Kamil Łabanowicz: tworzy auta, którymi pojedziemy za 10 lat

27 lipca 2018, Marek Wieliński

ludzieMotoryzacja

Studiował architekturę na Politechnice Śląskiej, następnie projektowanie samochodów w Mediolanie. Możemy, a nawet powinniśmy być z niego dumni. Polak, który stworzył sylwetki wielu współczesnych modeli Audi – a także potężnego, elektrycznego SUV-a – e-tron quattro concept. Nasz człowiek w Ingolstadt zdradza sekrety swojej artystycznej kuchni. Artystycznej, bo projektowanie samochodów wciąż jest i będzie sztuką. Rozmawialiśmy z nim o Polakach projektujących auta jednego z największych koncernów na świecie, o mobilności, a także o samochodach naszej bliższej i dalszej przyszłości.

Marek Wieliński: Oprócz ciebie w różnych zespołach projektowych w Ingolstadt pracuje jeszcze dwóch Polaków?

Kamil Łabanowicz: Nasza drużyna jest zasilona jeszcze dwoma fantastycznie utalentowanymi facetami z Polski. To Bogusław ParuchParys Cybulski (kliknij w linki w nazwiskach, aby przeczytać wywiady z nimi). Bogusław jest autorem koncepcyjnego modelu Aicon. Natomiast Parys zaprojektował nowe Audi A6, które weszło już do sprzedaży.

Ty z kolei zaprojektowałeś studyjny model quattro concept, który mogliśmy oglądać dwa lata temu w Poznaniu, na targach Motor Show. Prezentowano go zresztą na całym świecie. Dziś wiemy już, że wejdzie do seryjnej produkcji.

Tak, w 2015 roku mieliśmy okazję prezentować Audi quattro concept i to był konkretny przedsmak samochodu, który we wrześniu  tego roku będzie mieć swoją oficjalną premierę. To pierwszy seryjny, całkowicie elektryczny samochód firmy Audi, przeznaczony na rynki całego świata. Myślę, że stanie się prawdziwym hitem sprzedaży i jestem tym bardzo podekscytowany.

Jaka jest przyszłość motoryzacji? Nikt nie zna jej lepiej niż ty. Już dziś pracujesz nad samochodami, które pojawią się na rynku dopiero za kilka lat. No właśnie. Z jakim wyprzedzeniem projektuje się samochody? Kiedy to nad czym dzisiaj pracujesz, będziemy wszyscy mogli zobaczyć?

Czas potrzebny do zaprojektowania samochodu liczymy od pierwszej idei i pierwszej kreski – aż do momentu, gdy znajdzie się w sprzedaży. Zwykle, to około 4-5 lat. Widać to na przykładzie modelu e-tron, który pokazaliśmy w zaawansowanym stadium w 2015 roku i który 3 lata później wchodzi do sprzedaży. Ponadto, to właśnie teraz mamy rewolucję w świecie motoryzacji. Olbrzymie środki w Grupie Volkswagen przeznaczono na elektryfikację i digitalizację – czyli wszystko to, co dzieje się z danymi, zbieranymi poprzez wymianę informacji pomiędzy samochodami. Musimy też zmienić sposób myślenia na temat transportu, by rozpowszechniał się car sharing – i oczywiście, autonomiczna jazda. Cztery kluczowe tematy naraz.

Będziemy jeszcze kupować samochody? A może tylko płacić za ich użytkowanie?

To bardzo ciekawy temat. Samochód, którego używamy codziennie można leasingować lub wynajmować. Można też w ogóle go nie mieć – tak jak w przypadku koncepcji tzw. ride-pullingu w stworzonym przez Volkswagena programie MOIA. Samochód możemy mieć na żądanie – używamy go wtedy, gdy potrzebujemy. Myślę, że będzie to również bardzo pozytywne zjawisko socjologiczne, bo ludzie będą się spotykać w takim współdzielonym „obiekcie transportu”, jadąc w tym samym kierunku. Jestem projektantem i samochody to dla mnie również emocje. Uważam, że te wyjątkowe powinno się jednak mieć i być ich właścicielami.

Jakie będzie to nowe Audi, które zaprojektowałeś i które właśnie materializuje się w formie gotowego, drogowego modelu?

To początek ekspansji nowego typu samochodów. Po pierwsze, będzie w pełni elektryczny, autonomiczny i całkowicie „cyfrowy”. Będzie podpowiadał, gdzie jechać i co zrobić. Stanie się naszym partnerem. Audi A7 i A8 są dziś najbardziej zaawansowanymi pod względem autonomicznej jazdy. A wiem, że już jesteśmy parę kroków do przodu. Już wkrótce pojawią się modele, które przyniosą znaczny postęp.

Który z projektów, nad którymi do tej pory miałeś okazję pracować, okazał się być najbardziej futurystyczny?

Najbardziej wyjątkowym był dla mnie e-tron Concept z 2009 roku. To pierwsze całkowicie moje auto. Nikt wówczas jeszcze nie myślał o samochodach elektrycznych, a my już mieliśmy gotową platformę. Gdy w 2007 roku zacząłem nad nim pracę, temat elektrycznych samochodów był już na naszych deskach kreślarskich w Audi i szybko się rozwijał. Była to rewolucja, która nadeszła nieco za wcześnie. Na szczęście, nie poddaliśmy się i rozwijaliśmy prace nad elektryfikacją i tworzeniem platform pod te samochody. Koncern Volkswagena produkuje samochody na cały świat, sprzedaje w milionach egzemplarzy. Dlatego musieliśmy mieć pewność, że będzie to znakomity produkt i tak wiele zainwestowano w platformy do aut elektrycznych. Tamten samochód był pionierem. Dziś wiemy, że się udało – mówimy o projekcie pokazanym 8 lat temu.

Mówi się, że elektryfikacja może zabić to, co w motoryzacji najpiękniejsze. Nie będzie już starego, dobrego brzmienia silnika. A jakie jest twoje zdanie na ten temat?

Zastanówmy się: ile samochodów, które stoją teraz na parkingu ma piękny dźwięk silnika? Zdarzają się takie rodzynki, lecz reszta to zwykłe, turbodoładowane jednostki. Nikt nie będzie tęsknić za typowym czterocylindrowcem. Natomiast, te wyjątkowe samochody, z pięknie brzmiącymi silnikami zostaną w rękach kolekcjonerów. Świat goni naprzód i szybko się zmienia. Jadąc samochodem do pracy, tracimy w nim czas. Jest bezcenny, dlatego zadaliśmy sobie w Audi pytanie: w jaki sposób możemy go naszym klientom zwrócić? Dzięki autonomicznej jeździe, pozwolimy ludziom rozkoszować się czasem i go wykorzystać. Tego się nie da się przełożyć na pieniądze. Czas jest nową definicją luksusu.

O samochodach autonomicznych też mówi się z obawą i lękiem. Mogą okazać się zawodne i niebezpieczne. Są na to przykłady. Ponadto, kierowcą będę już tylko za kierownicą youngtimera? Ludzie, którzy potrafią prowadzić samochód, staną się niszą?

Może tak być. Motoryzacja jest w przededniu wielkiej rewolucji. Prawdopodobnie, w przyszłości nie będziemy potrzebować kierowców. Zostaną pasjonaci – w niektórych z nas jest taka iskra. Fajnie wsiąść do samochodu i wszystko mieć pod kontrolą. Samochodu, który jest całkowicie analogowy. Pozwala skoncentrować się wyłącznie na jeździe, płynnej zmianie biegów, doskonaleniu techniki prowadzenia. Myślę jednak, że z czasem zaczniemy bardziej ufać samochodom autonomicznym. Jesteśmy dopiero na początku tej drogi. To zaledwie pierwsze kroki, a już tak daleko sięgające w przyszłość. Pamiętaj, że 10 lat temu, były to tylko wizje. Teraz to nasza rzeczywistość.

Ile samochodów zaprojektowałeś już dla Audi?

Cztery modele. Zacząłem w 2008 roku przeróbką modelu R8, zaprezentowaną na salonie w Detroit. Rok później, we Frankfurcie pokazaliśmy model e-tron concept. Pierwszy raz byłem odpowiedzialny za całość projektu. Pracowałem również nad Audi A3 w wersjach S Line i S3. Potem był e-tron quatro concept, który przekształcił się w samochód produkcyjny.

Nad czym teraz pracujesz?

Niestety, nie mogę zdradzić. Mogę za to powiedzieć, że wszystkie nad którymi pracujemy mają jeden, wspólny mianownik. Nieskazitelne proporcje. To znaczy, że bardzo wolno będą się starzeć i długo pozostaną piękne. Receptą jest harmonia linii.

Istotnie, kolejne generacje stają się ciekawsze. Między innymi za sprawą oświetlenia…

Ono zawsze było znakiem rozpoznawczym Audi i – nie oszukujmy się – cały świat kopiuje to, co wdrożyliśmy. Gdy pojawiły się pierwsze LEDy, które wyglądały… trochę jak choinki, byliśmy krytykowani, bo nie były spójne. Musieliśmy je wtedy tak zaprojektować, by potem móc zrobić kolejny krok naprzód. Dziś nasze lampy wyglądają świetnie. Widać to na przykładzie konceptu, stworzonego przez Bogusława Parucha. Światła rozprzestrzeniły się tam niemal na połowie przedniej części nadwozia. Nie musimy ich rysować „za szkłem”, jako typowego „akwarium”. Możemy je rozmieścić na dużej powierzchni. To właśnie wizja tego, co czeka nas w przyszłości.

A zatem: czego możemy się spodziewać w nadchodzących latach?

Emocji, gwarantuję – będzie to piękno w czystej postaci. Z kierowcą czy bez – samochody muszą być obiektami pożądania – i obiecuję, że będą.

Rozmawiał: Marek Wieliński