23 stycznia 2018

Porsche 911 Singer: Gdy świat to za mało

Wspaniałe, klasyczne Porsche 911. Wielu marzy, aby je mieć. Są jednak tacy, którym to nie wystarcza. Właśnie dla nich swoje niezwykłe auta tworzy Singer – niewielka, brytyjska manufaktura, w której najbardziej doświadczeni fachowcy pracują nad szalonym z pozoru projektem. Chcą ekstremalnie odchudzić i wzmocnić klasyka, a na jego bazie stworzyć wyjątkowego, drogowego demona.

Patrząc na model 911 od Singera, trudno powiedzieć czy bardziej jest to obiekt do postawienia i oglądania w salonie, czy może raczej coś, czym chcielibyśmy śmigać po nitce Nurburgringu. Uszkodzić z pewnością byłoby szkoda. To jedyna w swoim rodzaju mieszkanka starej i nowoczesnej inżynierii.

Za bazę posłużył model 964 z początku lat 90. Seryjnie był wyposażony w chłodzony powietrzem, 6-cylindrowy silnik typu bokser o pojemności 3.6 l. Efekt intensywnych prac Singera jest porażający. W kooperacji ze specjalistami z Williamsa (tak, tego od F1), przez wiele miesięcy zajmowali się sztuką, którą roboczo nazwali DLS, czyli Dynamics and Lightweighting Study. Mówiąc prościej, chodzi tu o maksimum osiągów uzyskanych z pomocą możliwie jak najniższej masy. Udało się, zdecydowanie. Co powiecie na 500 KM w aucie, które waży 990 kg? Tak, to właśnie ten ze zdjęcia.

Nowy klasyk

Model 964 oferowano w wersji z opcjonalną skrzynią Tiptronic i nową konstrukcją układów kierowniczego, hamulcowego i zawieszenia. To pierwszy model, który miał ABS. Utrzymał jednak charakterystyczną sylwetkę i chłodzony powietrzem silnik.

Są tacy, którym podoba się Porsche 911 RWB, inni powiedzą, że to świętokradztwo i zwyczajne niszczenie klasycznych modeli. Osobiście, skłaniam się ku temu drugiemu. W ten sposób tracimy coś i to bezpowrotnie. Klasyk czy youngtimer, powinny być oryginalne. Poprawianie fabryki może się stać bardzo satysfakcjonujące, ale to niszczenie dziedzictwa. Odbieranie przyszłym pokoleniom możliwości poznania kolejnego egzemplarza, reprezentującego wszystko, co było najlepsze w zamkniętym już rozdziale światowej motoryzacji. Czy aby na pewno?

W tym przypadku jest kilka dowodów na to, że z połączenia dawnej inżynierii i stylistyki ze współczesną myślą techniczną powstało coś, co na długo zapisze się w historii motoryzacji. Samochód wyjątkowy, dostarczający unikalnych wrażeń estetycznych i doznań podczas jazdy. Nowy klasyk.

Kto to robi?

Norbert Singer, rocznik 39, zna te samochody na wylot. Przez lata budował wyczynowe auta dla Porsche, przyczyniając się do 16 zwycięstw w 24-godzinnych wyścigach w Le Mans. Dziś firmowana jego nazwiskiem manufaktura zajmuje się odbudową i modyfikacją klasycznych Porsche 911 z lat 89-94, z użyciem współczesnych technologii i materiałów. Cena do uzgodnienia. Dla pracujących tam inżynierów świat to za mało, dlatego postanowili zamienić klasyka w nowoczesną, wyścigową maszynę. Do sprzedaży trafi zaledwie 75 sztuk superlekkiego i supermocnego samochodu.

Wszystkie powstaną na terenie kampusu Williamsa w Grove w hrabstwie Oxfordshire. To oznacza, że swoje trzy grosze dokłada także Williams Advanced Engineering, który szykuje bolidy do F1. Dlatego silnik w Porsche 911 w wersji Singer ma 4 wałki rozrządu, 4 zawory na cylinder i pojemność 4 litrów i kręci się do 9000 obr./min., uzyskując 500 KM bez turbosprężarek. Moment obrotowy trafia do kół za pośrednictwem sześciostopniowej przekładni magnezowej Hewland.

Tak lekko

Nadwozie dopracowano aerodynamicznie. W boczne szyby i tylne lampy wbudowano wloty i wyloty powietrza. Na pokrywie silnika zamontowano spoiler, przypominający słynny kaczy kuper, znany z dawnych wersji Carrera RS. Poszerzono nadkola. Pod nimi znalazły się niesamowicie szerokie, opracowane specjalnie dla tego modelu opony Michelin Pilot Sport Cup 2, nałożone na 18-calowe, kute magnezowe felgi BBS z centralną śrubą. Są one jedyną linią obrony przed poślizgiem, bo na pokładzie nie ma elektronicznych smyczy. Potężną moc mitygują kompozytowo-ceramiczne tarcze od Brembo.

Singera zbudowano z wykorzystaniem magnezu, tytanu, włókna węglowego i aluminium. We wnętrzu widać nieosłonięty mechanizm ażurowych cięgien dźwigni zmiany biegów. Drewniane wstawki wykonano z najlżejszego na świecie drewna balsa. Pod maską kolektory z włókna węglowego i układ wydechowy z tytanu.

To spełnienie marzeń wybrańców, którzy dostąpią zaszczytu posiadania tak wyjątkowego samochodu. Purystów mogą oburzać daleko idące ingerencje w coś, co jeszcze dwa lata temu było pięknym klasykiem. Nie zmienia to faktu, że w ten oto sposób narodził się nowy klasyk, unikalny przedstawiciel maestrii tej dawnej i trochę już zapomnianej, jak również współczesnej nam inżynierii. Trochę szokująca, ale z pewnością smakowita kombinacja. W sam raz dla tych, dla których świat to za mało.