Pociąg do gór, czyli najpiękniejsze trasy kolejowe świata

30 lipca 2018, Alina Woźniak

Podróże

Lubicie górskie krajobrazy i podróże koleją? Wybierzcie się więc na niezapomnianą wspinaczkę… pociągiem. Adrenalina i zawroty głowy gwarantowane. Wsiadać proszę!   

Stroma Norwegia

Przejazd z Myrdal do Flåm trwa niespełna godzinę, a ileż w nim emocji! Tory wiodą wzdłuż spektakularnej scenerii fiordu przez wąskie doliny, głębokie wąwozy i aż 20 tuneli. Trasa kolejowa Flåmsbana jest jedną z najpiękniejszych i najbardziej stromych w Europie. Pociąg niemal ociera się o górskie zbocza, mija rwące rzeki i wodospady. Audioprzewodnik i emocje w cenie biletu (390 NOK). Jeśli marzycie o dłuższej norweskiej przygodzie na szynach, wybierzcie 7-godzinnę podróż z Oslo do Bergen. Trasa ta została uroczyście otwarta w 1909 r. (po 34 latach budowy) przez króla Haakona VII. Co prawda nie ma tu niebosiężnych szczytów górskich, ale i tak widoki są nieziemskie! Jeden z nich został uwieczniony w „Gwiezdnych wojnach” George’a Lukasa jako lodowa planeta Hoth.

Alpy z wagonu

Glacier Express to najwolniejszy pociąg ekspresowy na świecie. Łączy dwa słynne kurorty szwajcarskie: Zermatt i St. Moritz, a na pokonanie 270 km potrzebuje 8 godzin. Jednak nie ma pośpiechu, bo surowe górskie warunki na to nie pozwalają, a zresztą komu by się spieszyło, mając dookoła oszałamiające widoki alpejskie? To właśnie dla nich tysiące turystów wybiera Lodowy Ekspres i nie odrywa się od okien panoramicznych. Na trasie jest wiele ostrych zakrętów, wiaduktów, 291 mostów i 91 tuneli.

Nieziemskie (dosłownie) doznania zapewnia też Express Bernina, który przedziera się przez strome doliny, liczne zakręty, tunele, wiadukty i – bez zębatek – wjeżdża na wysokość 2253 m n.p.m. Niesamowite, prawda? Spektakularna trasa wiedzie spod lodowca do palm (lub odwrotnie), łączy szwajcarski Chur z włoskim Tirano, wpisano ją na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

W Szwajcarii jest jeszcze kilka innych dróg kolejowych, które nie tylko łączą miasta i  górskie ośrodki, ale są atrakcją samą w sobie, zadziwiają rozwiązaniami technicznymi (wiele z nich stworzono na początku ubiegłego wieku), precyzją (niczym w szwajcarskim zegarku) i bajecznymi widokami (jak na seansie 3D).

Koleją nad chmurami

Trudno sobie wyobrazić, jak można było ponad 140 lat temu w ekstremalnych andyjskich  warunkach, na wysokości ok. 5 tys. m n.p.m., pośród osuwających się skał, bez łączności, przy niedoborach tlenu i jedzenia  – układać szyny, drążyć tunele, budować mosty, dostarczać niezbędny sprzęt. Jednak udało się. W ten sposób powstała Transandyjska Kolej Centralna, łącząca wybrzeże Peru z jego górskimi rejonami zasobnymi w bogactwa naturalne. To w głównej mierze dzieło naszego rodaka, inżyniera Ernesta Malinowskiego. Jego pomnik stoi na przełęczy Ticlio (4880 m n.p.m.), która aż do 2006 r. dzierżyła tytuł najwyżej położonego punktu kolejowego. Transandyjska kolej, podobnie jak w przeszłości, służy głównie do transportu towarów, ale przejazdy  pasażerskie też się odbywają, choć rzadko.

Nos Diabła

Podróż z mocną dawką adrenaliny gwarantują koleje ekwadorskie, dzięki którym można podziwiać piękne i groźne jednocześnie pejzaże wulkanów, tuneli, serpentyn górskich. Najbardziej fascynującą jest trasa Nariz del Diabolo, która przyprawia o ból żołądka, bo na krótkich odcinkach zmienia się szybko wysokość, a na horyzoncie widać przepaście. Pociąg jeździ zygzakiem; raz do przodu, raz do tyłu, pokonując pionową ścianę dzięki zwrotnicom. Niezła jazda! Jeszcze do niedawna podróżowało się tędy na dachu pociągu, jednak kilku pasażerów, zaaferowanych robieniem zdjęć, nie zauważyło tunelu. I to była ich ostatnia podróż. Zaostrzono więc przepisy i trzeba grzecznie siedzieć w przedziale.

Na dachu świata 

Komu marzy się podróż kolejowa na rekordowych wysokościach, musi udać się do Chin i tam, np. z górskiego miasta Xining (2275 m n.p.m.) jechać 21 godzin do końcowej stacji w stolicy Tybetu – Lhasy. Ta najwyżej położona linia kolejowa na świecie ma 1956 km, budowało ją ok. 20 tys. robotników przez prawie 5 lat. Nie lada wezwaniem było drążenie tuneli (jeden z nich ma aż 32 km!) w wiecznej zmarzlinie, budowa wiaduktów i zabezpieczanie gruntu przed osuwaniem.

Linia wiedzie przez Tanggula Pass (5072 m n.p.m.) – najwyższy punkt kolejowy naszej planety. W pociągach są maski tlenowe i leki (w niektórych jest dodatkowy system wtłaczania tlenu i jedzie obsługa medyczna), a okna mają uszczelnienia chroniące przed silnym promieniowaniem UV. Zakup biletu i odprawa wymagają cierpliwości i samozaparcia, trzeba mieć pozwolenie na pobyt w Tybecie i podpisać oświadczenie o stanie zdrowie. W ułatwieniu formalności pomagają agencje turystyczne, które dodatkowo organizują trekkingi i wycieczki po i przed podniebną podróżą.

Kolej na Polskę

Co prawda polskim kolejom daleko do szwajcarskich, nie zbudowano torów kolejowych na szczyty Tatr, a Złoty Pociąg nie wyjechał jeszcze na powierzchnię, ale i u nas można cieszyć się górskimi wycieczkami na szynach. Wystarczy choćby przejechać się z Jeleniej Góry do Korenova w Czechach przez Szklarską Porębę Jakuszyce (najwyżej położona stacja kolejowa w Polsce, 886 m n.p.m.) albo z Wałbrzycha do Kłodzka. Po drodze malownicze widoki, stare dworce, tunele, wiadukty, mosty i mnóstwo ciekawych miejsc, wartych oddzielnej wycieczki.

Miłośnicy kolejek wąskotorowych niechaj wyruszą historyczną ciuchcią bieszczadzką. Uruchomiono ją w 1895 r. dla przewozu drewna, dziś jest wyjątkową atrakcją turystyczną Bieszczad. Nie trzeba masek tlenowych, wagony są bez okien, a cała podróż (Majdan – Przysłup) trwa nieco powyżej godziny i kosztuje 20 zł.

A może wolicie bardziej luksusowe podróże koleją? Oto lista pociągów jak z bajki!