Naśladowcy Pokemon Go – czy pobiją rekord kultowej gry?

5 grudnia 2018, Andrzej Pająk

Styl życiaTechnologia

Łapanie Pokemonów na ekranie telefonów nie jest już tak popularne, jak w chwili swojej premiery. Wygląda jednak na to, że sam koncept leżący u podstaw tej gry cały czas ma duży potencjał. W październiku tego roku na rynku pojawiły się pokemonowe klony: katolicka gra JCFolow Go!, osadzony w realiach kinowego hitu Ghostbusters World czy Jurassic World Alive.

Rekordowe Pokemon Go

Firma Niantic swoją grę wprowadziła na rynek w połowie 2016 roku. Od tego czasu o grze dowiedział się chyba każdy, a rozrzucone po całym świecie pokestopy przyciągały nie tylko najmłodszych, ale też i całe rzesze dorosłych. Dziś gra nie jest już chyba tak popularna. Według danych z lipca 2017 roku, porzuciło ją 80% graczy, ale ta dwudziestoprocentowa garstka, która wciąż w nią co miesiąc gra, liczyła wtedy „zaledwie” 65 mln użytkowników!

Wśród nich są tacy zagorzali fani, jak choćby 70-letni Chen San-yuan. Mężczyzna nazywany Pokemonowym Dziadkiem jeździ po Tajpej rowerem z trzema rzędami smartfonów przymocowanych do kierownicy. Jak sam przyznaje, na 15 telefonów, akumulator oraz całą instalację wydał już 4800 dolarów i nie zamierza na tym poprzestać. Żeby być cały czas w grze, co miesiąc musi jeszcze wydawać około 300 dolarów na zakupy w aplikacji.

Oczywiście Tajwańczyk jest barwnym ewenementem na skalę światową, ale pokazuje jak bardzo była wciągająca (i wciąż dla niektórych jest) gra Pokemon Go! Potencjał tkwiący w połączeniu gry z wirtualną rzeczywistością dostrzegli inni producenci i stworzyli własne tytuły, bazujące na tym pomyśle.

Jurassic World Alive

W tej grze stajemy się członkami specjalnej grupy Dinosaur Protection Group. Naszym zadaniem jest znalezienie dinozaurów, które uciekły z parku jurajskiego i rozpierzchły się po świecie. Zamiast je łapać strzelamy do nich z powietrza (z drona) specjalnymi strzałkami i zbieramy ich DNA. Tak pozyskany materiał genetyczny jest nam niezbędny do hodowania dinozaurów i kreowania nowych gatunków, które później wystawiamy do walki. Zarówno polowanie, jak i turowe bitwy, są tutaj ciekawsze i bardziej wymagające.

Ghostbusters World

Za tym tytułem stoi kolejny kinowy przebój. Smartfon z rozszerzoną rzeczywistością zamienia otaczające nas ulice i parkowe alejki w nawiedzone przez duchy miasto, a nas  samych w pogromców duchów. Do dyspozycji mamy pułapki, blastery, wykrywacze duchów i cały arsenał innych skutecznych środków, które mają nam pomóc w zwalczaniu zarazy, jaka opanowała nasze miasto. Choć ta gra również wpisuje się w koncept Pokemon Go, to podobnie jak Jurassic World jest trudniejsza od pierwowzoru. Duchy znacznie trudniej jest złapać. Zanim zamkniemy je w pułapce (możemy je też zniszczyć), musimy je oszołomić podczas walki, a to nie jest takie proste, bo sami możemy przy tym zginąć.

Oprócz gry w rozszerzonej rzeczywistości, można też zdobywać punkty, grając w nowy tryb Story Mode, czyli pojedynki potworów w stylu prostej trzy rundowej rozgrywki RPG.

Follow JC Go! 

Follow to Jesus Christ and Go! to zupełna ciekawostka. Fenomen Pokemonów wykorzystała fundacja Ramona Pane. Specjalnie z okazji nadchodzących Światowych Dni Młodzieży 2019, które odbędą się w lutym w Panamie, stworzyła katolicką odmianę Pokemonów. Tyle tylko, że zamiast łapać japońskie stworki zostajemy powołani do Zespołu Ewangelizacyjnego, zwanego eTeamem. Naszą misją jest odszukiwanie na prawdziwych ulicach wirtualnych postaci świętych i postaci biblijnych po to, by zaprosić je do eTeamu. Żeby to jednak zrobić trzeba je przekonać, rozwiązując quizy i zbierać denary oraz pożywienie, które ma dać graczom siłę na poruszanie się po mieście. Do tego dochodzą interakcje z innymi użytkownikami, informacje o okolicznych POI z uwzględnieniem świątyń, placówek medycznych itp.

Jak widać na tym ostatnim przykładzie jeden pomysł na grę może być źródłem inspiracji dla kolejnych, równie dobrych, a nawet lepszych produkcji. Zresztą sami sprawdźcie!