5 polskich parków narodowych, o których być może nigdy nie słyszałeś

3 października 2018, Michał Głombiowski

Podróże

Wśród 23 polskich parków narodowych, szeroko znanych jest zaledwie kilka. A gdyby tak wsiąść w samochód i wybrać się jesienią do tych mniej obleganych?

#1 Drawieński Park Narodowy, czyli tam, gdzie znika woda

90 km pieszych szlaków i 80 km rowerowych. Do tego gęste lasy, polodowcowe jeziora i absolutny spokój. Jesienią Drawieński Park Narodowy zamienia się w cudowną plamę żółci i czerwieni – spora część rosnących tu drzew to drzewa liściaste (buk i olcha). I choć przyroda jest tu wspaniała, przyjeżdża się tu też dla śladów dawnej bytności ludzi. Wędrując przez puszczę, natrafisz na stare bindugi, na których składano ścięte drewno, pozostałości leśnych smolarni i hut szkła, zabytkowe brukowane leśne trakty, kamienne kierunkowskazy, fragmenty kanałów nawadniających śródleśne łąki oraz zapomniane cmentarze pośród drzew.

Nie przegap też działającej wciąż elektrowni wodnej Kamienna, zabytku techniki, który od ponad wieku piętrzy wodę rzeki na ponad 6 m i produkuje prąd trafiający do sieci ogólnopolskiej. Ciekawostką jest południowy kraniec jeziora Czarne, w którym występuje zjawisko ponoru, czyli nagłej ucieczki wody do głębszych warstw wodonośnych.

#2 Wielkopolski Park Narodowy, czyli raj dla rowerzystów

Położony zaledwie 15 km od Poznania park nie jest tak spektakularny jak tereny nadmorskie lub gęste puszcze – ochroną objęto tu teren polodowcowy. Świetnie jednak nadaje się do eksploracji rowerem. Jest stosunkowo płasko, nie ma też za dużo torfowisk lub bagien, gęstwin lub piaskowych wydm, w których zakopują się koła. Oprócz jezior i wież widokowych głównym punktem WPN są dęby rosnące wzdłuż Rogalińskiego Szlaku Rowerowego. Najsłynniejsze i najpotężniejsze z nich to Lech (6,33 m obwodu), Czech (7,35 m, drzewo martwe), Rus (9,15 m, najgrubszy) oraz Edward (6,18 m). Drzewa te rosną tu już od ok. 700 lat!

#3 Poleski Park Narodowy, czyli kraina bagien

Ta nazwa niewiele ci mówi? Nie jesteś jedyny. Rozpoznawalność parku jest mała – powstał stosunkowo niedawno i jest niezbyt duży. Oferuje jednak naprawdę sporo atrakcji. Poruszanie się po parku jest łatwe i przyjemne – do wyboru masz 7 ścieżek edukacyjnych i 9 przyrodniczych. Dodatkowo 4 trasy nordic walking, 5 ścieżek pieszych i 10 rowerowych.

Najfajniej chodzi się jednak drewnianymi kładkami i pomostami, które prowadzą nad torfowiskami i bagnami (w Polsce są tylko trzy parki chroniące tereny bagienno-torfowe i jednym z nich jest właśnie PPN). Wąskie ścieżki wymuszają wolniejszy i bardziej uważny krok, dzięki czemu masz szansę dostrzec mnóstwo szczegółów krajobrazu i przyrodniczych ciekawostek. Polecam szczególnie ścieżkę „Spławy” – po drodze napotkasz wiaty i miejsca grillowe, gdzie możesz zatrzymać się na posiłek i przyrządzić sobie coś ciepłego.

#4 Gorczański Park Narodowy, czyli górskie polany

Jeżeli nazwy głuszec, dzięcioł białogrzbiety, sóweczka czy puszczyk uralski nie za wiele ci mówią, po wizycie w tym parku może się to zmienić. W Gorce przyjeżdża się, by poszukać rzadkich gatunków zwierząt i nasycić wzrok górskim krajobrazem. Pasmo nie jest szczególnie wysokie, trasy nie wymagają więc wspinaczkowych umiejętności i nie są szczególnie męczące. I choć większość parku porastają gęste lasy, najbardziej charakterystycznym elementem krajobrazu są tzw. polany gorczańskie. I to głównie one przyciągają turystów. Kto bowiem może się oprzeć rozległym widokom na Tatry, Pieniny, Beskidy, a wiosną na całe łany kwitnących krokusów?

Co ciekawe, polany te nie są naturalną częścią krajobrazu, powstały bowiem w XIV w. za sprawą przybyłych z Bałkanów Wołochów. Wypalali oni lasy i zajmowali się pasterstwem. I dopóki po halach wędrowały owce, skubiące po drodze wszystko na co tylko trafiły, las i gęsta roślinność nie miały szans się odrodzić. Dziś większość polan powoli zarasta, choć na kilku z nich prowadzony jest kulturowy wypas owiec oraz wykaszanie.

#5 Woliński Park Narodowy, czyli wędrówka pustymi plażami

Z dwóch nadmorskich parków narodowych tym bardziej znanym jest z pewnością park słowiński, przyciągający tłumy wysokimi piaszczystymi plażami. Jego brat – Woliński Park Narodowy – pozostaje w cieniu. I bardzo dobrze, bo dzięki temu panuje tu przyjemny spokój i cisza. Miłośnicy otwartych przestrzeni, morza po horyzont i długich pieszych wędrówek powinni wybrać się na „Szlak czerwony”. Trasa, licząca 19 km długości, biegnie brzegiem Bałtyku, mijając m.in. punkt widokowy Kawcza Góra i latarnię morską Kikut.

Jeżeli nie wstałeś właśnie od komputera i co jakiś czas trochę się ruszasz, ten dystans powinieneś pokonać w ciągu jednego dnia. Jeżeli trasa nie zabije w tobie ciągot do trekkingu, możesz też wybrać się na drugi szlak – „niebieski”. Tu już bez noclegu się raczej nie obejdzie, trasa ma bowiem 23 km długości. Wiedzie ona obok stanowiska broni V-3, Jeziora Turkusowego i kończy się na wybrzeżu klifowym Zalewu Szczecińskiego. Obie ścieżki są ciekawe, ja preferuję jednak szlak nadmorski – idąc wzdłuż Bałtyku, po niemal opustoszałych jesienią plażach, można odciąć się od codziennego zgiełku i całkowicie „zresetować” głowę.

Polskie parki narodowe znasz już jak własną kieszeń? To może warto wyskoczyć za granicę, w jeden z polecanych przez nas kierunków? Oto nasze tipy.