Umcy, umcy, umcy, czyli moda na techno

26 października 2018, Jacek Górecki

Kultura

Jeszcze do niedawna na samo hasło „techno” reagowano z niemałym zażenowaniem. Może i był w tym lekki sentyment do lat 90., ale raczej uznawano ten gatunek za coś obciachowego, a na pewno w złym guście. Dziś techno, za sprawą pokolenia millenialsów, wraca do łask i jest modniejsze niż kiedykolwiek.

Dawno temu w Ameryce

Wróćmy jednak do początków, które wcale nie zrodziły się w Londynie czy Berlinie, uznawanego za klubową mekkę tego gatunku. Wszystko swój początek miało w Ameryce, a ściślej w Detroit. To tam w połowie lat 80. tworząca się nowa, młoda subkultura zaczęła eksperymentować z muzyką elektroniczną, na którą zresztą składało się wiele gatunków, od house czy elektroniki opartej na syntezatorach, po muzykę disco, funk, a nawet jazz. W muzyce disco pierwsze elementy techno mogliśmy już usłyszeć pod koniec lat 70. kiedy to Donna Summer, królowa disco nagrała numer “I Feel Love”, do dziś uważany za pierwszy techno kawałek.

Samo znaczenie tego gatunku mocno się zmieniło i dopiero właśnie w połowie lat 80. nabrał on odpowiedniego znaczenia. Nie trudno się domyślać, że jego nazwa pochodziła od „technologii”, a to czym się charakteryzuje to jednostajny rytm, posiadający stosunkowo szybkie tempo, które wynosi około 120–140 uderzeń na minutę. Istotne dla rozkwitu techno czyli lat 90. było to, iż żaden kawałek nie posiadał słów.

Kultowe białe rękawiczki

Oczywiście muzyka techno nieodłącznie kojarzy się z subkulturą rave, która w latach 90. była mocno popularna. Rave to inaczej transcendentalne doświadczenie zbiorowego umysłu, którego w żaden sposób nie można opowiedzieć czy się nauczyć. To zachowanie jest wynikiem uwolnienia czegoś, co jest poza naszym ciałem czy myślą. I w tym ma pomóc właśnie muzyka techno.

Ważny jest też sam ubiór, to jak się noszą miłośnicy tej subkultury. Kreacja w tym wypadku jest szalenie ważna. Dawniej były to przede wszystkim kultowe białe rękawiczki czy gwizdek. Dziś plastikowe czy jaskrawe ubrania, które wyróżniają ich z tłumu. Ludzie ubrani od stóp do głów na czarno, bądź w ortalionowych dresach, białe skarpetki, adidasy. Jednym słowem wszystko to, co można zaczerpnąć właśnie z lat 90.

Wielki powrót do tego gatunku trwa za sprawą dzisiejszych dwudziesto- i trzydziestolatków, którzy w latach 90. na techno się wychowali, albo przynajmniej otarli się o ten gatunek. Powraca się do tego w muzyce, dzięki wszędobylskiej elektronice. I tutaj warto chociażby wymienić Zamilską, nazywaną królową polskiego techno, która współpracowała m.in. z Katarzyną Nosowską, a także Janusza Jurgę, autora jednej z najważniejszych płyt tego roku.

Technologia kultury

W tym roku padł także pierwszy klaps do filmu dokumentalnego „Technologia Kultury. Krótka historia techno”, czyli filmowego projektu, który ruszył podczas Revive Festival w Warszawie. Jak informują twórcy: „Film jest przedstawieniem kultury lat 90-tych. W Polsce po okresie transformacji, polska scena muzyczna skupiała się na rodzimym rynku muzycznym. Zmiany ustrojowe i rozwijająca się demokracja dały młodemu pokoleniu możliwość podróżowania i obcowania z nowymi trendami, mocno rozwijającymi się w Europie Zachodniej. Poszukiwanie nowych muzycznych doznań, czegoś, co było świeże, nowe, nietuzinkowe. Na południu Polski kształtowała się, raczkująca scena muzyki elektronicznej, powstawały miejsca, które odzwierciedlały potrzebę odcięcia się od szarości popeerelowskiej. Film jest obrazem tamtych czasów oraz ludzi związanych z tamtym okresem.”

W świetle stroboskopu

Oczywiście muzyka czy filmy to jedno, najważniejszą częścią tej subkultury czy zjawiska są imprezy, a właściwie celebrowanie muzyki techno. Popularne są przeróżne cykle jak chociażby podróżujące po kraju „Brutaże”. Zazwyczaj wszystkie takie imprezy odbywają się w przestrzeniach industrialnych, ale też i klubach. Lasery, stroboskopy, srebrne kule i lampy ultrafioletowe są podstawą takich imprez. Wszystkie te efekty mają na celu wprowadzić ludzi w trans, pozwolić im oderwać się od rzeczywistości. Często łączy się to też z zażywaniem narkotyków, czego oczywiście nie popieramy, ale nie można nie wspomnieć, że dla wielu uczestników takich imprez to element nieodłączny.

Techno to jest sposób bycia wielu młodych ludzi, którzy nierzadko w swoich opisach na przeróżnych portalach społecznościowych tak się podpisują. Techno to ponownie rodzaj wolności, którą karmiono się w latach 90., symbol pokolenia millenialsów, ludzi poszukujących, otwartych, szukających swojej tożsamości, nierzadko wykreowanych, ale też i samotnych. I chociaż raz warto taką noc przeżyć, by poczuć pustkę i wolność w jednym miejscu. Takie czasy…

Muzyka z lat 90. to jednak nie tylko techno. Sprawdź jak dobrze znasz największe teledyski popowe i rockowe tej epoki w naszym quizie.

A może jesteś raczej fanem seriali? Jeśli tak, to na pewno nie sprawi ci trudności nasz test.