Singer Porsche 911 DLS: chciałbyś go mieć!

10 sierpnia 2018, Marek Wieliński

Motoryzacja

Dziś zapraszamy na wyprawę do krainy samochodowych marzeń. Specjalizująca się w przeróbkach klasycznych samochodów Porsche, firma Singer, zaprezentowała na tegorocznym Festiwalu Szybkości w Goodwood swój kolejny samochód – zbudowany zgodnie z filozofią, którą określa mianem „Studium Dynamiki i Lekkości”. To także studium perfekcji, którą odnajdziemy, dosłownie – w każdym detalu. Poznajcie samochód, który zbudowano w myśl zasady, że „wszystko jest istotne”.

Pamiętacie piękne Porsche z początku lat 90. w przypominającym ulubiony trunek poetów kolorze Absinthe Green, ze zredukowaną masą nadwozia i nowym, 500-konnym silnikiem, przygotowanym przez Singer Vehicle Design we współpracy z Williamsem? Tu go zobaczycie.

Singer Porsche 911 DLS to identyczna koncepcja, tyle że uzupełniona o kolejne detale. Bo właśnie one liczą się najbardziej. Istotny jest każdy szczegół. Urodzony w 1939 roku Norbert Singer budował wyścigowe auta dla Porsche, przyczyniając się do 16 zwycięstw tej marki w 24-godzinnych wyścigach w Le Mans. Dziś firmowana jego nazwiskiem manufaktura zajmuje się odbudową i modyfikacją klasycznych Porsche 911 z lat 89-94, z użyciem współczesnych technologii i materiałów. Cena? Można ją negocjować, ale tanio nie będzie.

Wytwarzająca te unikalne samochody manufaktura znajduje się w brytyjskiej miejscowości Grove w hrabstwie Oxfordshire. Montowane w Singerach DLS silniki to klasyczne konstrukcje Porsche, wzbogacone o najnowsze zdobycze techniki. Poddany daleko idącym przeróbkom 4-litrowy, wolnossący, chłodzony powietrzem 6-cylindrowy bokser ma 4 wałki rozrządu, po 4 zawory na cylinder i rozkręca się do zawrotnych 9000 obr./min, zupełnie jak sportowe motocykle. Uzyskuje przy tym moc 500 KM. Moment obrotowy trafia do tylnych kół za pośrednictwem sześciostopniowej, magnezowej przekładni Hewland. Niełatwo jest opanować taką bestię.

Biała rzeźba

W połowie lipca, podczas Goodwood Festival of Speed zaprezentowano kolejny, zbudowany w duchu Dynamics and Lightweighting Study (DLS), pokryty perłowobiałym lakierem egzemplarz. Idea ultralekkich samochodów DLS zrodziła się ze współpracy z Williamsem. Tym samym, który szykuje do wyścigów bolidy F1. Tak powstało najlżejsze, klasyczne Porsche 911 z najbardziej zaawansowanym na świecie silnikiem chłodzonym powietrzem.

Spotkanie z tym samochodem to coś więcej niż obcowanie ze sportowym autem. Jest jak wizyta w galerii sztuki. Bo ten samochód to idealna rzeźba. Nie znajdziemy w nim słabych punktów. Zadbano dosłownie o każdy detal. Dobrze to widać w linii bocznej auta. Wysmakowane nakładki na progach czy sprytnie ukryte w tylnych bocznych szybach, potężne wloty powietrza, którymi 500-konny silnik może w jednej chwili zaczerpnąć potężny łyk powietrza. Modyfikacjom poddano również przód i tył samochodu. Ze względu na aerodynamikę, zmieniono kształt przedniego zderzaka. Klasyczne lampy zastąpiono o wiele skuteczniejszymi, współczesnymi reflektorami.

Czyste piękno i zmora detailera

Z tyłu najłatwiej poznać, że to jest właśnie Singer Porsche 911 DLS. Profil tylnej szyby ma za zadanie poprawić właściwości aerodynamiczne. W tylnych lampach ukryto wyloty powietrza. Nad nimi zaś góruje potężny spoiler, tzw. „ducktail” – czyli „kaczy kuper”. Przez wycięcie w zderzaku widać finezyjnie poprowadzony układ wydechowy z białymi jak śnieg rurami. Białe są nawet jego – wystające spod zderzaka – końcówki, które zapewne staną się zmorą detailera, pod którego stałą opieką niewątpliwie znajdzie się tak wyjątkowe auto.

We wnętrzu nie mogło być inaczej – perfekcja w każdym detalu. Począwszy od zegarów i niesamowicie wyglądających, kubełkowych foteli, poprzez finezyjnie ukształtowane, żółte zastrzały zamiast tapicerki drzwi, po listy progowe z inskrypcją „everything is important”. Smakowite szczegóły to m. in. piękny obrotomierz, widoczny na zewnątrz mechanizm sterujący pracą skrzyni biegów w obudowie z lekkiego karbonu, lakierowana na żółto klatka bezpieczeństwa ze srebrnymi elementami, wyłożony karbonem i skórą bagażnik, lekkie jak piórko, pokryte chromem wsporniki pokrywy bagażnika, czy charakterystyczny, umieszczony pośrodku maski, chromowany korek wlewu paliwa.

Restomod idealny

Panele nadwozia wykonano z włókna węglowego. Przednie i tylne błotniki są znacznie szersze od standardowych, by móc pomieścić szerokie opony. Kratki osłaniające wloty i wyloty powietrza oraz tylny spojler to nawiązanie do lat 70., zaś potężne koła i reflektory LED są ukłonem w stronę nowoczesności. Dominuje jednak tradycja. Poszerzone i wykute z jednego kawałka magnezu felgi, dostarczone przez firmę BBS – mają klasyczny, dobrze znany wszystkim miłośnikom Porsche wzór.

Pod nimi kryją się wyczynowe hamulce Brembo. Za utrzymanie DLS-a na drodze odpowiadają wyprodukowane specjalnie do tego modelu opony Michelin. System sterowania silnikiem opracowała firma Bosch, zaś Recaro – potentat w produkcji sportowych foteli – współpracował z Singerem przy optymalizacji siedzeń. Amortyzatory pochodzą z Williams Advanced Engineering.

Ten samochód jest perfekcyjnym przykładem działań w stylu restomod. Tak, chodzi tu przecież nie tylko o odrestaurowanie klasyka, lecz również jego ulepszenie i daleko idącą modyfikację. Podobnie jak w przypadku zielonego DLS-a, również i ten biały powstanie w liczbie zaledwie 75 egzemplarzy.