Wszystko co najlepsze w 2018 – seriale

14 grudnia 2018, Jacek Górecki

Kultura

Seriale na dobre zdominowały popkulturę. Są naszą codziennością, wkradając się nie tylko do naszych sypialni, ale środków komunikacji miejskiej, samochodów czy na nudne wykłady. Seriale to dziś najczęściej komentowany i cytowany odłam sztuki filmowej. I nie ma w tym nic ujmującego, bowiem ich jakość to już zdecydowanie superliga. Przynajmniej tych, które umieściliśmy w naszym rankingu poniżej. Oto dziesięć nowych seriali tego roku, które trzeba znać!

#10 Kidding

Jim Carey jeszcze chwilę temu był jednym z tych gorzkich przypadków produktów z fabryki snów, gdzie z super gwiazdy kina i kawalarza całej Ameryki stał się niepotrzebnym, dojrzałym mężczyzną, którego nikt nie angażuje. A że w ostatnich czasach producenci seriali lubią przypominać wielkie nazwiska z lat 90. (chociażby Winona Rider), to także do Carrey’a uśmiechnęło się szczęście. „Kidding” to słodko-gorzka opowieść o Jeffie, bardziej znanym jako Pan Pickles – legendarny prezenter dziecięcych programów telewizyjnych. Ten wesoły komik z telewizji to tylko maska, bowiem w życiu codziennym musi mierzyć z różnymi stanami psychicznymi w swojej głowie. W tej roli Jim Carrey jakby szyty na miarę!

#9 Ostre Przedmioty

Amy Adams, jedna z najważniejszych współczesnych aktorek, która na koncie ma już 5 nominacji do Oskara i szóstą w tym roku, na tej drodze zrobiła mały skok w bok i zdecydowała się na serial. Nie dziwi to przecież nikogo, w końcu dzisiaj wszystkie największe nazwiska ciągnie przed „szklane ekrany”. Adams w brawurowym duecie z Patricią Clarkson przenoszą nas do niewielkiego miasteczka, gdzie będą musiały nie tylko rozwiązać zagadkę morderstwa dwóch dziewczynek, ale także stawić czoła demonom przeszłości. Znacznie lepsze od „Wielkich kłamstewek”.

#8 Rojst

W tym zestawieniu nie zabrakło i polskich akcentów, których jakość jest porażająca. Pierwszy z nich to „Rojst”, który mimo swojego geniuszu, zapewne nie doczeka się kontynuacji, bowiem polski odział Showmax ogłosił kilka dni temu, że z początkiem roku wycofuje się z naszego rynku. Dziwne, tym bardziej, że prócz artystycznego sukcesu serialu „Rojst”, platforma ma w swoim koncie kasowe produkcje Patryka Vegi i produkcje wielomilionowego przeboju Wojciecha Smarzowskiego „Kler”. W genialnym serialu jakby Stanisław Bareja połączył siły z Davidem Lynchem. To serial, który po pierwszym odcinku stawia masę pytań, które z każdym kolejnym rozdaniem mnożą się i rodzą kolejne wątpliwości, co niezwykle mądrze i sprawnie komplikuje zagadkę. A Andrzej Seweryn po raz kolejny przekracza wszelkie granice, jest geniuszem!

#7 Pose

Ryan Murphy jest współczesnym gigantem przemysłu telewizyjnego. Nie ma chyba bardziej kreatywnego twórcy seriali. To on odpowiada za sukces wielu sezonów „American Horror Story” i zrodzonego niedawno „American Crime Story”. Stworzył także pierwszą część przeboju „Konflikt: Bette i Joan”, a przecież jeszcze w pamięci mamy hit sprzed kilku lat, czyli musical „Glee”. Tym razem w podobnym przepychu i blichtrze przenosi nas do końca lat 80. do Nowego Yorku. To tam właśnie narodziła się wówczas subkultura LGBT zwana ball culture. Na pełne pompy i wystawne bale przychodzili nie tylko artyści, ale nawet najwięksi biznesmeni Ameryki, którym bliskie były transgenderowe postacie. Szalony to serial!

#6 The Kominsky Method

Na fali popularności serialu „Grace i Frankie” o dwóch podstarzałych, acz pełnych życia i przebojowości przyjaciółkach, Netflix postanowił odwrócić strony i opowiedzieć historię jeszcze raz. Tym razem głównymi bohaterami są mężczyźni, przyjaciele w podeszłym wieku, którzy zmagają się z dzisiejszym światem. Prócz rozczarowań, jakie przynosi rzeczywistość,  dotykają problemu osób starych: umierania, samotności, chorób, ale też seksu. Mimo wszystko, pomimo różnych niedoskonałości, starość może być piękna, szczególnie gdy się ma obok bliskich ludzi. Koncertowo udowadniają to Michael Douglas i Alan Arkin, mistrzowie ciętych ripost!

#5 American Crime Story: Zabójstwo Versace

Ten serial jest najlepsza opera! Wielkie bogactwo strony wizualnej, wylewający się wszystkim z tyłków przepych, który porusza się na granicy artyzmu i kiczu. Jest i temat, który szaloną miłość prowadzi do wielkiej tragedii, tytułowego zabójstwa Versace. Ale nie jest to żadne spoilerowanie, bowiem serial opowiada o tym, co było przed owym wydarzeniem, a ściślej co działo się w głowie młodego i pięknego zabójcy wielkiego kreatora mody. Grający głównego bohatera Darren Criss jest kwintesencją tego wszystkiego. Jest szalenie przystojnym młodzieńcem i nieobliczalnym szaleńcem zarazem.

#4 Ślepnąc od świateł

To jest produkcja, która nie śniłaby się nawet Amerykanom. Ale tylko dlatego, że tak potwornego, bezczelnego i pozbawionego grama kolorytu miasta nie widziałem chyba nigdy w produkcji serialu. Miasto Warszawa jest niczym Jan Frycz w roli podstarzałego króla. Jest ohydnym typem, który jak Joker, nie zna granic. A to wszystko przez cholerną i toksyczną miłość do tego miasta. Jego twarz jest twarzą stolicy, w której pomimo odrzucenia, da się szaleńczo zakochać. Podobnie jak w serialu Krzysztofa Skoniecznego, który serwuje nam ucztę dla oczu i naszej głowy, którą z każdym odcinkiem będzie nas siekać jak tatar. A tak na poważnie, to jest to najważniejszy polski serial od lat!

#3 Bodyguard

Jeśli mielibyśmy wymienić coś co trzymało nas w tym roku najbardziej w napięciu, to zdecydowanie nowa produkcja Netflixa „Bodyguard”. Ale proszę się nie obawiać, nie jest to rozciągnięta na odcinki wersja romansidła z lat 90. z Whitney Houston. Tym razem historia opowiada o weteranie wojennym, który wraca z Afganistanu, by przypadkiem zostać ochroniarzem brytyjskiej minister spraw wewnętrznych. I byłoby wszystko w porządku, gdyby nie fakt, że przesiąknięty traumatycznymi wydarzeniami Richard nie popiera rządów pani minister. Napięcie niemal w każdej scenie tego świetnego serialu!

#2 Terror

To chyba najbardziej niedoceniony serial roku! A dziwi tym bardziej, że takiej produkcji nie było od lat. Produkcji, która w przeciwieństwo do produkcji wielkich stacji, nie stawia na chwytliwy temat, wielkie gwiazdy filmowe i wielobarwną stronę wizualną, która złapie mało wymagające dzieciaki. To opowieść prowadzona bardzo klasycznie, ale bardzo mgliście, tak by tajemnica ciągle stawiała kolejne znaki zapytania. Opowieść o niebezpiecznej wyprawie Królewskiej Marynarki Wojennej, która wyrusza na nieznane terytorium w poszukiwaniu Przejścia Północno-Zachodniego. Ten piekielny mróz i samotność, życie z dala od domu i cywilizacji jest jak największe zło. No i jest jeszcze coś, ale nie zdradzamy!

#1 Patrick Melrose

Moglibyśmy stwierdzić, że „Patrick Melrose” jest jak teatralny monodram w wykonaniu wybitnego Benedicta Cumberbatcha. Wciela się on w tytułowego Patricka, który jest odbiciem współczesnego młodego człowieka (millenialsa?). Ma on wszystko, wielkie pieniądze, piękne kobiety i masę nieuzależnień. Wszystkie te uzależnienia są oczywiście odreagowaniem na samotność, a sięgając dalej, na dzieciństwo, które do dorosłości przygotowało go nazbyt ekstremalnie.  I na nic się zda arystokratyczne pochodzenie i inteligencja jaką posiada. Trauma związana z borykająca się z używkami matką i przerażającym ojcem fundującym mu horror od małego niszczy wszystko. Wielkie kino, wielka sztuka, wielki Benedict!

Podoba Ci się nasze zestawienie Najlepsze seriale 2018? Zobacz też koniecznie najlepsze polskiezagraniczne płyty 2018!