Samochodem w cztery strony świata

20 września 2018, Michał Głombiowski

Podróże

Wszystkie proponowane przez nas kierunki są w zasięgu ręki. A właściwie kilku godzin jazdy samochodem. Rozrzucone po czterech stronach świata. Idealne miasta na jesienny weekendowy wypad.

#Kierunek Zachód – Berlin

Z Warszawy dojedziesz do niego w ciągu 5 godzin. Z innych miast Polski droga może być nieco trudniejsza, nie wszędzie bowiem można liczyć na autostrady. Niemniej do stolicy Niemiec z pewnością dotrzesz autem w parę godzin. Nie zapomnij tylko o wykupieniu nalepki ekologicznej, uprawniającej do wjazdu do miasta (dostaniesz ją w Polsce, na stacjach DEKRA lub w Niemczech, za granicą będzie ona sporo tańsza). Na szczęście to zakup jednorazowy, certyfikat nie traci bowiem ważności.

Nieustannie przeobrażający się Berlin ma nieskończoną ilość miejsc, które warto zobaczyć. Będąc tu 2-3 dni nie masz szans poznać wszystkiego, będzie więc trzeba wybierać. Jeżeli dawno w Niemczech nie gościłeś lub jesteś tu po raz pierwszy, obowiązkowymi punktami będą: Brama Brandenburska, Wyspa Muzeów, pałac Charlottenburg i Reichstag. Ciekawa jest też piesza wycieczka wzdłuż Muru Berlińskiego z obowiązkowym postojem w miejscu dawnego przejścia granicznego między NRD i Berlinem Zachodnim (Checkpoint Charlie). Jeżeli temat podzielonego Berlina cię zainteresuję, idź na Bernauer Strasse i wstąp do muzeum Berlin Wall Memorial po prawdziwą dawkę wiedzy.

Ogromne wrażenie robi zajmujący aż 19 tys. m kw. Pomnik Pomordowanych Żydów Europy. Przejdź się pomiędzy 2711 betonowymi blokami-stelami, powstrzymaj się jednak przed robieniem selfie i strojeniem głupich min. Miejsce wygląda jak architektoniczna atrakcja, jest jednak hołdem dla setek tysięcy zabitych osób. Zachowaj należytą powagę.

Na śniadanie lub lunch wybierz się do dzielnicy Kreuzberg, serca alternatywnego Berlina. W dużej mierze zostało one już zaanektowane przez turystów i tworzone na ich potrzeby modne knajpki, wciąż jednak natkniemy się tu na sporo street-artu, lokalnych targów z żywnością z każdego zakątka świata oraz mnóstwo wspaniałych miejskich ogrodów.

#Kierunek Południe – Budapeszt

W stolicy Węgier poczujesz się jak u siebie zarówno, gdy potrzebujesz pełnych hedonizmu, ciągnących się do rana imprez, jak i spokojnego, leniwego przesiadywania w knajpkach w otoczeniu zabytkowych kamienic. Budapeszt ma bowiem dwa oblicza. Rejony na lewym brzegu Dunaju pulsują młodzieńczą energią i zabawą. Prawobrzeżne miasto jest za to dystyngowane, poważne i zatopione w historii. Obie krainy dzieli zaledwie kilkuminutowy spacer po którymś z licznych mostów.

Rejon imprez słynie z „barów w ruinie”. Pojawiają się one i znikają nieustannie, lokalizowane są bowiem w starych porzuconych domach, które prędzej czy później trafiają do rozbiórki. Ich cechą wspólną jest swobodna atmosfera oraz wystrój rodem z „Alicji w krainie czarów” – krótko mówiąc, można w ich wnętrzach spodziewać się absolutnie wszystkiego. Najstarszy i, o dziwo, wciąż działający „bar-ruina” to Szimpla Kert i to od niego możesz zacząć poznawanie nocnego Budapesztu.

Plan na następny dzień najlepiej opracować wspinając się na położoną przy Dunaju górę Gellerta, z której widać niemal całe miasto. Z tej perspektywy łatwo wyrysować sobie w głowie (lub na ekranie telefonu) mapę spaceru. Słynna synagoga Rumbach, potężna bazylika św. Stefana, neogotycki gmach węgierskiego parlamentu. Nie pomiń też leżącej tuż obok linii Dunaju hali targowej Nagy Vásárcsarnok, na której kupisz świeże warzywa lub dostaniesz niedrogi smaczny posiłek.

A popołudniu, by odegnać zmęczenie po przejściu tych wszystkich kilometrów, wybierz się do budapesztańskich term. Z gorących źródeł wybija każdego dnia blisko 70 mln litrów wody, a baseny oferują kąpiel w temperaturze od 24 do aż 77 st. C. Najbardziej znana łaźnia to kąpielisko Gellerta, przykryte kolorowym, szklanym dachem, równie dobrze możesz wybrać się jednak do innych, jak chociażby Rudas lub Széchenyi.

#Kierunek Wschód – Lwów

Uciążliwością podróży do Lwowa jest konieczność przekroczenia ukraińskiej granicy. Możesz przejechać ją w ciągu dwóch godzin, jak i – jeżeli masz pecha – stać na niej pół dnia. Mimo wszystko jednak się opłaca. Stojąc w kolejce do celników dużo łatwiej docenić zalety Unii Europejskiej i profity z przynależności do strefy Schengen. Miasto potrafi zresztą wynagrodzić wszystkie trudności, a dodatkowym bonusem jest naprawdę tanie paliwo na Ukrainie. Wracając, koniecznie zatankuj pod sam korek.

Lwów to intelektualne centrum Ukrainy – od ponad 200 lat życie kulturalne toczy się tu w miejskich lokalach. W miejscu dawnych knajpek coraz częściej co prawda pojawiają się dość bezbarwne sieciówki, wciąż jednak można znaleźć autentyczne miejsca, w których goszczą miejscowi artyści, dziennikarze i politycy. Pomyszkuj w bocznych uliczkach, a z pewnością trafisz na lokale, w których przy kawie lub wódce toczone są do rana gorące dyskusje o kondycji dzisiejszego świata.

Kawy zresztą nie możesz pominąć, nawet jeżeli na co dzień jej unikasz. Lwów jest bowiem kawowym liderem w środkowej i wschodniej Europie. Serwowany tu napar słynie nie tylko z doskonałej jakości, ale jest też dostępny w ogromnej liczbie wersji. W menu będzie z pewnością „kawa po lwowsku”, wzmacniana wódką. Nie przegap też wspominanej przez Mickiewicza kawy z gęstą śmietaną. A do niej strudel – ciasto będące lwowską chlubą, dostępne w każdej kawiarni i zachęcające z witryn niemal wszystkich cukierni.

Do Lwowa najlepiej dojechać samochodem, samo miasto jest jednak na tyle nieduże, że jego centrum łatwo obejść pieszo. Twój spacer może zahaczyć o dzielnicę ormiańską i żydowską, słynny cmentarz Orląt Lwowskich, a na wieczór poprowadzić do opery, w której za niewielkie pieniądze można zobaczyć któryś z muzycznych spektakli.

#Kierunek Północ – Skåne

Południowo-zachodni region Szwecji został stworzony do przemierzania samochodem. Drogi są absolutnie gładkie, a przy tym niemal puste i prowadzące do miejsc pełnych historii, otoczonych przyrodą, do których bez własnych czterech kółek dotrzeć trudno. Będąc tu, przestaje liczyć się miejsce docelowe – sama przemieszczanie staje się taką przyjemnością, że nie bardzo chce się je przerywać.

Podczas tej swobodnej jazdy proponuję zahaczyć o nadmorską mieścinę Torekov. Malutki kurort, pełen drewnianych domków, saun i prostych restauracji serwujących pyszne ryby jest atrakcyjny sam w sobie. Komu jednak mało, może wsiąść na pokład kutra i popłynąć na pobliską wyspę Hallands Väderö. Wokół jej brzegów lubią wylegiwać się na kamieniach foki.

Kolejne miejsce to szwedzkie Stonehenge, czyli Ales Stenar. Zadziwiająca formacja skalna ustawiona 1500 lat temu przez Wikingów na szczycie potężnego klifu. 59 kamieni tworzy zarys kadłuba łodzi, o czym najłatwiej przekonać się oglądając zdjęcia z lotu ptaka lub wypuszczając w górę drona. Północno-zachodni kraniec budowli wyznacza punkt zachodu słońca podczas letniego przesilenia (22 czerwca), południowo-wschodni natomiast podczas przesilenia grudniowego. Naukowcy wciąż nie potrafią dać ostatecznej odpowiedzi na to, w jakim celu Wikingowie wznieśli Ales Stenar. Czy było to miejsce jakiegoś kultu? Cmentarz? A może rozbudowany kalendarz solarny? Każda z hipotez ma swoje mocne i słabsze strony.

Co jeszcze zwiedzić w Skanii?

Bardziej nowoczesne oblicze Szwecji poznasz w uroczej mieścinie Åhus, wizytując fabrykę słynnej wódki Absolut. Nieustannie pracujące maszyny, szum taśm, tysiące dzwoniących o siebie szkłem butelek to codzienność tego zakładu. Można go zwiedzać z przewodnikiem, który poprowadzi przez główne hale, pozwoli podejść do nalewaków i maszyn nalepiających etykietki, zamienić parę słów z pracownikami. Wstęp wzbroniony jest jedynie do pomieszczenia, w którym opracowuje się nowe produkty i wymyśla serie limitowane. Cóż, konkurencja nie śpi, a Szwedzi wiedzą, jak chronić swoje skarby. O Skanii pisaliśmy też więcej w tym artykule.

Do Szwecji możesz dostać się zarówno promem, jak i jadąc przez Danię i most Oresund. Przejazd przez niego jest płatny – 46 euro w jedną stronę – warto więc porównać ceny promów, gdyż przeprawa statkiem, jeżeli trafi się na promocję, może okazać się korzystniejsza cenowo.

Nie masz auta, ale uwielbiasz podróże samochodem? To nie problem. W naszych artykułach podpowiadamy jak zdobyć to pierwsze swoje własne auto, stać się mobilnym i niezależnym. Czytaj Mobilni.pl!