Najpiękniejsze drogi Europy

9 października 2018, Michał Głombiowski

Podróże

Imponujące krajobrazy i droga pozwalająca czerpać autentyczną radość z jazdy. Poznajcie pięć europejskich miejsc stworzonych do pokonywania samochodem. Zakochacie się w nich bez pamięci i nie będziecie chcieli słyszeć, by ktoś was zmienił za kierownicą.

  1. Portugalia: Peso da Regua–Pinhao

Liczący 180 km i 93 zakręty odcinek drogi N-222 biegnie z zachodu na wschód w północnej Portugalii, trzymając się rzeki Duero. Trafił on na szczyt listy najlepszych samochodowych dróg (World Best Driving Road) przygotowanej przez firmę Avis. Pełna zawijasów trasa mknie pomiędzy łagodnymi wzgórzami, winnicami (to w tych rejonach powstają słynne wina Douro) i mija małe mieścinki pełne zabytkowych budynków. Malowniczy krajobraz to jednak nie jedyny atut tych okolic. Droga została zaprojektowana w ten sposób, że daje prawdziwą przyjemność z prowadzenia auta. Liczne zakręty wymagają uwagi i wymuszają zmiany prędkości, równocześnie jednak nie jest ich na tyle dużo, by nie dało się samochodem rozpędzić. Przyspieszenia na prostej, hamowanie, redukcja biegów, wchodzenie w łuki nie męczą – trasa zapewnia idealną równowagę pomiędzy wszystkimi elementami jazdy autem. I jest jeszcze czas, by rozejrzeć się po pięknych okolicach. To jedna z moich ulubionych tras samochodowych w Europie.

  1. Rumunia: Szosa Transfogaraska

W 2009 Jeremy Clarkson – gdy nie pobił jeszcze swojej ekipy i wciąż jeszcze prowadził program Top Gear – uznał trasę przebijającą się przez Południowe Karpaty za „najlepszą drogę na świecie”. Brytyjczyk, słynie z niewyparzonej gęby i kontrowersyjnego zachowania, na prowadzeniu samochodu jednak się zna, trudno mu więc nie wierzyć. Cała droga Transfogaraska, oznaczona na mapach jako DN7C, ma 150 km długości, jednak najbardziej malowniczy odcinek (nazywany często mianem „właściwej” Drogi Transfogaraskiej) liczy 90 km i wiedzie przez dolinę pomiędzy szczytami Moldoveanu i Negoiu. Ma mnóstwo ostrych zjazdów i podjazdów, rysuje ciasne litery „S” i wspina się na wysokość aż 2034 m n.p.m. Jadąc nim, można zrobić przystanek na zwiedzanie zamku Poenari pochodzącego z początków XIII w., a później należącego do Włada Palownika, pierwowzoru Drakuli.

  1. Norwegia – Trollstigen

Norweska Droga Trolli przypomina z oddali wstążkę rzuconą na niemal pionową ścianę. Nachylenia przekraczające 10%, wąska jezdnia i 11 ostrych zakrętów czyni tę drogę wyzwaniem dla kierowców. Serpentyny zawijają pod kątem 180 stopni i mieszczą (z trudem) auta o maksymalnej długości 12,4 m. Jeżeli trafisz na zakręcie na nadjeżdżający z naprzeciwka autobus, ciężarówkę, a nawet trochę większy kamper, czeka cię prawdziwa drogowa ekwilibrystyka. Wymagające warunki oraz restrykcyjne norweskie przepisy dotyczące dozwolonej prędkości psują tu trochę przyjemność prowadzenia auta (mimo prostych odcinków nie poszalejesz – albo zjeżdżasz i musisz hamować, albo próbujesz jakoś wtoczyć auto na te stromizny), widoki są jednak fantastyczne. Po drodze czeka kilka skalnych platform, na których można zaparkować i podziwiać okolicę.

  1. Francja: kanion Verdon

Kanion Verdon w Prowansji jest drugim najgłębszym przełomem rzeki w Europie – miejscami ma 700 m głębokości. Ściany wąwozu raz zbliżają się do siebie, raz oddalają: w najdalszych punktach dzieli je 1500 m, w najbliższych zaledwie 200 m. Punktem docelowym wycieczek pieszych, rowerowych, kajakowych i samochodowych jest turkusowe jezioro Lac de Sainte Croix – Świętego Krzyża – znajdujące się na końcu kanionu. Kierowcy mogą wybierać pośród dwóch tras – pętli północnej (droga D952) lub południowej (D71). Polecam trasę wiodącą z Le Palud-sur-Verdon, zataczającą 23 kilometrowe koło i wracającą do punktu wyjścia. Jadąc nią, pokonuje się kilka tuneli i sporo ostrych zakrętów, można też zrobić postój na jednym z kilkunastu punktów widokowych.

  1. Francja: wiadukt Millau

A teraz coś dla miłośników nowoczesnej architektury. To najwyższy (341 m) most na świecie i kawał naprawdę prostej drogi – 2460 m. Otwarty w 2004 roku wiadukt jest wyższy niż wieża Eiffla i rozciąga się nad doliną rzeki Tarn. Jest częścią trasy A75-A71 łączącej Paryż z Monpellier. Millau uchodzi za arcydzieło inżynierii drogowej. Mimo gabarytów sprawia wrażenie lekkości – konstrukcja zdaje się płynąć w powietrzu, a wrażenie potęgują pojawiające się na wysokości przejazdowej niskie chmury.

Droga, zanim dotrze do przeprawy, idzie prostopadle w jej kierunku. Dzięki temu, zbliżając się do mostu, możesz podziwiać go w całej okazałości. Paradoksalnie, po wjechaniu na wiadukt, jego atrakcyjność maleje – wysokie bariery po bokach ograniczają widok na dolinę, pozostaje więc tylko podziwianie mijanych pylonów. Inżynierowie jednak o tym pomyśleli i w pobliżu wiaduktu przygotowali specjalny parking z punktem widokowym, z którego można podziwiać całą konstrukcję (nocą jest ona pięknie oświetlona). Całkiem rozsądnym pomysłem jest też ominięcie mostu, zjechanie górską krętą drogą do miejscowości Millau i przyjrzenie się konstrukcji z dystansu, od dołu. Z tego punktu doskonale ją widać, a oszczędza się 10.4 euro, które trzeba wysupłać za przejazd wiaduktem.