Wszędzie dobrze, bo na swoim

26 czerwca 2018, Dominika Cirocka

ludziePodróże

Gonitwę za wyższym stanowiskiem, bardziej komfortowym mieszkaniem ulokowanym jeszcze bliżej centrum i większym telewizorem, na jakiś czas zostawili innym. Zamiast okopywać się w jednym miejscu, woleli chłonąć świat wszystkimi zmysłami. Powoli, w swoim tempie, trochę na przekór zabieganemu, zestresowanemu światu. Poznajcie Kasię i Kornela autorów bloga Kamperem w świat.

Podróże kamperem, czyli dom na kółkach

Kiedy w 2010 roku, tuż po ślubie, postanowili po raz pierwszy wyruszyć na podbój Europy, reakcje były różne. Niektórzy  zazdrościli im odwagi, inni trochę nie dowierzali. Bo kto to widział  – wyjechać, porzucić karierę, zostawić wygodne mieszkanie w centrum? Włóczyć się bez celu? Gdyby jechali “za pracą”, to byłoby przecież co innego, ale tak? Jaki to ma sens? Kasia i Kornel nie dali się jednak zniechęcić. Zapytani, dlaczego zdecydowali się na tak długą podróż, odpowiadali dziarsko – a dlaczego nie? Życie jest tylko jedno, a na dodatek nie stajemy się coraz młodsi, wiec kiedy, jak nie teraz? Przecież większy telewizor to nie wszystko – zapewniali zgodnie z lekką przekorą.

Chcieli poznawać świat na własnych warunkach – bez pośpiechu czy szczegółowego planu. Pewnego dnia doszli do wniosku, że takie możliwości stwarza posiadanie kampera. Planowali sypiać w swoim domu na kółkach gdzie się da i samodzielnie przygotowywać skromne posiłki. Pół roku postanowili wstępnie przeznaczyć na to, by spokojnie przemierzyć Słowację, Węgry, Rumunię, Bułgarię i Turcję. Resztę zamierzali uzgadniać już w trasie.

To powinno się udać. Mamy jakieś oszczędności, dostajemy trochę grosza za wynajem  mieszkania, może zarobimy co nieco po drodze. A poza tym mało jemy – wspominali pół żartem, pół serio, na swoim blogu Kamperem w świat.

2+1 w 4 ścianach na kółkach

No i się udało. W zmotoryzowanych czterech ścianach nie tylko zmieścili najpotrzebniejsze bagaże, ale także zorganizowali wygodny kącik dla ukochanego czworonoga. Odwiedzali kolejne miejsca, wciąż zmieniali otoczenie i poznawali nowych ludzi. Nie mogli narzekać na nudę, a jednocześnie każdej nocy zasypiali we własnej małej sypialni. Mogłoby być lepiej?

Od tamtej pory odbyli już niejedną podróż, ale cel wciąż pozostał ten sam – chcą spełniać marzenia. A czy to niewystarczający powód, by postawić wszystko na głowie? Kamperowanie uzależnia – przyznają bez wahania. Zresztą, śledząc ich internetowe zapiski, nietrudno w to uwierzyć.

Najdłużej bez przerwy mieszkaliśmy w naszym domku na kółkach niemal rok i musimy przyznać, że odrobinę tęskniliśmy za wygodami typu wanna czy piekarnik. Jednak już kilka dni po powrocie do mieszkania, nasyciliśmy się nimi i okazało się, że nie są aż tak potrzebne do życia. Kończąc jedną wyprawę natychmiast myślimy o następnej – zapewniają.

A co ze stabilizacją, tą codzienną rutyną, która w jakiś sposób chyba jednak pozwala nam przetrwać?

Za uporządkowanym życiem, etatem, regularnością, nie tęsknimy wcale. Jakoś nie chce się ta tęsknota pojawić, choć od siedmiu lat nie mieliśmy stałej pracy. Zresztą, kiedy człowiek porusza się starszym pojazdem, w którym co rusz coś się psuje, musi przywyknąć do niespodzianek i na niektóre rzeczy po prostu przymknąć oko. Bo wszystko, nawet kamperowanie, ma swoje wady. – dodają podróżnicy.

Podróże kamperem Kasi i Kornela można śledzić na ich blogu Kamperem w świat.

Zainspirowała Cię ta para? Poznaj historię Aleksandra Doby, niesamowitego podróżnika, którzy postawił wszystko na jedną kartę i oddał się swojej pasji.