Fenomen MTV Unplugged – płyt bez prądu

3 stycznia 2019, Katarzyna Turowicz

Kultura

MTV swoje lata świetności ma już dawno za sobą, czego nie można powiedzieć o emitowanym na jej antenie do dziś, choć z różną częstotliwością, cyklu Unplugged. Do czołówki artystów, zarówno polskich, jak i zagranicznych, którzy zagrali „bez prądu”, dołączyła właśnie Brodka. Jej album zatytułowany po prostu „MTV Unplugged” kilka tygodni temu wzbogacił katalog płyt zarejestrowanych w ramach tego akustycznego cyklu.

Fenomen „braku prądu”

Zanim format „MTV Unplugged” na dobre zagościł na antenie MTV i szybko stał się wielkim sukcesem swoich twórców – Jima Burnsa i Roberta Smalla, na półkach sklepów muzycznych już od kilku dekad pojawiały płyty zarejestrowane w czasie sesji „bez prądu”. Za pierwszy taki album do dziś uważa się „Beach Boys’ Party!” grupy The Beach Boys z 1965 r. wypełniony akustycznymi coverami m.in. Boba Dylana, The Beatles czy The Regents.

Niemniej, jedna z pierwszych właściwych inspiracji dla powstania tego cyklu pojawiła się dopiero na przełomie lat 70. i 80. minionego stulecia, pod postacią serii akustycznych, charytatywnych koncertów w ramach The Secret Policeman’s Ball w Londynie na rzecz Amnesty International. Wtedy oczywiście słowo „unplugged” nie odnosiło się do konceptu, który ostatecznie zadebiutował na antenie MTV 26 listopada 1989 r. i do dziś gościł takich artystów jak Sinéad O’Connor, Elton John, grupy The Cure czy Pearl Jam. Wybieramy najciekawsze spośród tych akustycznych koncertów, które doczekały się swojego wydania.

#5 Ms. Lauryn Hill – „MTV Unplugged No. 2.0” (2002)

Wydana w 1998 r., czyli dwa lata po rozwiązaniu formacji Fugees, debiutancka solowa płyta Ms. Lauryn Hill – „The Miseducation of Lauryn Hill”, brzmiała jak objawienie. Były Grammy (statuetki w aż pięciu kategoriach), była trasa i długo nic. Aż do 2001 r., kiedy artystka zdecydowała się wziąć udział w cyklu MTV Unplugged. Zarejestrowany w Nowym Jorku koncert „bez prądu” bardzo odbiega od tego, co Hill prezentowała do tej pory zamieniając hip-hopową stylistkę na brzmienia bliższe folkowi czy soulowi (te ostatnie doskonale wybrzmiały na albumie „Nina Revisited… A Tribute to Nina Simone” z 2015 r.).

„MTV Unplugged No. 2.0” to płyta niespieszna, refleksyjna, miejscami improwizowana, ale w każdym z tych przypadków przede wszystkim szczera. Kiedy Lauryn śpiewa czy między utworami mówi o sławie, Bogu czy wątpliwościach, które kiedyś w końcu dotykają każdego, po prostu się jej wierzy.

#4 Nirvana – „MTV Unplugged in New York” (1994)

Grunge wciąż pozostaje jednym z największych zjawisk muzycznych lat 90. XX w. Znamienne, że to właśnie formacje rodem z Seattle nagrały w tym czasie płyty w ramach MTV Unplugged. Mowa o Alice in Chains oraz Nirvanie. Na oczach publiczności w bardzo kameralnej scenerii muzycy tej drugiej grupy przy akompaniamencie gitar akustycznych na nowo odczytywali swoje własne utwory, jak rozpoczynające tamten wieczór „About A Girl”, „Something In The Way” czy „Come As You Are”, ale też sięgnęli po kompozycje Davida Bowiego, Leadbelly, a także Meat Puppets.

#3 Annie Lennox – „Cold”, „Colder”, „Coldest” (1992)

Nagranie koncertu Annie Lennox podczas sesji MTV Unplugged jest dziś zjawiskiem enigmatycznym. Zarejestrowany w lipcu 1992 r. występ oczywiście doczekał się swojego wydania kilka miesięcy później w postaci co najmniej zadziwiającej, bo… trzech singli – „Cold”, „Colder” i „Coldest”. Punktem wyjścia dla każdej z płyt jest singiel „Cold” z albumu „Diva”. Spośród dwunastu zarejestrowanych podczas sesji dla MTV Unplugged kompozycji wydano dziewięć – trzy utwory z płyty „Diva” na „Cold”, trzy z dorobku Eurythmics na „Colder” oraz trzy covery z repertuaru Ike’a & Tiny Turner, The Beatles i The Detroit Emeralds na „Coldest”. Zdziwienie formatem równoważy zachwyt nad jego treścią – to Annie Lennox w swoim najlepszym wydaniu.

#2 R.E.M. – „Unplugged: The Complete 1991 and 2001 Sessions” (2014)

Muzycy formacji R.E.M. konsekwentnie od kilku lat otwierają swoje archiwa. Kilka tygodni temu ukazał się znakomity zbiór nagrań „R.E.M. at the BBC”, a cztery lata wcześniej świat doczekał się wydania obu sesji grupy w ramach MTV Unplugged, w 1991 i 2001 r. „Unplugged: The Complete 1991 and 2001 Sessions” poprzez przejście do najbardziej elementarnej formy grania, jawi się jako dokument prezentujący artystyczną drogę, jaką zespół przeszedł przez dekadę dzielącą oba te występy.

#1 Florence + The Machine – „MTV Unplugged” (2012)

W momencie tego nagrania mieli już na swoim koncie dwie świetnie przyjęte płyty studyjne,  wyprzedające się w każdym zakątku globu trasy koncertowe i miłość całego świata. Zaproszenie formacji Florence + The Machine do cyklu MTV Unplugged nie dziwiło już nikogo. Gotycka synagoga Angel Orensanz Center z połowy XIX w. przyjęła ich tak pięknie – głos posągowej z okładki płyty Florence brzmi tu niezwykle potężnie i głęboko, a całe instrumentarium imponująco drobiazgowo, słychać najdrobniejszy dźwięk. Album „MTV Unplugged” brytyjskiej grupy zachwyca na każdym poziomie.