Limuzyna Putina. Prestiż za 190 mln dolarów

26 czerwca 2018, Marek Wieliński

Motoryzacja

Postać Władimira Putina działa na wyobraźnię. Prezydent Rosji jest najbogatszym politykiem świata. Swoim krajem rządzi od lat i – można powiedzieć – niepodzielnie. Niedawno mogliśmy być świadkami zaprzysiężenia go na kolejną kadencję. W tak uroczystej chwili, prezydentowi musiało towarzyszyć wszystko, co najlepsze. Nie mogło być inaczej w przypadku jego najnowszej limuzyny. W ramach projektu o kryptonimie „Korteż”, rosyjscy inżynierowie skonstruowali dla niego majestatyczną limuzynę Aurus.

Istotnie, jak wskazuje nazwa, rosyjski „Au-Rus” wart jest całkiem sporo złota. Potężna maszyna powstała w ramach projektu „Orszak”. Chodziło o to, by prezydenta wiózł stworzony w Rosji samochód, nie ustępujący w niczym dziełom największych i najbardziej renomowanych na świecie producentów luksusowych limuzyn. Nie sposób ukryć, że na etapie projektu, garściami czerpano z ich doświadczeń. Stylistycznie, limuzyna Putina wydaje się być zlepkiem kilku samochodów. Z pewnością nie jest to nic nowego, a projektanci z Moskwy są najwyraźniej mocno zapatrzeni na zachód.

Jaka powinna być prezydencka limuzyna? Oczywiście, wielka. Musi podkreślać status najważniejszego pasażera. Stąd długość ponad 6,6 m, szerokości 2 m i wysokość 1,69 m. Pod maską jednostka V8 o pojemności 4.4 l i mocy 598 KM. Silnik zapewne został kupiony u jednego z dużych, światowych producentów. Pojazd oczywiście jest ciężki, ale… daleko mu do Cadillaca One prezydenta USA, Donalda Trumpa. Z masą własną w wysokości 6,5 tony, jest od niego o ok. 3 tony lżejszy. To zapewne wynik nieco słabszego opancerzenia.

Lżejsza niż „Bestia”

„Bestia”, którą porusza się prezydent Donald Trump też dysponuje potężnym silnikiem o wielkiej mocy. Ze względu na ciężar powyżej 9 ton, przyspiesza do setki w 15 s. Na pokładzie amerykańskiej limuzyny są systemy, umożliwiające przetrwanie ataku chemicznego i opancerzenie, zdolne wytrzymać ostrzał z ciężkiej broni maszynowej czy wybuch granatu. Oczywiście, nie ma samochodów idealnych, czego dowodem może być historia sprzed kilku lat, kiedy „Bestię” prezydenta Baracka Obamy pokonała… grawitacja. Ciężka limuzyna oparła się podwoziem o ziemię, podczas pokonywania progu, na końcu niezbyt stromego podjazdu.

O limuzynie Putina wiemy naprawdę niewiele. W każdym razie – znacznie mniej, niż o samochodzie, którym porusza się obecnie Donald Trump. Projekt „Korteż” zakłada stworzenie jeszcze kilku innych samochodów: SUV-a, limuzyny i minivana. Zapewne po to, by służyły najważniejszym osobom w państwie i z dumą jeździły w prezydenckiej kolumnie. Na wielkoseryjną produkcję raczej nie ma co liczyć, ale… kto wie. Przecież w Rosji wszystko jest możliwe.

12 miliardów rubli

W tym roku Władimir Putin rozpoczął swoją kolejną, sześcioletnią kadencję. Jednym z elementów uroczystości, który przykuł uwagę obserwatorów była właśnie limuzyna, która przemknęła ulicami wokół Kremla. Rosjanie mają więc swojego Aurusa. Niestety nie jest to konstrukcja stworzona od podstaw przez rosyjski przemysł. To nie są już czasy, w których nawet supermocarstwo mogłoby sobie pozwolić na stworzenie zupełnie od nowa całej serii opancerzonych samochodów – wyłącznie po to, by wyprodukować potem zaledwie kilka egzemplarzy.

Równie imponujący jak parametry techniczne limuzyny, jest budżet projektu “Korteż”. Skarb państwa przeznaczył na samochód Putina ponad 12 miliardów rubli, czyli ponad 191 milionów dolarów. Prace prowadzono przez kilka lat. Ich celem było stopniowe zastępowanie zagranicznych samochodów wożących najważniejsze osoby w państwie, autami zaprojektowanymi i wykonanymi w Rosji.

Demonstracja siły

To nie jest wyłącznie kwestia prestiżu, ale też demonstracja siły objętego sankcjami, rosyjskiego państwa i powrót do tradycji. Dowód na to, że Rosjanie – jeśli tylko zechcą – mogą budować własne samochody i nasycić nimi rynek. Oczywiście, teoretycznie.

Przed wielu laty, przywódcy Związku Radzieckiego bez skrępowania korzystali z wyprodukowanych na zachodzie limuzyn. Nawet sam Lenin jeździł Rolls-Roycem. Wszystko zmieniło się po II Wojnie Światowej. Wówczas dla najwyżej postawionych przedstawicieli kraju rad rozpoczęto produkcję pancernych ZIS-ów i ZIŁ-ów, Czajek i Wołg. Specjalny model zbudowano np. dla Leonida Breżniewa. Ostatnim, prawdziwie rosyjskim samochodem przywódcy tego kraju był opancerzony ZIŁ Michaiła Gorbaczowa.

Interesujesz się motoryzacją? Sprawdź swoją wiedzę w jednym z naszych quizów!