(Nie) oceniaj książki po okładce

7 listopada 2018, Jacek Górecki

Kultura

Nie da się nie oceniać książki po okładce, a przynajmniej my w to nie wierzymy. Kiedy trafia w nasze ręce małe dzieło sztuki zaprojektowane przez artystę, to jest jak z najcenniejszym obrazem, chcę się go mieć i pokazywać wszystkim. Oto tylko niewielka część przykładów. Oto piękne okładki książek, które swym pięknem zachęcają do kupna, nawet jeśli ich treść nigdy nie będzie przeczytana!

Jeśli chodzi o czytelnictwo w Polsce, to jest nadzieja. Udowadniają to zeszłoroczne badania przeprowadzone przez Bibliotekę Narodową. Choć w ostatniej dekadzie, niemal z roku na rok czytelnictwo w naszym kraju spadało, żeby nie powiedzieć wymierało, to zdarzył się cud nad cudami i w zeszłym roku ten trend się zatrzymał. I tak, według przeprowadzonych badań, po przynajmniej jedną książkę rocznie sięga nieco ponad 38 procent Polaków. Tak więc, jak wybrać tę jedną?

Okładka po przejściach

Wiadomo, najczęściej wybieramy te sprawdzone lub polecone przez kogoś tytuły, ulubionych autorów, serię czy nawet wydawnictwa, które są dla nas wyznacznikiem jakości. Dobrym przykładem może być Wydawnictwo Czarne i ich serie reportaży. Na szczęście od paru lat mamy jeszcze jeden powód, a mianowicie piękne okładki. Okładki, które nawiązują do polskiej grafiki i rysunku z lat 60. czy 70. W czasach kapitalizmu zwyczajnie zeszły one na psy, paskudząc wydawaną na całym świecie literaturę.

Okładka na nowe czasy

Wszystko się zmieniło, bowiem obecne pokolenie, młodzi ludzie, którzy wychowali się na tych „brzydkich okładkach” sięgają po coś więcej. Wzrost zainteresowania polską grafiką, mnogość młodych twórców, którzy szukają swojego, nowego stylu jest niezwykle budująca. Inwestuje się w dobrą grafikę i rysunek. To także zasługa wielu wydawnictw, które na ten ryzykowny krok się decydują z odwagą. Odwagą, bo zamiast wtórnego, ale sprzedajnego zdjęcia półnagiego mężczyzny czy kobiety albo nudnego krajobrazu, dostajemy rysunek, który uruchamia naszą wyobraźnię. Cieszy to tym bardziej, że historia polskiej szkoły rysunku czy plakatu jest, jak wiemy, bardzo cenna, by wspomnieć chociażby takie perełki jak prace Jana Młodożeńca, Janusza Stanny, Waldemara Świeżego czy Jana Lenicy.

Dziś, wzorem zachodu i tradycji sięga się po ładne okładki, które przypominają, jak te powyżej chociażby, o przecudownym nurcie grafik chińskich i japońskich. Ważna jest prostota, pomysł, nietuzinkowość, przesłanie, coś co będzie nie tylko reklamą, ale i dopełnieniem tekstu napisanego przez konkretnego autora. A wiemy dobrze, że i zła okładka może nas zniechęcić. Jak pokazują badania, zaraz po poleceniach czy znajomości literatury danego autora, po książkę sięgamy również ze względu na ładną okładkę. I wcale nie ma się czego wstydzić!

Dobre wzorce

Należy pamiętać, że książka to także przedmiot użytkowy, który dobrze wyeksponowany, może być częścią naszego wnętrza, być czymś co nas buduje, naznacza, tworzy naszą przestrzeń. Przy tym wszystkim, powinna ona współgrać z autorem, po którego sięgamy. Czy dobra okładka nie jest czymś co dodaje wartości w celebrowaniu czytelnictwa? Czy potrzebne jest spłycanie okładek, które z góry krzyczą do nas, że jak róż i pełno kwiatów, to od razu literatura kobieca, albo jeszcze lepiej tanie romansidło? A jak mężczyzna z zakrwawionym nożem to kryminał? Na takie okładki zamykamy oczy!

Udowadniają to wydawnictwa zarówno w Polsce, jak i na świecie. Najważniejszy jest dziś pomysł i jak najlepsze wykonanie. Najnowsze okładki do książki Szczepana Twardocha czy Weroniki Murek to małe dzieła sztuki. Już w momencie, kiedy trzymamy je w dłoni, zapraszają nas w głąb opowiadanej historii. Podobnie jest z niezwykle budującymi nas wydawnictwami dla dzieci, w tym zasługa chociażby Wydawnictwa Dwie Siostry, które z poziomu jakości swoich pozycji nigdy nie schodzi.

Warto jeszcze wspomnieć o wydawanej aktualnie serii kolekcjonerskiej z racji 70-lecia Empiku, gdzie różne wydawnictwa wydają swoją bestsellerowe pozycje w limitowanej szacie graficznej. A tak zupełnie na koniec, to jeszcze polecamy wam antykwariaty, które gromadzą istne rarytasy. Warto chociażby zajrzeć do warszawskiego Antykwariatu Kwadryga, gdzie znajdziemy nie tylko ulubionych autorów, ale i wspomniane edycje z okładkami Młodożeńca czy Lennicy. Z racji zbliżającego się powoli okresu przedświątecznych zakupów, polecamy szczególnie zwrócić uwagę na okładki, bo nawet jeśli nie wiemy czy trafimy z treścią, to przynajmniej możemy ucieszyć oko! Kupujcie piękne książki!

Czytasz i lubisz ciekawe i piękne książki? Sprawdź czy znasz wszystkie pozycje z naszego ostatniego zestawienia.