Będzie lepiej? Zmiany w systemie egzaminowania kierowców

16 sierpnia 2018, Marek Wieliński

Motoryzacja

Tych, którzy do praktycznego egzaminu na prawo jazdy podchodzili co najmniej kilka razy, nie sposób policzyć. Kilkanaście podejść do egzaminu? To wcale nie są odosobnione przypadki. Powstaje pytanie: czy kandydaci na kierowców są tak źle wyszkoleni, czy może tak złe są obowiązujące przepisy? Prawda jest zapewne pośrodku. Na szczęście – w tym mrocznym tunelu pojawiło się światełko. Ministerstwo Infrastruktury zapowiada zmiany w systemie egzaminowania. 

Ile można wydać na prawo jazdy? Zwykle od kilku do nawet kilkunastu tysięcy złotych – tyle na dodatkowe szkolenia i jazdy oraz egzaminy na prawo jazdy muszą przeznaczyć najwięksi pechowcy. W naszym kraju wciąż są rekordziści, którzy – by zdobyć upragniony dokument – musieli zdawać egzamin od kilkudziesięciu do… ponad 100 razy.

O konieczności zmian od dawna mówią już nie tylko kursanci, lecz również Ośrodki Szkolenia Kierowców, a nawet prowadzące egzaminy Wojewódzkie Ośrodki Ruchu Drogowego. Dziś ich wprowadzenie w życie wydaje się być bliższe niż kiedykolwiek przedtem. Według informacji, docierających z Ministerstwa Infrastruktury, planowane są zmiany w egzaminie praktycznym na prawo jazdy. Najważniejszą ma być możliwość kontynuowania egzaminu po popełnieniu pierwszego poważnego błędu.

Dać im szansę

Chodzi o to, by więcej osób miało szansę zdać egzamin. W efekcie, w niepamięć powinny odejść niechlubne rekordy w zdawaniu egzaminów po kilkanaście razy. Zmienić się mają także zasady funkcjonowania WORD-ów. Przede wszystkim – według Ministerstwa Infrastruktury – egzamin praktyczny nie powinien być przerywany, gdy egzaminowany popełni błąd, wykluczający zaliczenie próby. Nie oznacza to jednak drugiej szansy na zdanie tego samego egzaminu. To – tylko i aż – szansa na kontynuowanie jazdy w asyście egzaminatora, by poznać np. pełny przebieg egzaminu, a także swoje niedociągnięcia w umiejętności prowadzenia pojazdu czy znajomości przepisów.

Ponadto, kandydat na kierowcę zapłacił przecież za cały egzamin, a nie np. zaledwie kilka minut jazdy. Po zmianie, będzie mógł wykorzystać pełny czas, przeznaczony na wykonanie egzaminu, niezależnie od jego wyniku. Pozyskane w trakcie jazdy egzaminacyjnej informacje powinny okazać się pomocne przy kolejnym podejściu do egzaminu. Chodzi o to, by kursanci stali się bezpiecznymi kierowcami. Brzmi logicznie i może pomóc kandydatom na kierowców. W końcowym rozrachunku niewiele jednak zmienia.

Szkolenie pod opieką rodzica

To oczywiście nie wszystko. W planach jest także ukłon w stronę młodych kandydatów na kierowców. Osoby, które zakończyły kurs praktyczny i teoretyczny, ale jeszcze nie zdały egzaminu – będą mogły wykonywać za kierownicą prywatnego samochodu jazdy doszkalające – w asyście rodzica lub opiekuna prawnego. Prowadzony przez kandydata na kierowcę, prywatny samochód będzie musiał być odpowiednio oznaczony, zaś osoba szkoląca – mieć od co najmniej 5 lat prawo jazdy.

Zastanawia mnie jednak, jak do tematu podejdą ubezpieczyciele. Ubezpieczenie w prywatnym samochodzie nie działa przecież w sytuacji, gdy sprawcą kolizji jest prowadząca je osoba bez prawa jazdy. Konieczne będą kolejne, daleko idące zmiany. Może to również być okazją do kolejnej podwyżki stawek ubezpieczeniowych, która dotknie… wszystkich kierowców.

Konflikt interesów

Kolejna planowana zmiana dotyczy samych egzaminatorów. Nie będą już zatrudniani przez Wojewódzkie Ośrodki Ruchu Drogowego, a bezpośrednio przez wojewodów. To z pewnością dobra zmiana, ponieważ WORD-om zależy na prowadzeniu jak największej liczby egzaminów – to przecież wyższe przychody. Interesy egzaminujących i egzaminowanych nie są więc tutaj zbieżne. Nowe prawo mogłoby to zmienić.

Egzamin na prawo jazdy a zmiany w Prawie o Ruchu Drogowym

Być może, wraz z wejściem w życie nowych przepisów, doczekamy się także – wciąż odkładanych na później, ze względu na problemy z wdrożeniem najnowszej wersji CEPiKu – zmian w Prawie o Ruchu Drogowym. Mają one dotyczyć przede wszystkim młodych kierowców, którzy po raz pierwszy otrzymali prawo jazdy. Zostaliby oni objęci 2-letnim okresem próbnym. Między 4 a 8 miesiącem posiadania dokumentu będą musieli przejść dwa szkolenia: teoretyczne – organizowane przez WORD-y oraz praktyczne – na płytach poślizgowych w Ośrodkach Doskonalenia Techniki Jazdy.

Przez pierwsze 8 miesięcy posiadania prawa jazdy, młody kierowca nie będzie mógł podejmować pracy zarobkowej, być kurierem lub dostawcą pizzy – a jego pojazd będzie musiałby być oznaczony symbolem zielonego, klonowego liścia. W obszarze zabudowanym, taki kierowca nie będzie mógł – nawet gdy znaki stanowią inaczej – przekraczać prędkości 50 km/h, 80 km/h poza nim oraz 100 km/h na drogach ekspresowych i autostradach. Otrzymanie 2 mandatów będzie skutkować skierowaniem na kurs reedukacyjny lub wydłużeniem okresu próbnego.

O tym czego jeszcze nie uczą na kursach prawa jazdy, a powinni, pisaliśmy ostatnio. Przeczytaj.