posługiwała się młodzież. Dzisiejsza wersja mogłaby dopiero wywołać małe poruszenie!

#5 West Side Story

A skoro już bunt młodzieży i miłosne przepychanki, to czy można pominąć historię musicalu bez „West Side Story”? Jak przyznaje w swojej książce Daniel Wyszogrodzki, nie ma ważniejszego kandydata do tytułu najlepszego musicalu wszech czasów. To istne arcydzieło. Składa się na to wybitna muzyka mistrza Leonarda Bernsteina oraz teksty Stephena Sondheima, który oparł wszystko o szekspirowski dramat „Romeo i Julia”. Z tą tylko różnicą, że musicalowa wersja osadzona została we współczesnym Nowym Jorku, który mieni się napływającymi do miasta imigrantami, w wypadku pierwotnej wersji Portorykańczykami. Filmowa adaptacja to także wielki triumf i 10 zdobytych Oskarów. Zaśpiewajmy więc jeszcze raz wielki przebój „America”!

#6 Dźwięki Muzyki

Wspomniana Julie Andrews to nie tylko tytułowa „Marry Poppins”, ale też Maria z „Dźwięków muzyki”. A jeśli już przypominamy ten tytuł, to od razu w tle mamy temat pochodzący z tego musicalu czyli ponadczasowy „My Favorite Thing”, który w swojej wersji jazzowej nagrał chociażby John Coltrane. Ale całość ma jednak zupełnie inny klimat, bowiem akcja została osadzona w sielskiej Austrii, a ściślej w domu barona von Trappa, który do opieki nad siedmiorgiem swoich dzieci zatrudnia wspominaną Marię, nota bene uczącą się na zakonnicę. Nie musimy dodawać, że będzie z tego romans!

#7 Funny Girl

Opowiadać o musicalach i pominąć Barbrę Streisand to byłoby barbarzyństwo! To fenomenalny przypadek, kiedy młoda aktorka najpierw występuje w broadwayowskiej wersji, za którą zgarnia uznanie krytyków i nominację do Tony Awards, by dwa lata później zagrać w adaptacji filmowej dzieła, zgarniając za swój debiut przed kamerą Oscara. No kto jak nie Barbra! A sama historia trochę według znanego schematu. Oto opowieść o Fanny Brice, pochodzącej ze slumsów, młodej dziewczyny, która marzy o karierze na największych scenach. Kiedy to dostaje musi się zmierzyć z czymś jeszcze… Miłością pełną zawirowań. Pochodzący z musicalu utwór „People” to już evergreen!

#8 Deszczowa Piosenka

W temacie musicali wypadałoby cofnąć się daleko wstecz. Pierwsza połowa ubiegłego wieku to kopalnia tytułów tego gatunku i cała masa aktorów musicalowych będących pierwszoligowymi aktorami. Warto wymienić chociażby takie nazwiska jak: Ginger Rogers, Fred Astaire, Judy Garland czy Gene Kelly. Ten ostatni na zawsze pozostanie już panem z „Deszczowej piosenki”.

Historia tego musicalu sięga aż roku 1929, kiedy to w wodewilowej wersji „The Hollywood Revue of 1929″, wykonano tytułową piosenkę późniejszego musicalowego klasyku. Piosenka tak się spodobała, że na jej temat powstał cały musical. Co ciekawe najpierw był wspominany film z Kellym, a dopiero w latach 80. wersje sceniczne na West Endzie i Broadwayu. To tytuł na każdą niepogodę, poprawi wam dzień na lepsze!

#9 Koty

I na koniec jeden z najbardziej oryginalnych musicali w historii tego gatunku, który już w przyszłym roku doczeka się swojej filmowej ekranizacji. „Koty”, bo o tym tytule mowa, był nowatorski pod wieloma względami, nie tylko tematu, czyli opowieści o kotach, które wyśpiewują swoje losy na śmietniku w wielkiej metropolii. To także niezwykle ciekawy koncept, gdyż nie posiada on linearnej akcji ani przewodniego wątku romantycznego. To właśnie z tego musicalu pochodzi największy przebój tego gatunku, czyli „Memory”. Poza scenami teatru, utwór nagrało już 150 innych artystów, łącznie z Barbrą Streisand. We wspomnianej filmowej wersji, którą wyreżyseruje Tom Hooper (reżyser adaptacji „Nędzników”) zagrają Judi Dench, Ian McKellen czy Jennifer Hudson.

A teraz koniecznie sprawdźcie swoją wiedzę o musicalach w naszym quizie!