Mobilni bez granic

20 sierpnia 2018, Dominika Cirocka

PodróżeStyl życia

Skaczą ze spadochronem, latają balonem i szybowcem, pływają kajakiem czy żaglówką, nurkują, jeżdżą z napędem 4×4 oraz oczywiście zwiedzają. Nie ograniczając się też jedynie do naszego kraju. Choć na co dzień zmagają się z różnymi ograniczeniami wynikającymi z niepełnosprawności, mają odwagę robić rzeczy, o których niektórzy wciąż jedynie marzą.

Podróże bez Granic

Poznając ekipę Podróży bez Granic, łatwo dojść do wniosku, że nazwa, którą przyjęli jako fundacja, rzeczywiście nie kłamie. Ania, Artur, Marta i Grześ organizują wyjazdy oraz ekstremalne aktywności dla osób z niepełnosprawnościami. W ten sposób naprawdę przełamują bariery i przekraczają granice, które wielu ludziom wydawałyby się niemożliwe do przekroczenia. Burzą stereotypy i pokazują, że na wózku, o kuli, z protezą czy uszkodzonym którymś ze zmysłów też można podróżować, smakować świata czy próbować nowych, czasem wydawałoby się, szalonych aktywności.

Choć w wielu przypadkach takie stwierdzenia brzmią jedynie jak banalny slogan, oni naprawdę udowadniają – zarówno społeczeństwu, jak i samym osobom z niepełnosprawnością, że jeśli się czegoś chce, wszelkie przeszkody – architektoniczne, fizyczne, a przede wszystkim te siedzące w ludzkich głowach – można pokonać dzięki odrobinie odwagi, otwartości i współpracy.

Poza granice państw i własnych możliwości

Mają już na koncie wycieczki zagraniczne do Pragi, Rzymu, Wilna i Danii oraz w góry Ukrainy – w miejsce gdzie czas zatrzymał się, nim zdążyły tam dotrzeć wygody współczesnej cywilizacji. Do tego doliczyć można kilka spływów kajakowych i wypraw z napędem 4×4, regaty żeglarskie, loty szybowcem i balonem, skoki spadochronowe, nurkowanie na Półwyspie Helskim i wiele innych (o ekstremalnych aktywnościach pisaliśmy w tym artykule).

Choć dla części uczestników codziennym wyzwaniem jest pokonanie schodów i krawężników czy dostanie się do autobusu komunikacji miejskiej, to podczas wspólnych podróży udowadniają oni, że stać ich na wiele. Stereotypowe zamknięcie w czterech ścianach to ostatnie, czego chcą od życia.

Stereotypy zostają w domu

Jak to działa? Po prostu, po wyskoczeniu przez otwarte drzwi samolotu na kilku tysiącach metrów albo zanurzeniu się w zimnych i niezbyt przejrzystych wodach Bałtyku z maską i butlą, wszystko inne wydaje się nagle łatwiejsze. “Przyziemne” przeszkody maleją w oczach. Choć stosunkowo krótkie, kilkudniowe eskapady mogą sprawiać wrażenie jednorazowej przygody, sposobu na aktywne spędzenie czasu i oderwanie od rzeczywistości, to często stają się czyimś spełnionym marzeniem. Pozwalają zmienić perspektywę i „naładować akumulatory”. Czasem są także inspiracją do zmiany trybu życia lub rozpoczęcia nowej – zupełnie nierealnej dotychczas– życiowej pasji.

Zburzyć bariery

Nie da się ukryć, że w temacie dostępności miast i obiektów turystycznych dla osób z niepełnosprawnością, wciąż jest jeszcze wiele do zrobienia, aby wszyscy mogli poczuć się ich równoprawnymi gośćmi. Na co dzień trudno zdać sobie sprawę, jak wiele pozornie błahych przeszkód, czyha na podróżujących – częściej niż się wydaje –  wózkowiczów czy osoby niewidome.

Na szczęście w ciągu ostatnich lat zaobserwować można sporo zmian architektonicznych i przede wszystkim, wzrost świadomości społecznej. Coraz więcej jest też stron internetowych i przewodników zawierających wskazówki dotyczące dostosowania konkretnych atrakcji czy hoteli. Dobrym przykładem jest choćby ta stworzona przez ekipę Podróży bez Granic, po powrocie z zagranicznych wojaży.

Warto pamiętać jednak, że ważne są nie tylko udogodnienia w postaci wind, sygnalizacji czy podjazdów. Nic nie zastąpi w codziennym życiu zwykłej ludzkiej życzliwości i otwartości na potrzeby drugiego człowieka. Bo przecież od tego wszystko się zaczyna.

Podopieczni Fundacji pokazują, że mobilność nie ma granic. Więcej o Fundacji Podróże Bez Granic dowiecie się tutaj.