Notatnik kulturalny #69

8 października 2018, Jacek Górecki

Kultura

Bez sztuki życie nie miałoby sensu, dzięki niej staje się bogatsze, może czasem łatwiejsze… Dlatego co tydzień w Notatniku kulturalnym przybliżamy wam najciekawsze wydarzenia ze świata kultury, zarówno te najświeższe, jak i te, które warte są szybkiego nadrobienia.

„7 uczuć” reż. Marek Koterski

Kino Świat

5/6

Witold Gombrowicz jak żywy! Tak w skrócie można opisać najnowszy, możliwe, że najważniejszy film w bogatym dorobku Marka Koterskiego. “7 uczuć” to kolejna odsłona losów Adam Miauczyńskiego, którego tym razem zagrał Michał Koterski,  jedynego takiego bohatera w polskim kinie, który wraz ze zmieniającym się obrazem naszego kraju od lata pokazuje jego beznadziejność i tą gombrowiczowską gębę. Komentuje kondycje ludzkości w znanym dobrze swoim groteskowym stylu. Ale tym razem rzeczywistość zamienia na wspomnienie. Cofa się przeszłość, by poszukać odpowiedzi na dzisiejszą pogłębiającą się pustkę.

Zawsze wszystko ma swoją odpowiedź w dzieciństwie, przeszłości, to jakimi jesteśmy później ludźmi, jakie mamy ułomności i jakie błędy popełniamy. Ale jak wiadomo sami w tym się nie kształtujemy, tylko Ci, którzy nami sterują, pozornie wychowują, mówią jak ma być, jak żyć. Podobnie jest z Maiuczyńskim, który wraca pamięcią do czasów szkolnych, by dojść do tego, że został nauczony wszystkiego prócz miłości. W tej słodko-gorzkiej historii, dostajemy świetny, inteligentny humor Koterskiego i amunicję w postaci pojedynku na miny plejady polskich aktorów, z których chociażby Gabriela Muskała, Katarzyna Figura, Marcin Dorociński, Andrzej Mastalerz czy Maja Ostaszewska zasługują na wyróżnienie. Tylko warto pamiętać przed wejściem do kina, że to nie jest film do „pośmiania się”, tylko pomyślenia o sobie. Przejrzenia się w tych minach, by później się wreszcie przebudzić. Inteligentna zabawa!

„Wanderer” Cat Power

Domino

4/6

Cat Power w poprzednich dwóch dekadach była jedną z najciekawszych alternatywnych wokalistek, hipnotyzowała świat swoją eterycznością i delikatnością, którą łączyła z grą na gitarze. Taka łagodniejsza wersja PJ Harvey, albo snujący się nonszalancki, żeński odpowiednik Boba Dylana. Całe to pasmo sukcesów i uznania skończyło się na płycie “Jukebox”, która była reakcją na niezwykle trudny okres w życiu artystki. Cat Power nigdy nie ukrywała, że cierpi na silną depresją, którą łączy z uzależnieniem od alkoholu i narkotyków. Ta bezsilność przełożyła się też na jej twórczość, której w ostatnich latach praktycznie nie było, z pominięciem nieudanej płyty “Sun” z 2012 roku.

Ale nastał nowy etap w życiu Cat Power i słychać to na bardzo udanej, nowej płycie “Wanderer”. Ten album to płyta terapia, która pomogła zwalczyć artystce wspomniane uzależnienie, a nawet urodzić syna. W tym spokoju ducha i czystości powstał krążek bardzo spójny, intymny, oparty tylko na gitarze i pianinie. I prócz gościnnego występu młodszej koleżanki Lany Del Rey mamy tu Power w czystej postaci. To album, który uwodzi swoją naturalnością i szczerością. Subtelna, uczciwa spowiedź dojrzałej kobiety.

„Lud” Ilona Wiśniewska

Wydawnictwo Czarne

5/6

Takie reportaże zawsze do nas trafiają, bo swoim tematem wydają się nam odległe, przez to często są kuszące, wolne od naszych myśli. Uznana reportażystka Ilona Wiśniewska w swojej trzeciej książce ponownie zaprasza nas do krainy lodu. Po Norwegii i Spitsbergen przyszła pora na Grenlandię, a konkretnie Uummannaq czyli w wolnym tłumaczeniu jej serce. Tylko za tą odciętą od świata zimną wyspą, na której pozornie życie toczy się spokojniej i szczęśliwiej nie ma życia i nie chodzi tu o warunki, ale skute lodem ludzkie dusze. Oto historia życia rozgrywającego się na największej wyspie świata, która jest kilkakrotnie większa od Polski, a na której miesza zaledwie niecałe 60 tys. ludzi.

W książce Wiśniewskiej dostajemy pasjonującą opowieść o ludziach żyjących pomimo oddania dla tradycji i swoich korzeni tylko pozornie inaczej. Dotyka ich bezradność dzisiejszego świata. Ta bezradność pogłębia się, kiedy zderzy się ją z nowoczesnością, która nawet i tam dociera. Są lotniska, a nawet osiem taksówek poruszających się po skutym lodem morzu. Nie bez powodu rośnie tam liczba popełnianych samobójstw, która w 2016 dobiła niemal do 50-ciu osób. Coraz częściej są to jednak młodzi, nastoletni ludzie. Co ciekawe czymś co znajduje się w każdym miasteczku jest dom dziecka. Dzieci oddaje się tam z myślą, że będzie im lepiej, niż we własnym domu. Ludzie tam nie lubią się przywiązywać do innych, zresztą takie wytyczne dostała też na początku Wiśniewska, żeby później przez to nikt nie cierpiał. W tej przepięknej wykraczającej poza zadanie reporterskie opowieści otrzymujemy zbiorowy portret współczesnego człowieka, który zwyczajnie pogubił się życiu, którego nie potrafi przeżyć, a to tylko dlatego, że skuł lodem swoje ostatnie pierwiastki empatii i człowieczeństwa. Skuł wszystkie wartości i nie potrafi tego wszystkiego odpowiednio wyważyć żeby żyć.

„Maniac”

Netflix

3/6

Netflix to gigant i pod kątem produkcji, budżetu i całego tego rozmachu, który za sobą niesie, zwyczajnie nie ma sobie równych. Tylko, kiedy po raz kolejny wydaje wielkie pieniądze, także na tonę zalewających nas reklam o nowej premierze, inne, pomniejsze stacje jak Hulu czy AMC wypuszczają serial, który prócz błysku posiadają niezwykłą głębię, przesłanie, odbicie żeby wspomnieć chociażby hit “Opowieści podręcznej” czy niedoceniony w tym roku, genialny mini-serial “Terror”. To wszystko potwierdziło się dla mnie ostatnio, kiedy bo głośnym krzyku promującym nowy serial “Maniac” nie pozostało za wiele.

O czym tym razem opowiada wspomniany gigant? O świecie i czasie mocno zbliżonym do naszego, gdzie ludzie jak bezduszne roboty tracą sens swojego życia. Podobnie jak dwójka głównym, obcych sobie bohaterów, którzy zgłaszają się do badania farmaceutycznego mającego pomóc im w depresji. Tylko jak możemy się domyślać nikt nie zaplanował skutków ubocznych. Ten pokręcony świat jest niezwykle efektowny, zapakowany w powracający ostatnio modny trend retrofuturyzmu czyli stylu nawiązującego do dawnych wyobrażeń o przeszłości. Do tego wraz z kolejnymi odcinkami wsysa widza, tym samym mieszając w głowach bohaterów jeszcze bardziej. Ale pod tą całą modną i pseudo-psychologiczną powłoką nie kryje się zbyt wiele. Zabrakło w tym opowiadaniu o wizji upadku człowieczeństwa… człowieczeństwa, głębi, którą kryje ludzki mózg. To taki świetnie zapakowany produkt dla młodych ludzi, ale nic poza tym. Wiele hałasu o nic.