Light L16: aparat jakiego jeszcze nie było

20 listopada 2018, Andrzej Pająk

Technologia

L16 wygląda jak szalony sen projektanta, ale jest jak najbardziej realny. Kompaktowy aparat wyposażono w 16 obiektywów, które mogą rejestrować zdjęcia o gigantycznej rozdzielczości 52-megapikseli.

O tym aparacie zaczęło być głośno już w październiku 2015 roku, kiedy zupełnie nieznana firma ogłosiła, że pokaże aparat, jakiego nikt do tej pory nie widział. L16 miał zmienić nasze myślenie o fotografii, ale zanim to nastąpiło musiało upłynąć sporo czasu. Producent, który narobił sporo medialnego szumu, ciągle przesuwał premierę. Niewiele pomogło tutaj nawet dofinansowanie w wysokości 30 mln dolarów, które projekt otrzymał od funduszu GV (Google Ventures) w połowie 2016 roku. Na tę bardzo unikalną cyfrówkę trzeba było poczekać aż do października 2017 roku. Dziś L16 można już kupić od ręki. Czy warto? Zobaczymy co to „gizmo” oferuje.

16 obiektywów 

Cyfrówka nie tylko inaczej wygląda, ale ma bardzo nietypową konstrukcję. Pierwsze co rzuca się w oczy, to 16 modułów aparatów, które u patrzących na nie osób z trypofobią (czyli strachem przed dziurami) mogą budzić odrazę, ale miłośnikom fotografii powinny się spodobać. W obudowie o wielkości średniego smartfona i grubości 2,5 cm (435 gramów) umieszczono zestaw obiektywów o różnych długościach ogniskowych: 5 x 28mm ƒ/2.0, 5 x 70mm ƒ/2.0 i 6 x 150mm ƒ/2.4.

Można by pomyśleć, że to przerost formy nad treścią, ale stoi za tym koncept. To co najważniejsze, to wykorzystanie małych, 13-megapikselowych matryc obiektywów jako jednej 52-megapikselowej matrycy. Po drugie, programowo trzy długości ogniskowych łączone są w 5-krotny optyczny zoom o zakresie 28-150 mm. Kiedy porównać to do kompaktowego aparatu, nie wypada to najlepiej. Tyle, że zwykła cyfrówka nie ma gigantycznej matrycy i zrobionych nią zdjęć nie można bezkarnie kadrować i powiększać.

Świetne zdjęcie w każdych warunkach

To nie wszystko. L16 w przeciwieństwie do większości aparatów, podczas robienia zdjęcia może zapisać ten sam obraz z różnymi ustawieniami ekspozycji i składa je jak obraz HDR w jeden. Light chwali się, że pozwala mu to nawet na uzyskanie zakresu dynamiki na poziomie 13 przysłon. 5 czy 6 aparatów to też sposób na zdjęcia w kiepskich warunkach oświetleniowych. Łączenie danych z wielu obrazów pomaga walczyć z szumem i daje bogate w szczegóły zdjęcia.

Korzyści z zainstalowania 16 aparatów na tym się nie kończą. Gdy naciśniemy spust migawki to L16 zrobi zdjęcie co najmniej 10 modułami aparatów jednocześnie. Dzięki temu, że ich obiektywy są rozsypane po obudowie, to rejestrują tę samą scenę z innej perspektywy. Otwiera to niespotykane dotąd w aparatach możliwości. Matryca obiektywów umożliwia nie tylko regulację głębi ostrości (przesłony od f15 do f2) i punktu ostrości w post produkcji, ale też niewielkie zmiany kąta patrzenia, pod którym zostało zrobione zdjęcie.

alt aparat light L16

Co siedzi w środku?

Za przetwarzanie obrazu odpowiada procesor Snapdragon 820 i dedykowany układ wizyjny Light ASIC. Zdjęcia zapisywane są w 256-gigabajtowej pamięci wewnętrznej (brak slotu na kartę) i możemy je oglądać oraz edytować z poziomu L16. Pomaga w tym 5-calowy, dotykowy ekran Full HD. Niestety z wielu dobrodziejstw, jakie oferuje ten kompakt, można skorzystać dopiero po zgraniu ich do komputera i uruchomieniu dedykowanego programu. To duże utrudnienie.

Czy aparat za 2000 euro warty jest zainteresowania? Z pewnością, choć opinie użytkowników są podzielone. Dla mnie jest po prostu zbyt drogi, a jego androidowe serce z perspektywy końca 2018 roku wydaje się być już przestarzałe. Poza tym trzeba wziąć pod uwagę, że obecnie z podobnych rozwiązań korzystają najlepsze smartfony. Najlepszy wśród z nich – Mate 20 Pro, o którym pisaliśmy w tym artykule też korzysta z 3 obiektywów.