7 idealnych kierunków na narty i snowboard

6 grudnia 2018, Michał Głombiowski

Podróże

Sezon na narciarskie szaleństwa można uznać za otwarty. Jeśli wciąż się zastanawiacie gdzie jechać na narty i snowboard, to sprawdźcie nasze rekomendacje. Podpowiadamy, gdzie w tym roku warto wybrać się poszusować.

#1 Gruzja – Gudauri

W Gruzji problemów ze śniegiem raczej nie będzie. Macki globalnego ocieplenia jakimś sposobem omijają to miejsce – stoki Gudauri są całkowicie białe. Jakby tego było mało, nie brakuje tu słonecznych dni. Inaczej mówiąc, warunki można uznać za idealne. Położona na wysokości 2200 – 3276 m n.p.m. stacja jest zresztą jednym z najbardziej znanych miejsc narciarskich w Gruzji. Do dyspozycji oddano 70 km tras oraz 10 wyciągów gondolowych i orczykowych. Znacząca część zjazdów wymaga nieco większych umiejętności narciarskich. Są też oczywiście stoki dla mniej wprawnych, jeżeli jednak dopiero zaczynacie przygodę z jedną lub dwiema deskami, lepiej wybrać się gdzie indziej –  nie wykorzystacie bowiem nawet połowy potencjału, jaki oferuje to miejsce. W Gudauri świetnie za to będą się czuć miłośnicy freeride’u – miejsc do eksploracji poza trasami jest mnóstwo.

#2 Słowenia – Vogel

Kompaktowe wymiary Słowenii mają sporo zalet – mały dystans pomiędzy Alpami Julijskimi, a wybrzeżem umożliwia szusowanie na białych stokach, jak i przesiadywanie w kawiarni z widokiem na Adriatyk tego samego dnia. Narciarską perełką jest ośrodek Vogel, położony na wysokości 1525 m n.p.m. Żadna z mających łącznie 22 km tras nie jest sztucznie naśnieżana – w Słowenii wciąż ufa się zimowej pogodzie i stawia na warunki naturalne. Odnajdą się tu zarówno narciarze o zaawansowanych umiejętnościach, jak i zupełnie początkujący. Infrastruktura przygotowana jest perfekcyjnie, a oferta obejmuje wszystkie możliwe rodzaje narciarskiej i snowboardowej aktywności. I co ważne, dojazd z Polski autem zajmuje stosunkowo niewiele czasu, warto więc zaplanować tu nawet krótki urlop.

#3 Ukraina – Bukovel

Jeżeli Ukraina wciąż kojarzy się wam z krajem na dorobku i kulejącą ofertą turystyczną, po wizycie w Bukovelu szybko zmienicie zdanie. Ten ośrodek, budowany w dużej mierze przez firmy zachodnie, może stawać w szranki z Aspen. 60 km tras, 16 wyciągów, ogromna ilość armatek śnieżnych i dostępny na całym terenie bezpłatny bezprzewodowy internet. A do tego świetna oferta noclegowa. Jest i minus: nie jest tanio. Bukovel to najdroższy ośrodek narciarski na Ukrainie, a tutejsze ceny nie odbiegają od najbardziej znanych kurortów we Włoszech czy Austrii. Jeżeli chcecie mieć tani wypad, Bukovel nie będzie najlepszym wyborem, jeżeli jednak celem jest przełamanie narciarskiej rutyny – sprawdza się świetnie.

#4 Turcja – Palandoken

Spora wysokość, na której znajduje się ośrodek narciarski Palandoken – blisko 3 tys. m n.p.m. – robi swoje. Gruba warstwa śniegu leży tu od listopada i zaczyna topnieć dopiero pod koniec marca. Zmrożona sucha pokrywa śnieżna sprawia, że jeździ się tu wyśmienicie. Na stokach znajduje się 8 wyciągów gondolowych i orczyków, a wytyczone, doskonale przygotowane trasy przeznaczone są dla narciarzy o różnych stopniach zaawansowania. Dodatkową zaletą jest brak tłumów. Tureckie stoki wciąż nie są wypromowane w takim stopniu jak europejskie, sporo przestrzeni będziecie mieć wyłącznie dla siebie.

#5 Hiszpania – Pireneje Katalońskie

Najbardziej znanym wśród narciarzy miejscem w Pirenejach jest z pewnością Andora, ja jednak proponuję porzucić ją na rzecz Hiszpanii. Będzie mniej tłoczno, a warunki równie dobre. Wartym rozważenia ośrodkiem jest Baqueira-Berey. Nad utrzymaniem śniegu czuwa ponad 600 armatek, a do dyspozycji jest 155 km zjazdów i aż 104 trasy (od czarnych po zielone). W trakcie szusowania wciąż korci, by zrobić sobie przerwę i pogapić się na przepiękną górską dolinę Valle de Aran. Zawiedzeni nie będą także miłośnicy dobrej kuchni – katalońskie dania są treściwe, pełne smaku i dające sporo energii. No i nie brakuje też dobrego wina!

#6 Andora – Grandvalira

Jeżeli na razie wciąż nie wiecie gdzie jechać na narty i snowboard i zdecydujecie się na Andorę, będziecie zapewne wybierać pomiędzy dwoma głównymi ośrodkami narciarskimi: Vallnordem i Grandvalirą. Oba są dobre, mi jednak bardziej przypadł do gustu ten drugi. 210 km tras i 128 stoków sprawiają, że można tu nie odpinać desek od świtu do zmierzchu. Jeżeli jesteście miłośnikami naturalnego śniegu, w Andorze będziecie jednak kręcić nosem – ponad połowa tras jest dośnieżana z armatek. Mimo tego jednak naturalna biała pokrywa jest wystarczająca, by porzucić szlaki i eksplorować też mniej uczęszczane zaułki.

#7 Dubaj – Ski Dubai

Spowity upałami Dubaj oferuje całkiem przyzwoity kryty stok narciarski. Wewnątrz kopuły panuje stała temperatura – 6 st. C., a pomiędzy narciarzami przechadzają się pingwiny. Pierwszy na Bliskim Wschodzie ośrodek narciarski zlokalizowany jest w gigantycznym centrum handlowym, na przejażdżkę można więc wyskoczyć pomiędzy większymi zakupami. Dubaj trudno traktować jako cel narciarskiej wyprawy – do dyspozycji jest tylko jeden, mający 400 m zjazd, jeżeli jednak zapragniecie trochę poszusować w środku lata lub zimą, mając równocześnie szansę wygrzewania się w pustynnym słońcu i kąpieli w Zatoce Perskiej, trudno o lepsze miejsce. Całość ekwipunku narciarskiego, łącznie z czapkami, kurtkami i rękawiczkami, można wypożyczyć na miejscu.

 

#8 Austria – Hintertux

Lodowiec Hintertux zgodnie uznawany jest za najbardziej atrakcyjny w Austrii i jeden z lepszych w Europie. Nie bez powodu pojawiają się na nim regularnie członkowie kadr narodowych trenujący długimi godzinami na jednej z wielu perfekcyjnie przygotowanych tras. Sporo z nich zaczyna się na wysokościach ponad 2,5 tys. m n.p.m., co gwarantuje świetny suchy śnieg. Cała infrastruktura jest doskonała, niestety, miejsce do najtańszych nie należy.

Podobają się Wam nasze podpowiedzi gdzie jechać na narty i snowboard? Jeśli tak, to sprawdźcie też nasze inne rekomendacje, np. Marakesz bądź też Wyspy Bożego Narodzenia.